29
czerwca

Rowerowa wycieczka 1

   Dodane przez: baska  w kategorii Opowiadania

Wycieczka rowerowa 1.

Mam siedzący tryb życia. Aby się całkiem nie zastać trochę się gimnastykuję w domu, dwa razy w tygodniu chodzę na basen. Natomiast jak tylko mam wolna sobotę, praktycznie bez względu na pogodę, jeżdżę na rowerze.

  •  

Tutaj jest pewien niuans. Kiedyś założyłam sobie, że będę jeździła 15 km w jedną stronę, ale kilka razy zdążyło się, że na skutek złej pogody zawróciłam z trasy. Obraziłam się sama na siebie, że tak łatwo się poddałam, więc wymyśliłam przymus. Jadę na rowerze do dworca kolejowego, wsiadam w pociąg z rowerem, jadę do wyznaczonej stacji, jest to, jak pomierzyłam samochodem, 64 km od domu, wysiadam i chcąc nie chcąc wracam. Teraz już nie mam wyboru, muszę do domu dojechać, bez względu na pogodę, a nie raz dała mi ona do wiwatu. Nie jestem aż tak dobra, aby całą trasę przebyć bez odpoczynku, mniej więcej w połowie trasy jest zajazd, do którego podjeżdżam, aby zrobić sobie krótką przerwę na odpoczynek i coś zjeść. Jest to nowy, bardzo elegancki zajazd, z prawej strony od wejścia jest restauracyjna sala konsumpcyjna, za nią po tej samej stronie jest sala kawiarniana, natomiast po lewej stronie, jakby za kuchnią jest niewielka salka klubowa wyposażona w bilard. Na I piętrze jest sześć pokoi dwuosobowych, gdzie można odpocząć lub przespać się, natomiast jest jeszcze II piętro – poddasze, gdzie są cztery pokoje służbowe. Jeżdżąc już dłuższy okres czasu zaprzyjaźniłam się z personelem, a przede wszystkim z Basią. Mniej więcej na początku marca pojechałam na pierwszą wycieczkę. W następnym tygodniu pojawił się „towarzysz”, moim zdaniem dość młody mężczyzna, który widząc „dziewczynę” na rowerze, zaczął mi towarzyszyć. Ale „zgubiłam” go zjeżdżając do Zajazdu. Jednak zorientował się i w następnym tygodniu zjechał razem ze mną. Ale znowu mu zniknęłam, bo postawiłam rower i poszłam na zaplecze, natomiast po pewnym czasie pojawiłam się w salce klubowej już po prysznicu i tylko w bluzce, zwątpił, czy to ja. Zjadłam, odpoczęłam, poszłam na górę, ubrałam się do końca i na rower. Zorientował się, wsiadł też na rowery, dogonił mnie, pytając gdzie mu zniknęłam. Odpowiadam, że nie zniknęłam, tylko siedziałam przy tym stoliku, jedząc posiłek. Wówczas do niego dotarło, że mnie nie poznał. Ale ja mu się nie dziwię. Na drodze głowa zakryta, kurtka, ciemne spodnie, przy stole „dziewczyna z długimi włosami i podkoszulce”. Kiedy już dojeżdżaliśmy do domu chciał się koniecznie ze mną umówić. Podałam mu nazwę dworca kolejowego i godzinę, o której najczęściej przyjeżdżam. Tak zaczęliśmy razem jeździć, przy czym, kiedy przyjeżdżaliśmy do Zajazdu, każde robiło swoje, ja szłam na zaplecze, a on do „baru”. Przyszedł maj, byliśmy już zdecydowanie lżej poubierani. Zeszłam też do baru, jem drugie śniadanie, pan nareszcie się przedstawili – Przemysław, czyli Przemek. Postawił piwo, stwierdziłam, jedno mogę wypić i przeszliśmy na Ty. Podczas tego śniadania zapytał mnie, gdzie ja znikam. Wytłumaczyłam mu, że tam są pokoje gościnne i służbowe a ja idę tam odświeżyć się. Przemek, w wieku ok. 30 lat był wyraźnie niskiego wzrostu, nie takiego, jak ja, niewiele powyżej 160cm, ale bardzo mocny w sobie. Było widać, że te jego uda i ramiona są durze, stwierdził – no tak, takiej to dobrze. Siedzi przy stole pachnąca, a ja zapocony. Wówczas zapytał - ponieważ robi się coraz cieplej, czy on też mogłaby skorzystać z takiej „odnowy biologicznej”. Stwierdziłam, że chyba tak, ale trzeba zapytać właścicielki no i że za skorzystanie z pokoju trzeba będzie zapłacić. Uzgodniliśmy, że podejmiemy ten temat za tydzień. W tygodniu zadzwoniłam do Basi mówiąc o zaistniałej sytuacji. Oczywiście, zgodziła się podając standardową cenę za skorzystanie z pokoju, mówiąc jednocześnie, że naszykuje małą niespodziankę. To też w następną sobotę postawiliśmy rowery przed zajazdem, wzięłam klucz od Basi, ta uśmiechnęła się do mnie i prowadzę go na „pięterko”. Kiedy wszedł do pokoju, widać było, że go lekko zatkało, duży pokój, duże łóżko, ale to, co najważniejsze, nakryty stolik, a na nim termos z wodę, herbaty, taca z kanapkami i po piwie oraz kartka – miłego pobytu - właściciel. Spojrzałam na niego, mówiąc – no Przemek, co Ty na to. Widząc, że nie wie, co ma powiedzieć, stwierdziłam – to Ty myśl, a ja idę się umyć. Przy nim wyskoczyłam z ubrania i tylko w bieliźnie weszłam do łazienki. Umyłam się pierwsza, wyszłam owinięta w ręcznik, ubrałam się w czystą bieliznę i podkoszulkę, naszykowałam herbatę i poczekałam, aż się umyje. Trzeba przyznać, że poszło mu to zgrabnie i po pewnym czasie siedzieliśmy już przy piwku. Widząc mnie niekompletnie ubraną sam też został w szortach i podkoszulce. Ochłonął, zjedliśmy kanapki, wypiliśmy piwo i w drogę. Za tydzień powtórka, aż przyszła sobota, 23 maj. Byliśmy już, można powiedzieć, zaprzyjaźnieni, w pokoiku atmosfera była dosyć swobodna, on chodził już tylko w szortach, naprawdę pięknie zbudowany mężczyzna, ja w samej bieliźnie. Kiedy już był po kąpieli ja wyciągnęłam się na łóżku, mówiąc, że chyba będzie mu wygodniej odpocząć leżąc tak, jak ja, niż siedząc na krześle, za pokój już i tak jest zapłacone. Popatrzył na mnie, po czym rzeczywiście ułożył się wygodnie obok mnie. Wyciągnął ręce do góry, rozłożył szeroko nogi i zobaczyłam ten jego bardzo ładne torsy. Nie da się ukryć, zrobiło mi się mokro i jakby odruchowo położyłam swoje ręce na jego kroczu. Spojrzał na mnie, a ja – sprawdzam, czy coś tam masz. Odpowiedział przytomnie – przytrzymaj dłużej, a zobaczysz. Nie musiałam trzymać zbyt długo, po chwili już poczułam coś twardego. Przemek uniósł się na rękach i po chwili zsuwał mi majteczki. Zaraz po tym zsunął swoje szorty i w tym momencie zorientowałam się, w co się wrąbałam. Spojrzałam, a między jego nogami sterczał wcale nie małej wielkości, ale przede wszystkim dość gruby kutas. Odruchowo rozsunęłam nogi i już wiedziałam, że mam do czynienia z profesjonalistą. Wcale nie wpychał się we mnie, tylko zaczął pieścić moją dziurkę. Podrażnił ją tak, że puściła dużo soków, wówczas tak namoczonym kutasem zbaczał mi drażnić łechtaczkę. Miałam wrażenie, że zaczęły po mnie chodzić mrówki, tak narastało we mnie podniecenie. Czegoś takiego już dawno nie czułam. A on wolniutko i spokojnie jeszcze kilka razy przeciągnął nim po łechtaczce i zaczął się wolniutko wsuwać. W tym momencie zaczęło we mnie narastać bardzo duże podniecenie. Przemek robił to z taką gracją, z taką kulturą, myślałam, że za chwile oszaleję. Czułam go nie tylko w piździe, jak się we mnie wsuwa, czułam go cała sobą. Nic dziwnego, że jak się we mnie wsunął, jak mnie wypełnił, już zaczęłam płynąć. Miał tego swojego kutasa naprawdę odpowiednich rozmiarów, a pomimo to czułam go tak „lekko” w sobie. Kiedy już mnie wypełnił, poprawił się i zaczął się wbijać, aczkolwiek nie jest to właściwe określenie. Wysuwał się dosyć mocno, wsuwał powoli, po czym w ostatnim momencie mocno dobijał tak, że czułam go nie tylko w środku, ale również na swoich wargach sromowych. Każde jego pchnięcie powodowało narastające we mnie podniecenie, po czym ja doszłam do pełnego orgazmu jęcząc bardzo głośno, a on dopiero za chwilę się wygiął, wbił się we mnie mocno, spuszczając się jednocześnie. Dobrą chwilę we nie trwał, po czym poszedł do łazienki, a ja, zwinięta w fasolkę leżałam cała drżąca z podniecenia. Nie ukrywam, że tym razem trudno było mi się pozbierać, jednak nie miałam wyjścia. Zjedliśmy drugie śniadanie, wsiedliśmy na rowery i do domu. Coś w tym spotkaniu było, bo wracając praktycznie nie rozmawialiśmy, od czasu do czasu rzucaliśmy w swoim kierunku odpowiednie spojrzenia. Jechałam, ale głowę miałam jeszcze „na łóżku”, co powodowało, że pizda cały czas była mokra. Ale jakoś dojechałam. To też z dużą niecierpliwością czekałam następnej soboty. Była równie wspaniała, jak nie lepsza, bo wystawiłam swoje biodra do góry. Przemek ustawił się równo za mną i powtórzył swoją „procedurę. Miałam bardzo mocno rozsunięte nogi, kiedy on przesuwał tym swoim kutasem po całym moim kroczu, a kiedy wsuwał się w dziurkę, to tak, jakby jakiś „balsam” wypełniał moje wnętrze. Kiedy wsuwał się do środka, ja nie dość, że czułam go w pochwie, ale miałam wrażenie, że ten jego balsam już wypełnia mnie zdecydowanie dalej, tam, gdzieś w głębi brzucha. Tak dobrnęliśmy do wytrysku, podczas którego miałam wrażenie, że te jego soki nie zatrzymały się gdzieś w piździe, ale rozpływają się po moim całym ciele. Taki scenariusz powtarzał się aż do końca czerwca. Teraz mamy przerwę wakacyjną, podczas nich też będę jeździła na rowerze, ale na pewno „powrócę na trasę” we wrześniu. 29 czerwca 2009r.Baśka, baska45@poczta.onet.pl  ***

25
czerwca

Kierownik Włodek

   Dodane przez: baska  w kategorii Opowiadania

Kierownik Włodek

Włodka poznałam w kwietniu 2008 roku na szkoleniu w Urzędzie Pracy. Było to szkolenie w zakresie możliwości pozyskania środków finansowych z Programu Operacyjnego „Kapitał Ludzki”. Siedzieliśmy obok siebie przy stole, ale jakaś rozmowa wywiązała się podczas przerwy kawowej.

  •  

Wówczas okazało się, ze w tym momencie jest bezrobotny. Ma wyższe wykształcenie ekonomiczne, pracował w pewnej firmie, ale firma rozwiązała się. To też rozglądając się za jakąś pracą postanowił przy okazji zapoznać się również z innymi zagadnieniami. Ja miałam zamiar napisać wniosek o dość duże pieniądze do realizacji przez półtora roku. Wniosek miął dotyczyć oczywiście budowanej przez nas Świetlicy. To też specjalnie nie zastanawiając się zaproponowałam Włodkowi – usiądź i napisz ze mną wniosek, jak przejdzie zostajesz Kierownikiem projektu ze stosownym wynagrodzeniem. Włodek o dziwo zapalił się do tego pomysłu, dużo pracował, pomagały mu koleżanki ze Stowarzyszenia, które już miały doświadczenie i w czerwcu ubiegłego roku taki wniosek, jako Stowarzyszenie złożyliśmy. Na początku września okazało się, że nasz wniosek przeszedł i dostaliśmy określone środki finansowe. Zgodnie z umową Włodek został kierownikiem projektu i tak zaczął u nas pracować, na razie w ramach projektu. Kilka zdań na temat Włodka. Jest to miły i sympatyczny młody człowiek, ma 35 lat. Ale jest jeden problem. Patrząc na niego od przodu jest to mężczyzna średniego wzrostu, bardzo dobrze zbudowany, szerokie ramiona, postawne nogi. Zupełnie inaczej sprawa wygląda od strony placów. Ma on na plecach klasyczny garb. Dzisiaj już wiem, że jest to narośl, która przez lata wrosła w przestrzenie międzykręgowe, powodując pochylenie pleców. Z racji tej ułomności Włodek do tej pory nie ożenił się, bo która dziewczyna chce „garbatego”, jak sam mówi. Ale mnie to w tym momencie nie przeszkadzało, ponieważ mieliśmy na głowie budowę i środki finansowe do wydania. Przyszedł początek roku 2009 i można powiedzieć, przeraziliśmy się, cośmy zrobili. Miała to być Świetlica Środowiskowa, a powstawał bardzo duży kompleks edukacyjny o powierzchni 1000m2 na dwóch poziomach, parter i I piętro.  W kwietniu okazało się, że jedna z firm, rezerwująca sobie powierzchnię 400m2 zrezygnowała, a ponieważ była to powierzchna dolegająca do nas, ale od wewnętrznej strony budynku ( budynek I piętrowy w układzie kwadratu z „dziurą” w środku”, postanowiliśmy ją, właśnie za namową Włodka wziąć przeznaczając na rehabilitację ruchową z elementami fizykoterapii. Szybko został wykonany projekt, a jeszcze szybciej wykonawstwo i praktycznie teraz, na koniec czerwca już mieliśmy wszystko gotowe. Ale kiedy już zbliżaliśmy się do końca naszej budowy i kiedy już wyłaniały się realne kształty tego przedsięwzięcia stało się jasne, że nie może to być prowadzone przez Stowarzyszenie, że musi to być oddzielna jednostka prowadząca własną działalność gospodarczą. To też w połowie kwietnia Zarząd Stowarzyszenia podjął decyzję o powołaniu „Ośrodka Edukacyjno – Rehabilitacyjnego”, jako odrębnej jednostki, prowadzącej samodzielnie działalność gospodarczą. Ale w tym momencie pojawił się problem kierownika Ośrodka. Włodek, od czasu pokazania się u nas, bardzo ładnie wszedł w realizacje projektu obecnego, ale również wcześniejszych. Pokazał pewien swój dynamizm, ale przede wszystkim pewne zdolności organizacyjne. Dlatego też był on jakby naturalnym kandydatem na tego kierownika. Ponieważ nie mieliśmy dobrych warunków do rozmowy w Stowarzyszeniu, bo cały czas ktoś nam przeszkadzał, umówiłam się z nim na spotkanie po południu w niedzielę, 26 kwietnia. Przyszedł punktualnie o 18-tej, zasiedliśmy przy ławie, zrobiłam kanapki, wódeczka, zaczęliśmy rozmowę. Na początku zaczęliśmy od analizy naszych projektów, od stopnia ich realizacji i jakby w naturalny sposób doszliśmy do poziomu dyskusji, że pewne sprawy zmierzają szybko do końca. Wówczas przedstawiłam mu koncepcje powołania Ośrodka. Jako osoba siedząca już mocno w naszych zagadnieniach praktycznie zgodził się ze mną, że taki Ośrodek powinien powstać, zadając mi jednocześnie pytanie, jak ja chce pogodzić funkcję Prezesa z funkcją Kierownika Ośrodka. W tym momencie wyjaśniłam mu, że ja wcale nie mam zamiaru godzenia tych dwóch funkcji, że ja pozostaje na funkcji Prezesa Stowarzyszenia, a on obejmuje funkcje Kierownika Ośrodka. W pierwszej chwili nie chciał o tym słyszeć, ale zaczęłam mu przytaczać jego własne wypowiedzi, kiedy to dokładaliśmy dodatkową powierzchnię, o konieczności rozdzielenia tych dwóch organizmów. Wówczas zaczął już robić się trochę miękki, a ponieważ wypiliśmy trochę wódki, zrobiliśmy się też trochę swobodniejsi. Ja, ponieważ byłam po masażu, miałam na sobie tylko dres, bluza była dość głęboko rozpięta, tak, że mógł widzieć, że jestem bez stanika. Włodek ubrany był w koszulkę typu „Polo” oraz dżinsy. Wówczas Włodek jakby przerwał tę naszą dyskusję, mówiąc, że chciałby się nad nią zastanowić. Wówczas ja, już lekko zawiana, położyłam mu rękę na rozporku, mówiąc – jak długo będziesz się zastanawiał. Spojrzał, lekko wyprostował się, ja zsunęłam zamek i wsunęłam rękę do środka. Okazało się, że Włodek ma na sobie bokserki z rozporkiem, ja wsuwając rękę trafiłam prosto przez ten rozporek do środka, wyczuwając jego narząd. Kiedy zaczęłam go głaskać, on rozpiął pasek, następnie spodnie dając mi możliwość swobodniejszego pieszczenia jego kutasa. Na reakcję nie trzeba było czekać zbyt długo, po chwili był już mocno sztywny. Ja spojrzałam na niego, a on spokojnie – i co teraz. Nie pozwoliłam mu zbyt długo zastanawiać się, wstałam, zdjęłam bluzę od dresu, spuściłam spodnie i będąc już zupełnie naga wypięłam się w jego kierunku, układając się w odpowiedni sposób na kanapie. Włodek nie pozwolił mi zbyt długo czekać, błyskawicznie zrzucił koszulkę i jeszcze szybciej spodnie razem z bokserkami. Spojrzałam i można powiedzieć, trochę zostałam zaskoczona. Włodek był mężczyzną średniego wzrostu, bardzo dobrze zbudowanym, ale okazało się, że ten jego kutas nie jest wcale taki „średniego wzrostu”. Za moment już był za mną, jeszcze chwila i już go poczułam w sobie. Gdzie tam, poczułam w sobie, wręcz rozdarłam się, kiedy we mnie wszedł. Zrobił to wyjątkowo płynnie, wypełniając mnie do końca. Poczułam go wyjątkowo mocno, więc po chwili zaczęłam jęczeć. Chwycił mnie za biodra i wsuwał się we mnie, ale jakoś jakby inaczej. Wysuwał się, a w momencie wsuwania jakby przesuwał mnie na boki, co dawało jakieś dziwne odczucie wypełniania. Jęknęłam dość mocno, wówczas Włodek jakby lekko odsunął się, klepnął mnie w pośladek, mówiąc – czego, kurwa, jęczysz, przecież Ci robię dobrze. Rzeczywiście, było mi dobrze i narastało we mnie coraz mocniejsze podniecenia, to tez nie mogąc opanować się, dalej pojękiwałam i to coraz głośniej. Aż przyszedł moment, kiedy poczułam, że zbliża się jego wytrysk. W tym momencie nastąpiło coś, czego do tej pory jeszcze nigdy nikt mi nie zrobił. Włodek błyskawicznie wsunął mi rękę we włosy, chwycił je i ściągając mi głowę do tyłu spuści się we mnie, mocno mnie wypełniając. Ja w tym momencie aż zawyłam, wyginając się cała do tyłu. Trwaliśmy tak chwilę, puścił mnie, mówiąc – dobra jesteś, po czym wysuwając, jeszcze raz dał mi klapsa na pupę i poszedł do łazienki na piętrze. Ja poszłam do swojej łazienki, a kiedy ponownie spotkaliśmy się, Włodek stwierdził, że dziś to już omówiliśmy chyba wszystko, jest jeszcze kilka innych kwestii do omówienia, ale to innym razem. Ubrał się i wyszedł, ja natomiast jeszcze przez chwilę czułam go podwójnie, rękę we włosach i kutasa w cipce. Następne nasze spotkanie miało miejsce po dwóch tygodniach, w poniedziałek, niedzielę, 11 maja. Mogę powiedzieć, że scenariusz był bardzo podobny, ja byłam w dresie po masażu, Włodek też przyszedł w stroju sportowym. Do pewnego momentu pracowaliśmy, przeglądaliśmy dokumentację, przeglądaliśmy zakresy działania poszczególnych pracowni. Ale w pewnym momencie Włodek stwierdzi – krótka przerwa i wyciągając ręce przed siebie spuścił spodnie, po czym się wyprostował. Spojrzałam na niego, on spojrzał na mnie, po czym powiódł wzrokiem w kierunku swojego kutasa. Zrozumiałam jego zamysł i po chwili klęczałam między jego nogami. Pochyliłam się, wzięłam tego kutasa w ręce, zbliżyłam twarz i zaczęłam go oblizywać, próbując wsunąć język w jego dziurkę. Po chwili zaczęłam go delikatnie wpuszczać sobie w usta. Najpierw te moje oblizywania, a teraz to wpuszczanie spowodowało, że jego kutas zaczął nabierać odpowiedniej wielkości i zaczynałam go mocno już czuć w ustach. Wówczas Włodek chwycił mnie za boki głowy na wysokości uszu, powiedział – puść ręce, po czym samemu zaczął wbijać mi tego kutasa w usta. Rękoma przyciągał moja głowę do swojego wzgórka łonowego, a jednocześnie wykonywał biodrami ruch do przodu. To spowodowało, że jego kutas w całości znalazł się w moich ustach i czułam go gdzieś głęboko, aż w krtani. To powodowało, że jeszcze szerzej otwierałam usta, a on coraz mocniej wsuwał mi go do środka. Kiedy poczuł, że jest już cały w moich ustach, lekko się uniósł, jedną ręką nadal przytrzymywał mi głowę, drugą natomiast zaczął spuszczać wzdłuż ciała. Przesunął dłonią po całych plecach i o dziwo jego ręka sięgnęła aż do pośladków. Tam ją właśnie zatrzymał, przez chwilę ja na niej trzymał, po czym zaczął go ściskać i to tak mocno, że chciałam krzyczeć. Chciałam ruszyć głową, ale Ruszyłam głową, ale w tym momencie on przycisnął mi głową jedną trzymał mi ja bardzo mocno, za to ta druga ręka dał mi klapsa na pupę, jednocześnie mnie całkowicie puszczając. Kiedy wysunęłam z ust jego kutasa stwierdził – teraz powinien on zajrzeć do Twojej pizdy. Nie miałam co do tego wątpliwości, to też błyskawicznie wyskoczyłam z dresu, wystawiając mu biodra tak, jak poprzednim razem. I dokładnie tak samo, jak poprzednim wszedł we mnie z całą swoją mocą, a ja jęczałam już od jego pierwszego pchnięcia. Jęczałam, bo narastało we mnie niesamowicie mocne podniecenia. Czułam go wspaniale, wypełniał mnie do końca, każde jego pchnięcie czułam bardzo mocno. Aż zaczął zbliżać się ponownie moment jego wytrysku i tak, jak poprzednim razem, jedną ręką trzymał mnie za biodro, druga wsunął we włosy i ciągnąć mi głowę do tyłu spuścił się we mnie. Ja w tym momencie wygięłam się w pałąk, głośno jęcząc jeszcze mocniej docisnęłam się do jego bioder. Tak trwaliśmy spięci przez moment, po czym wysunął się i dając mi mocnego klapsa na pupę poszedł się umyć. Po powrocie wróciliśmy do naszych służbowych spraw. Jeszcze prawie przez godzinę przeglądaliśmy różne dokumenty. Skończyliśmy, wypijając przy tym końcowe łyki drinka. Kiedy wstałam podszedł do mnie, objął w pół, mówiąc – nie uważasz, że powinniśmy to spotkane zakończyć we właściwy sposób. W tym momencie powiódł wzrokiem w kierunku mojej sypialni. Spojrzałam, nic nie mówiąc zaczęłam iść, kiedy byłam już blisko łóżka ponownie dostałam klapsa na pupę – usłyszałam – kładź się. Zdjęłam dres, on wyskoczył ze swoich szorów, miałam możliwość wówczas możliwość ujrzenia w pełnym wymiarze tego jego kutasa. Już teraz nie miałam wątpliwości, że jest on znacznych rozmiarów, a na pewno dość „pękaty”. Położyłam się, rozsuwając szeroko nogi i z dużym zainteresowaniem patrzyłam, jak on tego swojego kutasa kieruje w stronę mojej dziurki. Po chwili już go miała, jeszcze moment i wbił się we mnie do końca. Spojrzałam na niego, na te jego wyjątkowo ładnie wyrzeźbiona sylwetkę, która po chwili zaczęła się poruszać w bardzo rytmiczny sposób. Zaczęłam jęczeć, bo byłam bardzo mocno wypełniona, następnych kilka ruchów i już pojawiły się pierwsze skurcze orgazmu, a kiedy wykonał kilka następnych przyszedł tak potworny skurcz orgazmu, ze aż wyłam wyprężając się do góry, wyrzucając ręce za siebie, a jednocześnie mocno wypinając biodra w jego kierunku. Tak przyjęłam jego wytrysk, który czułem też bardzo mocno i który był tez nie mały. Tak skończyło się nasze drugie spotkanie. Pod koniec maja było jeszcze trzecie. Tym razem część formalna, kiedy omawialiśmy dokumenty trwała dość krótko i jakby już tradycyjnie zaczęliśmy iść w kierunku łóżka. Włodek, jakby dla ponaglenia mnie, klepnął mnie w pupę. Byłam dość mocno podpita, bo podczas masażu z Adamem wypiłam mocnego drinka i w Włodkiem również. Już się kilka razy złapałam na tym, że wówczas szybciej mówię, niż myślę, więc spojrzałam na niego mówiąc – mocniej. Spojrzał, a ja do niego – ja czasami lubię wręcz bardzo mocno. Więc kiedy weszliśmy do sypialni położyłam się przy łóżku a on stanął i przyłożył mi kilka bardzo mocnych klapsów, po których wszedł we mnie od tyłu. Nie umiem tego wytłumaczyć, ale byłam wyjątkowo mocno podniecona, orgazm przyszedł prawie natychmiast, kiedy tylko mnie wypełnił. Leżałam na łóżku i waliłam w nie rękoma, kiedy tylko się we mnie wbijał. W momencie, kiedy wyczuł, że zbliża się do końca, można powiedzieć, że też już tradycyjnie chwycił mnie za włosy i ściągał głowę do tyłu, tym sposobem ja wypinałam się mocno w jego kierunku, czując bardzo mocno sam moment wytrysku. Poszedł, a ja długo nie mogłam w nocy spać, czując go w sobie. Pomimo dużego doświadczenia muszę się przyznać, ze zbliżenia z Włodkiem są bardzo specyficzne, a przede wszystkim mocne emocjonalnie. Ostatnie nasze spotkanie miało miejsce w piątek, podczas długiego weekendu. Przyszedł wczesnym popołudniem i dopięliśmy wszystkie sprawy formalne tak, aby mógł już od 01 lipca zacząć pracować jako kierownik ze wszystkimi uprawnieniami. Tradycyjnie, na stole były jakieś ciastka i zrobiłam drinka. Kiedy skończyliśmy, zaproponował – idziemy do sypialni. Nie byłam tym zdziwiona, bo dotychczasowe zbliżenia z nim były bardzo udane. W momencie, kiedy byliśmy już przy łóżku spojrzał na mnie, mówiąc - mówiłaś, że lubisz mocno, zobaczymy, rozbieraj i  kładź się na brzuchu. Posłusznie zdjęłam wszystko z siebie i położyłam na brzuchu, jakby odruchowo minimalne rozsuwając nogi. Włodek wyszedł, po chwili wrócił, ściągając mnie dość nisko w dół łóżka mówiąc – rozsuń nogi. Poczułam jego rękę na swoim ciele, jak przesuwa ją od góry do dołu, zrobił to raz, po chwili drugi raz i trzeci. Kiedy za trzecim razem jego ręka minęła pośladek, usłyszałam tylko świst i poczułam na nim mocne pieczenie. Rozdarłam się, a on drugi raz, po czym powtórzył jeszcze po razie. Ja zamiast zsunąć nogi, nie wiem dlaczego rozsunęłam je bardzo szeroko. W tym momencie usłyszałam – podnieś się na kolanach. Kiedy to zrobiłam, on to wykorzystał i dołożył mi w sam środek jeszcze dwa razy. Zawyłam z bólu i kątem oka zobaczyłam w jego ręku Po chwili usłyszała kawałek klasycznego rzemienia. Pomyślałam – nieźle się zaczyna. Szczęśliwie, odłożył  go na bok i sam ukląkł za mną. Moment i już go czułam w sobie. No i tutaj jest ten moment, którego nie rozumiem. Pizdę miałam sklepaną, a pomimo to, kiedy tylko zaczął wsuwać się we mnie wręcz chlusnęłam sokami podniecenia. Kiedy wszedł i chwycił mnie za biodra już jęczałam, bo przyszły pierwsze skurcze orgazmu. On to też wyczuł i zaczął się mocno we mnie wbijać. Po kilku pchnięciach już płynęłam prawie w pełnym orgazmie. Przyszedł ten charakterystyczny moment kończenia zbliżenia w tej pozycji. Chwycił mnie za głowę, ciągnął ją do tyłu, ja się darłam, bo mnie to bolało, a jednocześnie czułam skurcz brzucha i jego wytrysk. Wysunął się i poszedł się umyć. Ja nie byłam w stanie nic zrobić. Wsunęłam tylko między nogi ręcznik i tak czekałam, aż się on ubierze i zacznie wychodzić. Będąc już ubranym podszedł, przycisnął mocno do siebie, usta nasze zwarły się w bardzo mocnym pocałunku, po czym usłyszałam – za jakiś czas ciąg dalszy u mnie, będziesz miała możliwość poczuć różne rzeczy na sobie. Wyszedł, a ja jeszcze dłuższą chwilę stałam wręcz zamurowana tym, co usłyszałam. Co usłyszałam, to usłyszałam, to może kiedyś będzie. Natomiast w tym momencie zakończyły się wszystkie formalności ustanowienia Kierownika w naszym Ośrodku. Podejmując decyzję o ustanowieniu takiego stanowiska nie przypuszczałam, że jego wdrożenie będzie miało taki wymiar. 25 czerwca 2009r. Baśka, baska45@poczta.onet.pl

***

 

21
czerwca

Masażysta Adam

   Dodane przez: baska  w kategorii Opowiadania

Masażysta Adam.

Mam biurową pracę, inne zajęcia to też „nasiadówki”, więc aby zachować odpowiednią sprawność fizyczną, również dla seksu, cały czas ćwiczę. We wtorki i czwartki o godzinie 19-tej idę do centrum rekreacji, 19-ta – 19 45 gimnastyka lub siłownia, daję sobie w kość, ile się da, następnie 15 minut odpoczynku i basen, godzina w wodzie. Poza pływaniem występują na basenie również inne atrakcje z ratownikami, ale to jest odrębna historia.

  •  

W środę natomiast są tortury u mojej znajomej kosmetyczki. To ona dba o moje kosmetyki, balsamy i te wszystkie inne przyległości. Do końca ubiegłego roku był również masażysta Marek, który rozciągał mnie na wszystkie możliwe sposoby, abym nie miała kłopotów z założeniem nogi na ucho. Niestety, w tym roku właścicielka zakładu przebudowała go i stanowiska masażu już nie ma, tym sposobem straciłam „swojego” Marka. Ale jak to w życiu bywa, przypadek decyduje o pewnych sytuacjach. Działam społecznie w naszym Stowarzyszeniu i na wiosnę przestała przychodzić jedna z naszych koleżanek. Okazało się, ze się poślizgnęła, zwichnęła nogę, ma ją w gipsie. Przyszła po pewnym czasie, pytam ja o tą historię, a ona mówi, że może być tylko do tej a tej godziny, bo musi wrócić do domu na masaż. Jak usłyszałam masaż, to mi się „zapaliła żarówka” w głowie i po kilku dniach przyniosła mi telefon pana masażysty. Krótka rozmowa i przyszedł w poniedziałek o ósmej wieczorem. Był to 06 kwiecień. Okazało się, że jest to młody chłopak, około 30 lat, po wyższych studiach na Akademii Medycznej z zakresu fizykoterapii i masażu leczniczego. Gdzieś tam pracuje, ale ma chęć sobie dorobić. Zobaczył mnie, pyta, co mi dolega. Wyjaśniłam, że właściwie nic, ale mam chęć, aby raz w tygodniu ktoś mi przeprowadzał masaż taki relaksacyjny, pobudzający krążenie w całym ciele, a na dodatek ujędrniający moje ciało. Żartując, powiedziałam, że nadal chcę zakładać nogę za ucho. Spojrzał, mówię mu, że w tej chwili tego nie zrobię, bo jestem ubrana, ale kiedyś mogę mu to zaprezentować. Popatrzył się na mnie, popatrzył wokół, podszedł do stołu. Stół mam naprawdę masywny, uznał, że na tym stole może mnie masować, mam go tylko nakryć kocem i prześcieradłem. Omówiliśmy pozostałe szczegóły, poinformował mnie, jakie mam kupić preparaty do tego masażu i umówiliśmy się na spotkanie za tydzień. Tak zaczął przychodzić do mnie masażysta Adam. Od samego początku intrygowały mnie jego dłonie. Niby duże, ale takie inne, przede wszystkim wąskie, krótka dłoń, długie palce. Przeszły mi mrówki po plecach, bo już sobie wyobrażałam, jak chodzą po moim ciele. Zgodnie z umową przyszedł za tydzień. Ja przygotowałam stół, przygotowałam kosmetyki, jeszcze pan Adam zdjął z siebie kurtkę i sweter, pozostając w cienkiej podkoszulce, zdjął również buty, zakładając swoje pantofle. Poszedł do łazienki i dłuższą chwilę mył ręce. Kiedy podszedł do stołu, ja zdjęłam szlafrok i stanęłam naga przy stole, pytając, jak się mam położyć. Zorientowałam się, że go zaskoczyła moja golizna, ale po chwili już zupełnie spokojnie powiedział – na brzuchu. Posmarował ręce przygotowanym kosmetykiem i zaczął mnie masować. Pamiętając masaże Marka śledziłam jego ruchy, Okazało się, że robi to niby tak samo, a jednak inaczej, Wówczas zaskoczyłam, że różnica wynika z długości palcy. Marek miał małe dłonie, Adam ma te palce zdecydowanie dłuższe. Po pewnym czasie poprosił mnie, abym się przekręciła na plecy. Masując klatkę piersiową omijał zręcznie piersi, ale zauważył na nich moje kropeczki. Kiedy zaczął masować uda zorientował się, ze mam tatuaże i nie da się ukryć, zobaczył mojego „kwiatuszka”. Nie skomentował niczego, robił swoje. Tak było kilka razy, przy czym polecił mi, abym przed jego przyjściem nagrzała koc i prześcieradło, bo im bardziej nagrzane ciało, tym lepszy masaż. Po kilku spotkaniach, kiedy już zaczął się do mnie uśmiechać, masując mnie, w momencie, kiedy masował klatkę piersiową, chwyciłam go za rękę, mówiąc – piersi też. Spojrzał, mówiąc – następnym razem. Dopiero po czasie dowiedziałam się, że nie do końca wiedział, jak ma je masować. Ale rzeczywiście, od następnego razu już masował mi również piersi, oczywiście mnie to podniecało, brodawki robiły się duże i sztywne. Wprowadził jeszcze dodatkową czynność, a mianowicie miałam się przed jego masażem dobrze wygrzewać w wannie. To też od pewnego czasu witałam go owinięta w ręczniki i gruby szlafrok. Tak przyszedł maj, już się z Adamem zaprzyjaźniłam, kiedy przychodził, czekała na niego lampka koniaku. Nie da się ukryć, był dosyć atrakcyjnym mężczyzną więc miałam na niego chęć. Przestała go krępować moja nagość, to też postanowiłam trochę podziałać dalej. Pewnego razu, leżąc na brzuchu wystawiłam na bok rękę, przyłożyłam ją do jego spodni na wysokości rozporka. Było już ciepło, był w płóciennych spodniach. Za pierwszym razem odsunął się. Ale za tydzień ponowiłam ten manewr i już się nie odsunął, tylko tkwił, kiedy miałam ją tak przyłożoną. Po chwili poczułam go mocno, a on, patrząc na mnie zapytał – no i co dalej. Spojrzałam, mówiąc spokojnie – zdejmuj te spodnie, samej obracając się w poprzek stołu i wypinając w jego kierunku biodra. Nie musiałam na niego długo czekać, po chwili poczułam, jak mnie wypełnia. Jęknęłam z zadowolenia i narastającego podniecenia, Adam natomiast chwycił mnie za biodra i robił to, co do niego należało. Nie umiem tego wytłumaczyć czym było to spowodowane, czy tym, ze było to pierwsze, nasze zbliżenie, czy tym, że miał zupełnie niezłych rozmiarów kutasa, ale czułam go wspaniale, jęczałam po każdym jego pchnięciu, a kiedy zaczął się spuszczać, wręcz krzyczałam w pełnym orgaźmie. Adam poszedł na piętro do łazienki, a ja do swojej. Kiedy spotkaliśmy się ponownie, poczęstowałam go dodatkowym kieliszkiem koniaku. Wypił połowę, po czym stwierdził – zabawa, zabawą, ale praca, pracą. Przecież nie skończyłem masażu, kładź się na plecach. Byłam w pełni zaskoczona, ale posłusznie położyłam się i zaczął mnie normalnie masować. Zaczął od nóg, stopy, łydki, uda. Następnie górę, ręce, ramiona, klatkę piersiową. Nie wiedziałam dlaczego ominął piersi, kiedy zaczął masować brzuch i podbrzusze. No i tu jest dopiero początek całej zabawy. Doszedł do wzgórka łonowego, ale nie za daleko, po czym zaczął wracać. Doszedł do klatki piersiowej, ale tym razem już dosyć mocno przypiął się do piersi, masując je intensywnie. Kiedy poczuł, że brodawki są już twarde, lewą ręką zostawił na piersi, prawą przesunął w dół, mówiąc – rozszerz nogi. Błyskawicznie wyczuł łechtaczkę i jego palec już był na niej. Popatrzył, mówiąc – zemsta będzie słodka. Miał rację, jedną ręką pieścił mi piersi, brodawki, druga ręka drażniła łechtaczkę. Tym sposobem zaczęłam być coraz mocniej podniecona. Przyszedł moment, że już byłam bardzo mokra, a on nic, tylko pieści tą perełkę i pieści. Już zaczęłam nie wytrzymywać, to zaczęłam się ruszać biodrami na boki, to zaczęłam głośno jęczeć, a on nic, tylko pieści mnie i pieści. Aż doprowadził do prawdziwego orgazmu łechtaczkowego. Przyszedł moment, że krzyknęłam bardzo głośno, nogi jakby odruchowo ściągnęły się do siebie i poczułam, jak ze mnie wręcz tryskają moje soki. Adam dał mi symbolicznego buziaka i mówiąc – do zobaczenia za tydzień błyskawicznie się ubrał i poszedł, zostawiając mnie taką rozgrzaną. Nie miałam wątpliwości, że będąc tak rozgrzaną muszę coś z sobą zrobić. Szybko poszłam na piętro, jeszcze szybciej przejrzałam swoje „zabawki”, wszedł mi w rękę „Kogut” realistyczny kutas długości całkowitej 26cm i szerokości w trzonie prawie 5cm. Kogut, bo tak ładnie lekko wygięty, jak szyja koguta. Szybko wróciłam do pokoju, przy stole stał stołeczek, narzuciłam na niego ręcznik, postawiłam „Koguta” i lekko przytrzymując go ręką zaczęłam się na niego wbijać. Do pewnego momentu szło mi dobrze, ale kiedy zaczęła się już „słuszna” szerokość” zaczęłam mieć problemy. To też rozłożyłam ręce na stole i lekko unosząc się ponownie się opuszczałam. Zaczęłam przy tym głośno jęczeć, ale nie rezygnowałam. Przyszedł moment, że poczułam go całego w sobie. Wówczas lekko uniosłam się, włączyłam wibrację i ponownie na niego z całej siły opadłam. Wibracja spowodowała spotęgowane napięcie mięśni, ale po chwili zaczęło narastać podniecenie, aż w końcu przyszedł pełny orgazm. Poczułam wypływ moich soków z szyjki i ogarnął mnie błogi stan zadowolenia. Jeszcze przez chwilę tak na nim trwałam, po czym wstałam, poszłam się umyć i położyłam się do łóżka. O dziwo szybko usnęłam i spałam aż do rana. Rano wstałam, posprzątałam i będąc w bardzo dobrym nastroju poszłam do pracy. No cóż, nie ma to, jak „spełniona” kobieta. W następny poniedziałek zaczęłam go ponownie prowokować. Wówczas Adam powiedział – poczekaj, aż skończę, pójdziemy do łóżka. Bardzo mi to odpowiadało i kilka razy było jakby klasycznie. Schodziłam ze stołu, szliśmy do sypialni i odbywali normalne zbliżenie, podczas którego czułam się całkowicie spełniona, odlatywałam w mocnym orgaźmie. Ale pewnego razu, kiedy skończył, powiedział - idziemy do łóżka. Nie było to nic nowego, tym nie mniej, w momencie, kiedy zeszłam ze stołu i zrobiłam pierwsze kroki poczułam bardzo mocnego klapsa na pupę. Spojrzałam, a on, jakby niby nic mówi – no idź. Ja ponownie stanęłam, on ponownie klepnął mnie w pośladek, spojrzałam, mówiąc – mocniej. Spojrzał, po czym spytał – chcesz naprawdę mocno, ja tylko kiwnęłam głową, po czym odwróciłam się i dostałam bardzo mocnego klapsa na pupę. Nie wiem, na czym to polega, ale te jego klapsy spowodowały u mnie duże podniecenie. Weszliśmy do sypialni, ja położyłam się na łóżku, a Adam mówi – ja wiem, że Twoja pizda jest już gotowa, ale mój kutas jeszcze nie, zajmij się nim. Chyba popełniłam pierwszy błąd, usiadłam na krawędzi łóżka, rozsunęłam szeroko nogi, on stanął przede mną też już nagi i podał mi do ust tego swojego kutasa. Rzeczywiście, nie był jeszcze w „dobrej formie’ pomijając ten fakt, że ma go trochę lepszego, niż standard. Zaczęłam go pieścić języczkiem po żółądzi, to zaczęłam go wpuszczać sobie w usta. Trwało to chwilę, nabrał już odpowiedniej wielkości, wówczas Adam chwycił mnie za głowę, mówiąc puść ręce, kiedy je opuściłam pchnął mi tego kutasa z całej siły jak najgłębiej. Odruchowo otworzyłam szeroko usta czując go gdzieś tam w krtani, szeroko otwierając oczy. Spojrzał – mówiąc – co stanęły Ci oczy w słup. Myślę, że jeszcze nie raz Ci staną. Nie wiedziałam, co ma to znaczyć, ale nie było czasu na zastanawianie się, wysunął go z moich ust, mówiąc – wypnij tą swoją pizdę do góry, tak będzie nam wygodniej. Ustawiłam się w pozycji na kolanach a on za chwilę już był za mną, jeszcze moment, już był we mnie i można powiedzieć, że moje biodra fruwały w powietrze. Adam jest rosłym mężczyzną, wzrostu ok. 180cm, bardzo dobrze zbudowany. To też przy mojej drobnej budowie ciała, w każdej pozycjo miał nade mną przewagę, a w tej w szczególności. Chwycił za biodra i wbijając się, nie dość, że mocno mnie wypełniał, ale każde jego pchnięcie czułam na swoich wargach. Jego kość łonowa, ż właściwie sobie siłą sklepywałam moje wargi. Muszę przyznać, że jest dość wytrzymałym mężczyzną i to zbliżenie trwało określony czas. Ja już odlatywałam w pełnym orgaźmie, za nim on doszedł do swojego szczytu, moment wytrysku potwierdziłam wręcz głośnym krzykiem. Wysunął się, ja opadłam, bez sił na łóżko. Można powiedzieć, że od tego dnia mam stałego partnera, przynajmniej w poniedziałki.  20 czerwca 2009r. Baśka, baska45@poczta.onet.pl. ***

8
czerwca

Spotkanie z Furmanem

   Dodane przez: baska  w kategorii Opowiadania

Spotkanie z Furmana

Na początku marcu ubiegłego roku spotkałam się w„służbowym” mieszkaniu Małgosi z Jurkiem, nazywanym Furmanem, bo powoził zawodowo w zaprzęgach. Spotkanie było o tyle „atrakcyjne”,że po pierwsze w celach„podniecających” Jurek używał swojego służbowego atrybutu, czyli bata, a po drugie pomiędzy jego nogami znajdował się „dyszel”, wg informacji pozyskanych później od Małgosi ok. 22cm długości, ale to, co jest ważniejsze, ok. 5,5cm grubości. Żegnając się, zaprosił mnie na zawody „ w terenie” oraz „na plac ćwiczeń”.

  •  

Podziękowałam, mówiąc, że być może kiedyś się jeszcze się spotkamy. Minął ponad rok no i właśnie przyszedł ten moment. Małgosia ponownie zaproponowała mi takie spotkanie. Na spotkania z mężczyznami nie mam co narzekać, bo mam „swojego” masażystę, od czasu do czasu „dopadają” mnie ratownicy na basenie, miałam kilka zbliżeń w Spółce Lekarskiej. Ale prawdę powiedziawszy nie miałam nic specjalnego „na oku” a jednocześnie byłam spragniona „mocniejszych” wrażeń, to też chętnie to zaproszenie przyjęłam. Spotkaliśmy się w piątek, 05 czerwca, zgodnie z umową równo o 20 – tej przekroczyłam próg drzwi. Jurek jest to młody mężczyzna, w wieku około 30 lat, średniego wzrostu, ale jak to się mówi krępy, mocny w sobie. Już czekał na mnie ze szklaneczkami na tacy, a kiedy tylko trochę się rozgościłam i usiadłam w fotelu, podał mi pierwszą, mówiąc, że jest to „drink Małgośki”. Wiedziałam, że Małgośka stosuje „dopalacze”. Sącząc ją zaczęliśmy rozmowę, podczas której wymieniliśmy kilka zdań na temat czasu, który minął od tamtego naszego spotkania.  Kiedy już prawie wysączyłam drugą szklaneczkę zorientowałam się, że jestem coś mocno pobudzona i już jakbym chciała zacząć tę „zabawę”. Jurek też to chyba wyczuł, spojrzał na mnie mówiąc – chcesz spróbować. Nic nie odpowiedziałam, tylko kiwnęłam głową, on rozsiał się w drugim fotelu, zsunął szorty i wystawił na zewnątrz ten swój „dyszel”. W tym momencie nie był on jeszcze w stanie pełnego podniecenia, a pomimo to miałam bardzo duże trudności, aby go wziąć w usta. To też „pracowałam” na zewnątrz oblizując jego żołądź, wwiercałam się języczkiem w jego dziurkę, po czym wolniutko wpuszczałam go sobie w usta. Tym razem się udało i nawet dużo udało mi się wsunąć. Ale po chwili go wysunęłam, po czym ponownie lizałam tę błyszczącą skórkę i ponownie wwiercałam się w dziurkę. Te pieszczoty spowodowały jednak dalsze jego podniecenie i już następnym razem nie udało mi się wziąć go usta. Spojrzał na mnie mówiąc – teraz moja kolej, kładź się na stole. W tym momencie zauważyłam, że na stole rozłożony jest duży ręcznik. Posłusznie usiadłam na jego krawędzi, położyłam się na plecach i mocno rozciągnęłam nogi, chwytając je pod kolanami. Po chwili Jurek z tą swoją „armatą” stanął przede mną, lewą ręką chwycił mnie za biodro, a prawą podtrzymując ją, zaczął we mnie wbijać. Pierwsze jego pchnięcie, a ja już rozdarłam się, czując, jak mi cipkę rozdziera. Jednocześnie wyrzuciłam ręce do góry, wypinając przy tym biodra w jego kierunku. To pierwsze pchnięcie spowodowało, że weszła żołądź, to też teraz chwycił moje nogi, rozsunął je mocno na boki i zaczął się we mnie wbijać. Każde jego pchnięcie czułam bardzo mocno w sobie, coraz mocniej pokrzykując. Wbił mi może 1/3 tej swojej „armaty” kiedy już rozdarłam się bardzo głośno. Jurek, jakby na moment zatrzymał się, po czym wykonując jeszcze mocniejszy ruch stwierdził – czego się kurwa drzesz. Przecież po to tu przyszłaś, żebym Ci wpierdolił. Nie da się ukryć, sama przyszłam na to spotkanie i to świadoma, jakiego Jurek ma kutasa. A pomimo to nie byłam się w stanie opanować i po każdym jego pchnięciu darłam się coraz głośniej. Kiedy wepchnął mi około połowy rozdarłam się jeszcze głośniej. Nie pamiętam, kiedy byłam tak mocno wypełniona. Ale w tym momencie stało się coś, czego nie przewidywałam. Jurek wysunął się ze mnie, wziął za rękę, ściągnął ze stołu ręcznik i rozkładając go na podłodze polecił mi – na kolana i wypnij dupę. Pomyślałam, weźmie mnie od tyłu, może będzie łatwiej. Ale pomyliłam się, Jurek stanął przede mną, po czym wydał następującą dyspozycje – oprzyj się na głowie i rozciągnij rękoma pośladki. Nie jest to zbyt wygodna pozycja, nie bardzo też wiedziałam, o co mu chodzi. Jurek gdzieś poszedł, wrócił za chwilę. Kiedy podszedł do mnie, uniosłam głowę, spojrzałam i już wszystko było jasne. Trzymał w ręku swój furmański argument, czyli bat. Zamierzył się i po chwili elastyczna część tego bata wyładowała w moim rowku. Rozdarłam się, ale ona na to kompletnie nie zwracał uwagi. Po pierwszym uderzeniu padło drugie i komentarz – moje klacze w ten sposób trenuję. Jak widać, Tobie, kurwo też Ci się należy, żebyś tę pizdę poluzowała. To mówiąc przyłożył mi jeszcze trzy razy. Nie wiedziałam, że to jest metoda na poluzowanie mojej pizdy, ale darłam się niesamowicie. Kiedy skończył, podniósł mnie, podał mi szklankę z piciem, którą opróżniłam błyskawicznie. Wówczas polecił – a tera zapierdalaj na łóżko i wystaw tę dupę, wezmę Cię od tyłu. Nawet nie dyskutowałam. Podeszłam do sypialni, weszłam na środek łóżka ponownie wypinając mocno biodra do góry. Za chwilę wszedł przyszedł Jurek, usadowił się za mną, a po chwili poczułam tego jego kutasa na wejściu dziurki. Przyłożył go bardzo precyzyjnie, po czym chwycił mnie obiema rękoma za biodra i zaczął się wbijać. Ja znowu zaczęłam się drzeć, bo po pierwsze bolał mnie cały rowek, a po drugie ponownie miałam wrażenie, że jestem rozdzierana. Wbił się we mnie prawie do połowy, to jakoś wytrzymałam, ale każde następne pchnięcie, to wyrzucałam głowę do góry, coraz głośniej pokrzykując. Jurek na to nie reagował, tylko systematycznie wbijając się we mnie komentował – a masz pizdo jedna, zachciało Ci się takiego kutasa, to masz. Rozpierdolę Ci tę pizdę dzisiaj jeszcze mocniej, na razie masz tyle. Nie wiedziałam, co oznacza masz tyle, ale kiedy skończył ten komentarz poczułam jego biodra przy swoich. Można powiedzieć, że przyjęłam to z ulgą, bo oznaczało to, że już cały wszedł we mnie. Teraz zaczęło się „ujeżdżanie”, tyle tylko, że w tym momencie pizda puściła trochę soków i trochę luźniej się we mnie poruszał. Widocznie nastąpiła całkowita zmiana sytuacji psychicznej. Poza dużym napięciem mięśniowym powodowanym rozmiarami tego kutasa zaczęło pojawiać się podniecenie. Każde jego pchnięcie powodowało, że narastało ono we mnie coraz bardziej. Pojawiła się dodatkowa ilość śluzu, to też jego pchnięcia zaczęły być coraz bardziej płynne, aż doszłam do bardzo dużego podniecenia. Skumulowało się ono we mnie, kiedy poczułam, że on też już dochodzi do swojego maksymalnego podniecenia i głośno krzyczeć potwierdziłam moment wytrysku. Jeszcze przez moment tkwił we mnie, po czym wysunął się, a ja opadłam, zwinięta w kłębek i mocno trzymająca się za brzuch, w którym jeszcze wszystko trzęsło się. Kiedy trochę ochłonęłam, poszłam do łazienki, umyłam się. Myjąc, stwierdziłam, że pizda nieźle mnie boli, zarówno od zewnątrz, jak i od wewnątrz. Było to o tyle istotne, że miałam w perspektywie jeszcze jedno z nim zbliżenie. Kiedy przyszłam do pokoju czekała na mnie szklaneczka, którą szybko wypiłam, po niej drugą, nie świadoma, że jest ona zaprawiona. Nasyciłam się, kiedy wypiłam połowę trzeciej szklanki. W tym czasie zaczęła się między nami zupełnie normalna rozmowa o jego osiągnięciach w zawodach, ale to, na co w pierwszej chwili nie zwróciłam uwagi, o stajni, o nowych koniach i o stadzie kucyków, które przez ten rok nabyli. Kiedy tak sobie rozmawialiśmy, a ja byłam w połowie trzeciej szklaneczki poczułam, że się ze mną coś dzieje. Zrobiło mi się jakby ciepło, po ciele zaczęły jakby chodzić mrówki i poczułam, że pizda zaczyna być mokra. Spojrzał na mnie mówiąc – zrobiło Ci się dobrze, to chodź, przed nami drugi akt. Po czym rozłożył na stole ręcznik i polecił mi się na nim położyć, unosząc nogi rozłożone do góry. Nie da się ukryć, w takiej pozycji miał pełen dostęp do mojego krocza. Spodziewałam się że je zaraz zaatakuje tym swoim sterczącym kutasem, ale nie. On zaczął się ze mną „bawić”. Poślinił swój palec i przystawił go do łechtaczki, naciskając ją w różne strony. Nie ulega wątpliwości, że dla bardzo wielu kobiet jest to miejsce wyjątkowo wrażliwe, u mnie też. To też za chwile zaczęłam jęczeć w narastającym podnieceniu. Im ja głośniej pojękiwałam, tym on intensywniej poruszał palcem po łechtaczce, aż doprowadził mnie do bardzo dużego podniecenia. Objawiło się to pojawieniem śluzu w piździe. Wówczas przeniósł się do niej, wsuwając w nią palec. Od razu sięgnął szyjki, a ja jęknęłam. Nie dość, że sięgnął szyjki, to zaczął się w nią systematycznie wsuwać, dotykając jej. Czując, że jest bardzo mokra w pewnym momencie wsunął mi w pizdę dwa palce. Jęknęłam, bo te jego paluchy, nie dość, że długie, to odpowiednio grube. Poczułam je bardzo mocno w sobie, a on zaczął systematycznie mi je wsuwać, cały czas dobijając nimi do szyki. Nie trzeba było zbyt długo czekać, aby mnie takimi pieszczotami doprowadzić do bardzo dużego podniecenia. On to wyczuł, ale nie rozumiałam, dlaczego przerwał. Zrozumiałam za chwilę, kiedy sięgnął po swój bat. Popatrzy na mnie mówiąc – tylko się nie waż opuścić nogi. Stanął w pewnej odległości i widziałam, jak bierze zamach i jak ta elastyczna część bata spada na moja pizdę. Rozdarłam się, a on jeszcze raz i jeszcze raz. Tak dostałam pięć razy, darłam się, bo mnie przecież bolało, ale z drugiej strony kurczowo trzymałam rozłożone nogi. Obawiałam się, że jak bym puściła, to bym dostała więcej. Kiedy skończył, podszedł i ponownie zaczął mi robić klasyczna palcówkę dwoma palcami. Z jednej strony te jego palce urażały mnie, jak mnie dotykał, z drugiej strony podniecały, kiedy dotykały szyjki To było silniejsze i znowu zaczęłam jęczeć w narastającym podnieceniu. Aż przyszedł moment, kiedy byłam już bardzo podniecona, co wyrażało się moim bardzo donośnym jękiem. Słysząc to Jurek przerwał te pieszczoty palcami, wysunął je, patrzę, a on ponownie bierze do ręki bat. Spojrzałam i struchlałam. Już mnie wystarczająco bolała pizda i nie bardzo miałam ochotę na dalsze baty. Okazało się, że moje obawy są przedwczesne, ale zdarzyło się coś, czego wcześniej nie przewidywałam. Jurek odwrócił ten bat w ręku i wówczas okazało się, że jako rękojeść służy wyrzeźbiony z drewna odpowiednie wielkości kutas. Przystawił mi go do pizdy i wepchnął. Rozdarłam się, bo poczułam go bardzo mocno w sobie. Widząc i słysząc to zaczął jakby „bawić” się ze mną, wysuwając i wsuwając mi go prawie całego. Jednak po kilku pchnięciach pizda „przyzwyczaiła” się do niego, powodując narastające podniecenie, aż w pewnym momencie prawie zaczęła „pluć” swoimi sokami. Jurek widząc, że ma ją już bardzo mokrą wysunął i przesunął o „dziurkę niżej” napierając na nią. Brązowa dziurka na początku stawiała lekki opór, ale po chwili puściła i całego tego sztucznego kutasa wsunął mi do środka. Poczułam go mocno w sobie, a Jurek zarządził – wstań i połóż się na stole, będziesz pierdolona od tyłu. Dobrze, ja lubię tę pozycję, ale on miał przecież bardzo dużego tego swojego kutasa, a w pupie siedział ten sztuczny. Oparłam się o stół, Jurek podgiął lekko wystającą pozostałą część bata i zaczął się wdzierać w moją pizdę. Można powiedzieć, że zaczął się dla mnie horror. Przecież ten jego kutas ledwo mieścił się w mojej piździe poprzednio, a teraz miał jeszcze ciaśniej. Ale on na to nie zważał. Chwycił za biodra i do przodu. Pchnięcie za pchnięciem, wdzierał się we mnie coraz głębiej, a ja coraz głośniej się darłam. Czułam, jakby jakiś tłok milimetr po milimetrze wpychał się we mnie. Powodowało to uczucie pełnego wypełnienia, ale miałam wrażenie, jakbym za chwile miała się rozerwać. Od góry ugniatał mnie ten sztuczny kutas, a od dołu wdzierał się kutas Jurka. Jemu tez było trudno, bo co chwilę powtarzał – a masz, a masz, a masz. Za każdym jego takim „a masz” czułam go głębiej w sobie. Aż w pewnym momencie poczułam go całkiem w sobie, tyle tylko, że on jeszcze całkiem nie był we mnie. Dla niego nie był to problem, chwycił mnie mocniej za biodra i samemu pojękując wbijał się z całej siły, aż wbił się do końca. Ja się darłam niesamowicie, ale to nic nie dawało. On robił swoje, a kiedy już poczuł, że jest we mnie, zaczął mnie „ujeżdżać”, aż przyszedł moment spełnienia. W momencie, kiedy poczułam, że się spuszcza przeszły po mnie dreszcze pełnego orgazmu, po których cała „odpłynęłam”. On jeszcze chwilę tkwił we mnie, po czym wysunął się, wysunął również swój bat, a ja, ściągając ze stołu ręcznik, opadłam na podłogę nie mając siły stać. Dopiero po chwili, podpierając się rękoma wstałam i poszłam do łazienki. Kiedy wróciłam, Jurek podał mi szklaneczkę i stwierdził – było nieźle, ale masz przyjechać do naszej stadniny, tam Cię wypierdolę razem ze swoimi kolegami. Nie powiedziałam nic, ubrałam się i wróciłam do domu. Przez cały czas czułam „zmaltretowana” tą swoją pizdę. Tym nie mniej, po mimo tego zmęczenia, od razu świtała mi myśl wyjazdu do Jurka. Były to myśli na gorąco, czy zostaną zrealizowane, zobaczymy.

08 czerwca 2009, Baśka, baska45@poczta.onet.pl

***

 

27
maja

Majowy weekend 2009.2

   Dodane przez: baska  w kategorii Opowiadania

Majowy weekend 2009.2.

Pierwszą część opowiadania zakończyłam w piątek wieczorem. Ale przed nami była jeszcze sobota i niedziela. W sobotę przewidziane były regaty „małych” łódek, na których startowali zarówno nasi studenci jak i instruktorzy. Natomiast Wiesiek i Włodek oraz ja mieliśmy im kibicować.

 

Odbyła się odprawa, po której dowiedzieliśmy się, że w regatach biorą udział 63 jednostki. W regatach brali udział nasi studenci. Poszłam do nich i mówię – macie się zmieścić wszystkimi trzema łódkami w pierwszej piętnastce. Wówczas jest nagroda, po pół litra na głowę. Wówczas jeden z nich spytał – i coś jeszcze. Spojrzała, uśmiechnęłam się i odpowiedziałam, że tak, po czym poszłam do Włodka. Włodek dysponuje swoją łódką typu Sasanka 660. Jest to jacht turystyczny przeznaczony do uprawiania turystyki przez 6 osób po jeziorach, zatokach i zalewach, takim, jak nasz. To też wsiedliśmy w trójkę na łódkę i wypłynęliśmy, obserwując regaty. Pogoda była dobra, wiał lekki wiaterek, to też nasze pływanie było bardzo spokojne. Wszyscy byli porozbierani, chłopaki w szortach, ja w kostiumie dwuczęściowym. Włodek siedział za sterem, Wiesiek na burcie a ja „nygus”, nareszcie odpoczęłam. Regaty skończyły się i o dziwo praktycznie wszystkie nasze załogi zmieściły się w 15-ce, co dało chłopakom pierwsze miejsce drużynowo. Więc tym bardziej należała im się „premia”. Po obiedzie załatwiłam co trzeba, wzięłam chłopaków do baru, odebrali przynależne im butelki i poszliśmy do ich pokoju. W momencie tylko wejścia i zamknięcia drzwi chłopcy zaczęli mnie rozbierać i tym razem nie musiałam już żadnego prowokować. Od razu położyłam się na łóżku a pierwszy już wchodził we mnie. Już nabrali doświadczenia, więc nie spiesząc się mocno mnie wypełniał, a ja zaczynałam jęczeć, kiedy dochodził do swojego szczytu. Po nim przyjęłam drugiego już na kolanach. Ta pozycja daje jemu duże możliwości, to też ładował się we mnie niesamowicie mocno. Nie zdążyłam jeszcze ochłonąć po poprzednim zbliżeniu, a już rosło ponownie doprowadzając do orgazmu Łazienka i jakiś drink dał mi chwilę oddechu, ale już niecierpliwił się trzeci. Pozwoliłam mu wejść we mnie kładąc się na łóżku. Był mocny i mocno się we mnie wbijał, a kilka ostatnich pchnięć wykonał bardzo mocno. Przy czwartym ponownie zmieniłam pozycję. Ten manewr powtórzyłam jeszcze dwa razy, nie da się ukryć, w dość szybkim tempie zerżnęło mnie sześciu młodych chłopaków. Powiedzieć, że nie czułam tych zbliżeń, to przesada, już pod koniec czułam ich dobrze. Na szczęście miałam jeszcze sporo czasu do kolacji, to też umyłam się i położyłam do łóżka. Nawet chyba przysnęłam, kiedy dali mi znać, że czas iść na kolację. Przy kolacji wspaniała atmosfera, bo wszyscy zadowoleni, to też w tych bardzo dobrych nastrojach wróciliśmy do naszego pokoju, gdzie Włodek zarządził oblewanie sukcesu. Była nas piątka i nie wiadomo kiedy zniknęła jedna butelka 0,7, zaczęliśmy drugą. Mnie było wyjątkowo dobrze, byłam bardzo zadowolona z całości pobytu i naszych sukcesów żeglarskich, to też nie zwróciłam uwagę, że oni się trochę „oszczędzają”, a ja pije równo, wobec czego zrobiłam się „wesoła”. Widząc to Włodek zaczął mnie rozbierać. Byłam ubrana w dresy, pod którymi miałam tylko majteczki. Kiedy byłam całkiem naga zaproponowałam pójście do mojego pokoju. Położyłam się na łóżku, pozwalając mu wejść we nie. Byłam w wyjątkowo dobrym nastroju i miałam chęć „ na duże rżnięcie” ale nie przypuszczałam, że będzie ono aż tak duże. To też poddałam się całkowicie Włodkowi, wręcz wypinając w jego stronę jak najmocniej biodra, a on to skutecznie wykorzystywał, równie mocno wbijając się we mnie. Taki „luz” spowodował, że szybko przyszło podniecenie i zaczęłam pojękiwać, kiedy wykonywał ostatnie pchnięcia. Zadowolona z tego zbliżenia z przyjemnością wypiłam podany mi kieliszek i z równą ochotą przyjęłam zaproszenie Makarego. On zaproponował pozycję od tyłu. Ponieważ bardzo ją lubię wręcz z ochotą wystawiłam mu pupę, a on błyskawicznie mnie wypełnił. Chwycił za biodra i po chwili można powiedzieć, fruwałam do góry, podrzucana jego biodrami. Wbijał się we mnie mocno, co czułam nie tylko wewnątrz siebie, ale również na zewnątrz, kiedy obijał mi zewnętrzną część cipki. Podnieciłam się bardzo mocno, głośno jęcząc, kiedy się we mnie spuszczał. Gdy skończył i wysunął się dostałam od niego mocnego klapsa na pupę oraz usłyszałam – nie masz co jeszcze jęczeć, będziesz jęczała później, bo dzisiaj będziesz dobrze jebana.  Nie bardzo wiedziałam, co to ma znaczyć, zajęłam się myciem, a kiedy wyszłam z łazienki, kieliszkiem, który mi podał Włodek. Pijąc, czułam, ze zaczyna, że mam już szum w głowie, ale się specjalnie tym nie przejęłam. Wypiłam następny, wychodząc z założenia, ze jestem już w domu, to mogę go wypić. Kiedy go opróżniłam zaprosił mnie na swoje łóżko Mietek. Położyłam się, szeroko rozkładając nogi, aby mógł jak najgłębiej wejść we mnie, a on to wykorzystał. Wszedł we mnie, czułam go bardzo dobrze, to też zaczęłam jęczeć w narastającym podnieceniu. Mietek wyczuł nie, zwolnił to swoje wbijanie się we mnie doprowadzając do bardzo mocnego orgazmu w momencie spuszczania się. Dłuższą chwilę leżałam nie mogąc się pozbierać, ale jakoś po chwili owinięta w ręcznik poszłam się umyć. Kiedy stałam pod natryskiem wydawało mi się, ze słyszałam jakiś szum, ale pomyślałam, że to pewne woda. Jednak okazało się, że wcale nie przesłyszałam się. Kiedy wyszłam z łazienki w pokoju stali w równym rzędzie pod ścianą nasi studenci. Podszedł do mnie Makary mówiąc – przecież nie pozwolisz, żeby nasi studenci się nudzili. W końcu zasłużyli na nagrodę. Spojrzałam na niego, spojrzałam na nich, a oni stoją jak niewiniątka. Niestety, nie trwało to zbyt długo. Stanął przede mną Witek i wystawił w moim kierunku swojego kutasa. Zajęłam pozycję na kolanach i podeszłam do niego lekko zadzierając głowę. Przystawił mi go do ust, a kiedy otworzyłam, natychmiast je wypełnił. Po chwili poczułam, jak ktoś przesuwa ręką po moim kroczu i już czuję, jak jakiś kutas wsuwa się w moją cipkę. Wsuwa się i wsunął. Od przodu byłam całkowicie zablokowana mając w ustach kutasa Witka, od tyłu zaczął wypełniać mnie inny kutas. Chwycił za biodra i robił swoje systematycznie się wbijając. Pomyślałam, nieźle się zaczyna, a co będzie dalej. W tym momencie nie było się zastanawiać, bo on systematycznie, ale dość mocno wbijał się we mnie, aż doszedł do końca. Kiedy odchodził, można powiedzieć, że to był pierwszy ze studentów. Witek puścił mnie i mogłam się umyć. Kiedy wyszłam, on nadal czekał na mnie, ale tym razem położył się na podłodze, wystawiając do góry jeszcze mocno sztywnego kutasa. Kiedy tylko na nim usiadłam wszyscy mnie obstawili, a Makary, pokazując, że mam się odchyliła, rzucił hasło do drugiego ze studentów – widzisz, ze ma gębę pustą, wsadź jej swojego kutasa. Tym sposobem ponownie miałam dwa kutasy w sobie, na dodatek pozostali dali mi swoje w ręce, tak, że nie byłam w stanie kontrolować stopnia wypełnienia ust. A studencik sobie nieźle używał, wbijając mi praktycznie całego kutasa, aż po sam wzgórek łonowy. A ponieważ byłam mocno odchylona do tyłu, to kiedy Witek unosił biodra kutas studencika wbijał się jeszcze mocniej. Na szczęście tym razem Witek doszedł dość szybko do swojego szczytu i tym sposobem zakończyło się to zbliżenie. Nie było to jednak ostatnie zbliżenie tego wieczoru. Zaraz po wyjściu z łazienki okazało się, że jeden ze studentów ułożył się na kanapie i pokazuje mi, że mam usiąść na tym jego sterczącym kutasie. Miałam trochę trudności, ale znaleźli się zaraz „pomocnicy” i po chwili już mocno siedziałam na tym kutasie. Ale w tym momencie okazało się, że następny szykuje się, aby we mnie wejść. Położyli mnie płasko na tym leżącym i następny wypełnił mi pupę. Myślę, ze oni już gdzieś to ćwiczyli, bo szło im bardzo dobrze i w dość krótkim czasie spuścił się ten, który był w pupie. Skończył, jeden, drugi nie, więc nie bardzo wiedziałam, co będzie działo się dalej. Umyłam się, a kiedy wyszłam z łazienki czekał na mnie Włodek z kieliszkiem wódeczki. Wcześniej też już wypiłam kilka, więc nieźle mi już szumiało w głowie. Ale było w tej sytuacji coś dziwnego, bo obok mnie stał Makary i kilku studentów. Kiedy odstawiłam kieliszek usłyszałam – Witek czeka na Ciebie. Spojrzałam w stronę jego pokoju, drzwi były lekko przymknięte. Otworzyłam, a on leżał na łóżku ze sterczącym swoim kutasem dając mi jednoznacznie znać, ze mam na nim usiąść w odwrotnej pozycji pupą. Spojrzałam, rzeczywiście, miał lekko nasmarowanego, więc udało mi się na nim głęboko usiąść, czując go mocno w sobie. Kiedy już mocno siedziałam, odchylił mnie do tyłu, koledzy unieśli moje nogi na bok, tym sposobem odsłaniając cipkę. W tym momencie „włączył” się Makary i wskazując na jednego ze studentów pokazał mu, że ma wejść we mnie. On też miał chęć, po chwili miałam dwa kutasy w sobie, przy czym oczywiście, ten na górze był przede wszystkim aktywny. Czułam, jak się we mnie wbija, po chwili już czułam go bardzo mocno w sobie. Wbijał się systematycznie, aż po pewnym czasie osiągnął orgazm, spuszczając się we mnie. Niestety, nie był to koniec tego zbliżenia. Będąc w takiej „przyjaznej” dla nich pozycji po chwili wszedł we mnie następny. Przy trzecim już zaczęłam głośno jęczeć, a przy czwartym jęczałam już bardzo głośno, bo czułam go mocno w sobie, ale czułam też mocno sklepaną od zewnątrz cipkę. W tym momencie wzięli się za mnie „profesjonaliści, czyli po kolei Mietek, Wiesiek, a zakończył to wszystko Makary przy moim już bardzo głośnym krzyku. Dopiero w tym momencie skończyli i pomogli zsunąć się z Witka. Zwaliłam się na podłogę nie mając siły utrzymać się na nogach. Na szczęście, kiedy poszłam do łazienki wszyscy wynieśli się i spokojnie mogłam pójść spać. Pójść spać to jest trochę przesada, bo nawet leżąc na boku czułam bardzo mocno cały brzuch. Ale jakoś usnęłam, a kiedy obudziłam się, miałam duże trudności ze wstaniem. Jednak wolniutko przeszłam do łazienki i dłuższą chwilę stojąc pod ciepłym natryskiem jakoś udało mi się go rozmasować na tyle, ze mogłam spokojnie chodzić. To też ubrałam się i spokojnie poszłam na śniadanie. Po śniadaniu moi „panowie” coś sugerowali, ale „ w sposób parlamentarny” wytłumaczyłam im, że ich pomysły skończyły się już wczoraj. To też poszli pływać beze mnie, ja natomiast spokojnie ułożyłam się fotelu i wystawiwszy twarz do słońc próbowałam opalać się. Jednak w pewnym momencie zorientowałam się, że coś mi zasłania słońce. Otworzyłam oczy, okazało się, że przede mną stoi jeden ze studentów. Spojrzał na mnie, mówiąc, że w imieniu kolegów bardzo prosi mnie do pokoju. Spojrzałam, uśmiechnęłam, podał mi rękę i poszliśmy. Ale w pokoju stało ich pięciu, trzymali w rękach szklaneczki z drinkiem. PO chwili wszedł szósty, trzymający w ręku przepiękny bukiet długich pąsowych róż. Podchodząc do mnie powiedział – my przepraszamy, my niewinni za wczorajsze, tak zarządził Makary, my chcemy zgody. Spojrzałam, a oni w geście przeprosin wszyscy przyklęknęli na jedno kolano. Poprosiłam, aby wstali, wzięłam kwiaty, dałam chłopakowi siarczystego buziaka, od drugiego wzięłam szklaneczkę z drinkiem, stuknęłam się z nimi, mówiąc – przecież nic się nie stało, ja się na was wcale nie gniewam. Ale ponieważ zachowaliście się jak prawdziwi mężczyźni, należy Wam się nagroda. Po wczorajszych ich harcach nie czułam się najlepiej, jeszcze pobolewał mnie dół brzucha, ale widząc ich zachowanie zrobiło mi się mokro, zapomniałam o bólu i stwierdziłam – nie będzie tu rządził żaden Makary, ja sama decyduję o sobie, a teraz macie „obowiązek” po kolei mnie zerżnąć. To mówiąc zwróciłam się do tego, który mi wręczał kwiaty, pytając – które jest twoje łóżko. Wskazał, ja zdjęłam z siebie dres i majteczki, kładąc się na jego łóżku. O dziwo nie musiałam na niego długo czekać, po chwili już był we mnie i zaczął od mocnego pchnięcia. Jęknęłam, bo odezwały się wczorajsze harce, ale po chwili już się rozluźniłam i bardzo dobrze go czułam. Na tyle dobrze, że zaczęło we nie narastać podniecenie i o dziwo przyszedł bardzo mocny orgazm, kiedy się we mnie spuszczał. Umyłam się, miałam naszykowanego następnego drinka i wzięłam się za tego, który mi go właśnie podawał, mówiąc do następnych – a wy ustalcie kolejność między sobą. Drugi również wszedł we mnie dość mocno, już też mocniej odzywało się we mnie wczorajsze zmęczenie, to też coraz głośniej jęczałam, za nim poczułam, jak mnie wypełnia. Popijając ponownie szklaneczkę objęłam następnego, mówiąc mu, że nie może być gorszy niż poprzedni. On wskazał mi swoje łóżko, ja tym razem zajęłam pozycje na kolanach, a on po chwili był już we mnie. Tym razem już czułam go bardzo mocno, zaczęłam coraz głośniej jęczeć, kiedy mnie wypełniał. Następnemu już od razu powiedziałam, że ma się moimi jękami nie przejmować, tylko ma we mnie wejść i zrobić swoje. Przy piątym już bardzo głośno jęczałam, ale zgodnie z umową, on na to nie zwracał uwagi, tylko wbijał się we mnie tak mocno, jak mógł. Szóstemu rozłożyłam się w pozycji klasycznej na jego łóżku. W momencie, kiedy wbił się we mnie wyrzuciłam ręce do tyłu, wręcz już mocno krzycząc, bo byłam już bardzo obolała wewnątrz i na zewnątrz cipki. Ale skończyła się kolejka sześciu studentów i uważałam, że we właściwy sposób podziękowałam kolegom za przepiękny bukiet róż. To też byłam wyjątkowo zaskoczona, kiedy wychodząc z łazienki zobaczyłam Mietka i Makarego. Później dowiedziałam się, że w momencie, kiedy byłam z piątym w pokoju oni weszli, zobaczyli, co ja robę i schowali się. Teraz wyszli, Makary chwycił mnie za włosy i mówi – nam to powiedziałaś, żebyśmy się od Ciebie odpierdolili, a z nimi to się możesz pierdolić. Wypinaj tą swoją dupę. Mówiąc to wręcz pchnął mnie w kierunku stołu, a zrobił to tak mocno, że prawie bym przez niego przeleciała. Jednak zdążył złapać mnie, przycisnąć do blatu, mówiąc do Mietka – rżnij ją. Widocznie byli umówieni, bo Mietek był mocno podniecony i z całym impetem wszedł we mnie. Zaczęłam się drzeć, ale Makary stwierdził – drzyj się drzyj, nic Ci to nie pomoże i tak zostaniesz przeze mnie zerznięta. Tak też było. Kiedy Mietek skończył wszedł we mnie z całą swoją siłą i furią, ze im nie pozwoliłam się rano zerżnąć. Wbijał się we mnie z szaloną mocą, ja wręcz fruwałam do góry, kiedy dobijał do mnie swoje biodra. Ale o dziwo, ten jego jakby szał spowodował, że zaczęłam się mocno podniecać, a kiedy zaczął się we mnie spuszczać rozdarłam się nie z bólu, a z obłędnego orgazmu, który w tym momencie przyszedł. On się wysunął i poszedł. Jeden z chłopaków podął mi ręcznik, owinęłam się nim i wziąwszy swoje rzeczy poszłam do swojego pokoju, tam się umyłam, a po wyjściu z łazienki zamknęłam się w swoim pokoju, nie wpuszczając nikogo. Tak doczekałam do obiadu, a po obiedzie spakowałam i nie żegnając się z „ Panami Instruktorami” wsiadłam do samochodu Włodka. Tym razem już bez przeszkód wróciłam do domu. Tak zakończyłam mój majowy weekend 2009r roku. Muszę przyznać, że rzadko mi się zdarza, abym była tak mocno zerżnięta.

25 maj 2009r Baśka, baska45@poczta.onet.pl

***

 

12
maja

Spółka lekarska 3. Dyżur

   Dodane przez: baska  w kategorii Opowiadania

Spółka lekarska 3. Dyżur.

Minął pierwszy tydzień pracy naszej Spółki Lekarskiej. Zgodnie z umową byłam we wtorek i w czwartek. W czwartek spotkałam Tadeusza – Prezesa i nowego kolegę lekarza, kardiologa Młody, taki około 35 lat, ale już ze specjalizacją zawodową. Poznaliśmy się, a wyglądało to tak.

CZYTAJ DALEJ »

5
maja

Majowy weekend 09.01

   Dodane przez: baska  w kategorii Opowiadania

Majowy weekend 2009.01.

Wychowałam się w domu, kiedy żyła jeszcze moja Babcia. Kiedyś mówiłam coś, że „ w przyszłym tygodniu” na co Babcia powiedziała : „Dziecko, planowanie czas stracony, los i tak da Ci to, co będzie chciał”. Tak też było z tym weekendem. Nic nie planowałam. Miałam dość intensywną końcówkę kwietnia, łącznie ze „spotkaniem służbowym” z „personelem spółki lekarskiej” To też zakładałam, że może pojeżdżę sobie na rowerze, tym bardziej, że sprzyjała pogoda.

CZYTAJ DALEJ »

26
kwietnia

Spółka lekarska 2

   Dodane przez: baska  w kategorii Opowiadania

Spółka lekarska 2

Miałam spotkanie z lekarzami zakładającymi spółkę w ostatni piątek marca. Okazało się, że oni złożyli dokumenty do sądu o zarejestrowanie ich z dniem 01 kwietnia. Historia powstania tej spółki jest mało istotna, istotne jest to, że mieli personel medyczny, nie mieli personelu pomocniczo – administracyjnego.

CZYTAJ DALEJ »

19
kwietnia

Dagmara 2

   Dodane przez: baska  w kategorii Opowiadania

Do czytelniczek i czytelników.

W dniu wczorajszym otrzymałam następny list od Dagmary. Cieszę się, że ma kogoś, kto wprowadza ją w arkana seksu w tak kulturalny sposób. Doświadczenie i umiejętność, to połowa sukcesu i brak strachu w późniejszym życiu. Proponuje dokładne poczytać. 19 kwietnia 2009r. Baśka

CZYTAJ DALEJ »

19
kwietnia

Lekarska spółka

   Dodane przez: baska  w kategorii Opowiadania

Lekarska spółka.

Zadzwoniła do mnie Małgosia. Powiedziała mi, że jej znajomi lekarze założyli spółkę medyczną. Ale okazało się, że to wiążę się z prowadzeniem określonej księgowości, czy bym do nich nie podjechała i nie porozmawiała. Za nim dostałam stanowisko dyrektorskie pracowałam w księgowości, tam poszłam na stosowne kursy, w końcu zdałam egzamin uzyskując certyfikat księgowy upoważniający mnie doprowadzenia biura rachunkowego. To tak na wszelki wypadek, jak bym kiedyś chciała takie założyć. Okazało się, że już teraz mogłam się wykazać swoimi kwalifikacjami.

CZYTAJ DALEJ »


Pornocammovie Pornocammovie Mature Tube