31
sierpnia

Koledzy Marka 04. Leszek

   Dodane przez: baska  w kategorii Opowiadania

Koledzy Marka 04, Leszek

Były imieniny Lecha i była impreza. Było już dobrze po północy, kiedy Leszek klepnął mnie dość mocno w pupę. Spojrzałam na niego, a on zaczął mnie przepraszać, wówczas objęłam go ramieniem, mówiąc - nie przepraszaj, dopóki kobieta nie zareaguje. W tym momencie, stojąc przed nim przyciągnęłam go prawą ręką do siebie, lewą opuściłam na jego kutasa, mówiąc dalej - a skąd wiesz, że to nie sprawia kobiecie przyjemności ?.

  •  

Widząc zdziwienie w jego oczach powiedziałam - a teraz klepnij mnie w drugi pośladek. Spojrzał, ja kiwnęłam głową i dostałam. Spojrzał, a ja do niego - jeszcze raz, uderzył, a ja - jeszcze raz. Tym sposobem dostałam po pięć mocnych klapsów, po czym powiedziałam - dość, może innym razem pozwolę Ci na więcej, a teraz masz mnie wziąć od tyłu. Po tych słowach nie tylko Leszek wszedł we mnie od tyłu, ale również Witek i Filip, wówczas uznałam, że mam już dość i wróciłam do domu. Po dwóch dniach przyszedł od Leszka sms: - co to oznacza, że może innym razem pozwolę mu na więcej. Nie był to temat na sms-y, zaproponowałam, aby przyszedł, to przedyskutujemy. Spotkaliśmy się, przyszedł elegancko ubrany, z kwiatkiem i butelką. Ja byłam ubrana tylko w sweterek i krótką spódnicę, nie mając nic pod spodem. On zdjął kurtkę, był w podkoszulce i dżinsach. Zasiedliśmy przy ławie i na początku zaczęliśmy rozmawiać „ o dobrych, dawnych czasach”, kiedy razem z Markiem chodził do tej samej szkoły. Przy tej okazji zapytał, jak się wiedzie Markowi w Lyonie. Opowiedziałam w kilku słowach jego historię, informując, że tak, jak w ubiegłym roku, wybieram się do niego na Święta Bożego Narodzenia. Pomimo kilku kieliszków rozmowa jakby nie kleiła się. Oboje podświadomie wiedzieliśmy, że chodzi nam o te klapsy u Leszka, ale nie bardzo wiedzieliśmy, jak „wrócić do tematu”. Zaczęłam zastanawiać się, jak go sprowokować. W pewnym sensie pomogła nam „matka natura”, bo poszedł do toalety na piętro. Kiedy wracał stanęłam przed nim, objęłam go w ten sam sposób ramieniem, jak poprzednim razem, drugą rękę wsunęłam między nogi i patrząc na niego zapytałam - może powtórzysz, to co zrobiłeś u Leszka. Spojrzał na mnie, pytając - a chcesz ? Kiwnęłam głową, po chwili poczułam jego dłonie na moich pośladkach, a za chwilę dość mocne uderzenia, to na jeden, to na drugi pośladek. Tak dostałam po pięć klapsów a kiedy skończył ja zaczęłam odpinać mu spodnie, po chwili miałam już jego kutasa na wierzchu, o dziwo był już dość sztywny, to też od razu zsunęłam spódniczkę, wypięłam się przy kanapie. Nie miał wątpliwości, co ma zrobić, chwycił mnie za biodra, po chwili zaczął się rozlegać odgłos odbijanych od siebie bioder. Czułam go bardzo dobrze, co wyrażałam dość głośnym pojękiwaniem aż do momentu, kiedy się we mnie spuścił. Kiedy wrócił z łazienki wypiliśmy po drinku i zapytałam - było Ci dobrze, stwierdził, że tak, wówczas zapytałam - czy sprawiło Ci przyjemność dawanie mi klapsów. Stwierdził, że tak, bo wcale nie rzadko daje takie klapsy Natalii, a ostatnio kupił taką „packę” i tą packą klepie ją po dupie, ale również po cipce. Usiedliśmy przy ławie, wypiliśmy po kieliszku i poprosiłam go, aby mi opowiedział jak „klepie” Natalię. No i tu moje zaskoczenie, bo Leszek bez żadnych zahamowań zaczął mi opowiadać, jak kiedyś wymusił na siostrze Witka zbliżenie „rozprawiczenia jej”, kiedy kończyła 16 lat, jak wymusił na niej seks zbiorowy z nim i innymi kolegami, kiedy kończyła 18 lat, jak zaczął dawać jej klapsy, przed którymi ona od pewnego momentu przestała się bronić, wręcz przeciwnie, uprawiając seks wymagała klapsów, a teraz, od momentu, kiedy kupił tę packę, wymaga klepania ją tą packą. Podczas tego opowiadania wypiliśmy kilka następnych kieliszków i Leszek zaczął być bardzo rozmowny. To też prowokując go zapytałam, czy jeśli miałby taką możliwość, to zadałby kobiecie inny ból. O dziwo otrzymałam potwierdzającą odpowiedź, w której mówił, że już widział kilka takich filmików, gdzie mężczyźni nie tylko bili kobiety, ale np. wbijali im różne igły. On by też bardzo chętnie powbijał takie igły w różne miejsca kobietom, ale Natalia na razie się nie zgadza, a innych takich kobiet nie zna. W tym momencie zapytałam Leszka, czy jest możliwość rozmowy na ten temat z Natalią, uznał, że chyba tak, bo ona nie raz brała udział w ich zabawach, ale to będzie można uzgodnić w późniejszym czasie, natomiast w tym momencie nabrałam chęci sprawdzenia go, a przede wszystkim jego możliwości „sklepanie mnie”. Poszłam na piętro, naszykowałam w łazience stolik nakryty ręcznikiem, poszukałam w swojej szafie z „zabawkami” odpowiedniej packi, bo miałam ich kilka, położyłam ją na szafce i poprosiłam Leszka do siebie. Położyłam się na stoliku, rozsunęłam nogi na boki odsłaniając cipkę, po czym powiedziałem do niego – teraz masz możliwość zrealizować swoją opowieść chociażby częściowo, tam na szafce leży packa, przecież wiesz, co masz nią zrobić. Leszek dłuższą chwilę patrzył na mnie, popatrzył w kierunku miejsca packi, ponownie popatrzył na mnie. Wówczas zagrałam jak poprzednio, mówiąc – jak mi zrobisz dobrze, to może Ci pozwolę na więcej. Jeszcze raz spojrzał na mnie, wziął packę w rękę, przymierzył się i uderzył. Popatrzył na mnie, a ja do niego – więcej. Uderzył jeszcze raz, ponownie zaczął mi się przyglądać, więc ja do niego – tak, jak Natalię. Widocznie go tym stwierdzeniem zdenerwowałam, bo dostałam jeszcze kilka razy. Cipka już mnie bolała odpowiednio mocno, ale nic nie mówiłam. Odłożył packę i już nie dyskutując, wszedł we mnie, wprowadzając w cipkę swojego bardzo sztywnego kutasa. Czułam go mocno, czułam go podwójnie, bo uderzał w moje obolałe wargi, ale też wypełniał moją cipkę całkowicie. To też w którymś momencie zaczęłam jęczeć, jęcząc coraz głośniej, kiedy narastało we mnie podniecenie, aż do momentu, kiedy się we mnie spuścił, co potwierdziłam głośnym „auuuuu”. Wysunął się, ja opuściłam nogi, odwróciłam, kładąc się płasko na stoliku, po czym powiedziałam – a teraz poprawka na pupę. Nawet na niego nie patrzyłam tylko leżałam, czekając na jego reakcję. Zareagował prawidłowo, to znaczy wziął packę i dostałam po pięć klapsów na każdy pośladek. Usłyszałam pytanie – starczy ?, odpowiedziałam – tak, ale tam pod ręcznikiem leży korek analny, masz mi go wsunąć w pupę. Nadal nie podnosiłam się tylko czekałam. Korek był już nasmarowany, ale rzecz w tym, że był to duży korek, miał 18cm długości i 5cm średnicy. Zorientowałam się, że poszedł po niego, chwilę trwała cisza, aby go dalej sprowokować, przesunęłam ręce na pośladki i mocno je rozciągnęłam. Poskutkowało, po chwili poczułam go na swojej brązowej dziurce, a jeszcze chwilę, jak zaczął na mnie napierać. Zaczęłam się drzeć, bo pupa nie była rozluźniona i wpychanie takiego korka nie było takie proste. Ale przeszedł „furtkę”, zaczął go wsuwać coraz głębiej. Nie wiem, jak dużo go wsunął, ale zaczęłam czuć opór, zaczęłam jęczeć. Usłyszałam – jęcz, jęcz, chciałaś, to go będziesz miała. Naparł bardzo mocno i poczułam, że wsunął mi go całego. Wówczas stwierdziłam – teraz Ty. Ta „zabawa” spowodowała, że się ponownie podniecił i jego kutas był już odpowiednio sztywny. Poczułam go w dziurce, ale poczułam też go bardzo mocno, kiedy się we mnie wsuwał. Było bardzo ciasno, to też czułam, jak wsuwa się kawałek po kawałku, aż wszedł cały. Chwycił za biodra i zaczął swoją jazdę, a ja zaczęłam jęczeć w narastającym podnieceniu. Podnieceniu, ale również bólu, bo przecież miałam cipkę dość dobrze sklepaną. Cipka jednak puściła swoje soki i pomimo korka w pupie Leszek mógł systematycznie się we mnie wsuwać i wysuwać. Powodowało to narastające we mnie podniecenie, pojawiły się skurcze brzucha, aż przyszedł moment, kiedy przyszedł bardzo mocny skurcz orgazmu w momencie, kiedy on się spuszczał. Wysunął się, ja się wyprostowałam, owinęłam w ręcznik mówiąc, że to na dzisiaj koniec. Zeszliśmy do salonu, tam wypiliśmy jeszcze „rozchodniaczka”, po czym żegnając się z nim stwierdziłam, że być może spotkam się z nim jeszcze i „pozwolę na więcej”, ale wcześniej chciałabym porozmawiać z Natalią. Leszek zostawił mi jej telefon, poszedł. Poszedł, a ja wróciłam na górę. W pierwszej chwili chciałam wejść pod natrysk, ale będąc jeszcze dość mocno podniecona poczułam pewien niedosyt. To też poszłam do szafy i wzięłam z niej dość duży wibrator zakończony imitacją jąder z tzw ciśnieniowym włącznikiem. To znaczy trzeba go bardzo mocno nacisnąć, aby się włączył. Ustawiłam go na stołeczku i zaczęłam się na niego nabijać. Nie było to takie proste, bo w pupie nadal siedział korek. Ale systematycznie unosząc się i opadając po pewnym czasie miałam go prawie w sobie. Zaczęłam głośno jęczeć, w momencie, kiedy już prawie cały wszedł we mnie, a moje wargi dotknęły jąder. To zaczęła dość mocno boleć, ale jeszcze raz się uniosłam i opadając wbiłam się do końca. Wbiłam się na tyle mocno, że włączył się wibrator. Chwyciłam się za brzuch jęcząc w narastającym podnieceniu, aż przyszedł ten wspaniały moment skurczu orgazmu i „popłynęłam” w pełnym swoim zadowoleniu. Tak zakończyło się następne moje spotkanie z „Kolegami Marka” Jestem przekonana, że po tym, co usłyszałam od Leszka nie jest to moje z nimi spotkanie ostatnie.

29 sierpnia 2010r, Baśka. baska45@poczta.onet.pl

27
sierpnia

Koledzy Marka 03, Imieniny Lecha

   Dodane przez: baska  w kategorii Opowiadania

Koledzy Marka 03, Imieniny Lecha

Zaraz po powrocie z urlopu zadzwonił do mnie Witek, mówiąc, że 12 sierpnia są imieniny Leszka, też ich kolegi z klasy i jestem na to spotkanie zaproszona. Spotkanie jest dzień później, 13 sierpnia w piątek, o dwudziestej u Leszka w domu, będzie również Filip. Pomyślałam, 13 i piątek, dobry czy zły początek. Ale mijały już dwa tygodnie jak wróciłam z urlopu i zaczynała mnie „swędzieć cipka”.

  •  

Okazało się, że Leszek mieszka w klasycznym bloku, w mieszkaniu złożonym z trzech pokoi i kuchni. Odziedziczył to mieszkanie po rodzicach, którzy po przejściu na emeryturę wyprowadzili się „na wieś”. Pomimo takich warunków w dalszym ciągu był kawalerem. Zawodowo pracował jako przedstawiciel włoskiej i francuskiej firmy armatury sanitarnej, z tej racji natychmiast zaprosił mnie na wycieczkę do Francji, do Lyonu. Wiedział, że tam mieszka mój Marek i już się ze sobą kontaktowali. Impreza kręciła się bardzo dobrze wg przewidzianego przeze mnie scenariusza. Na początku była „pogawędka” i kilka kieliszków wódeczki. O dziwo, pomimo praktycznie różnicy pokolenia mieliśmy o czym ze sobą rozmawiać, ale kiedy ukazało się dno w pierwszej butelce, byliśmy na tyle weseli, że Witek podszedł do mnie i gładząc po włosach zaczął zdejmować ze mnie bluzkę. Wcale się temu nie sprzeciwiałam, wręcz odwrotnie, uniosłam ręce, bluzka zjechała i ukazała się klatka piersiowa z gołymi piersiami, byłam bez stanika. Widziałam, jak „zaświeciło” się oko Leszkowi, to też wstałam, podeszłam do niego i stojąc przed nim wzięłam jego ręce, przyłożyłam do piersi. Przez chwilę jakby głaskał je całą powierzchnią dłoni, po chwili jednak zamkną je, zaciskając w nich moje piersi. Są one jeszcze na tyle jędrne, że trochę wysunęły mu się pomiędzy palcami. Leszek siedział na fotelu, z szeroko rozłożonymi nogami, dając mi do zrozumienia, że powinnam zająć się jego kutasem. Przykucnęłam, opierając ręce o jego uda, wzięłam w usta jeszcze „śpiącego” jego kutasa. Wolniutko i spokojnie zaczęłam się nim bawić, wsuwając go sobie coraz głębiej w usta, to wysuwając, oblizując główkę „jak loda”. Lubię tak pieścić

mężczyzn i sprawiało mi to przyjemność. Ale pozostali koledzy „nudzili się”, to też Witek wsunął mi rękę między nogi, po chwili poczułam jego palec na łechtaczce. Dotykał mnie bardzo delikatnie, przez co spowodował, że bardzo szybko się podnieciłam. Nie mogłam głośno jęczeć, bo cały czas miałam „zajęte” usta, to też zaczęłam delikatnie poruszać biodrami na boki oraz w przód i tył. Dodatkowo Filip ułożył się obok na podłodze i wsunął pode mnie swoje ręce, chwytając „zwisające” piersi. To zaczęło być już bardzo podniecające, cipka zrobiła się bardzo mokra. Witek, czując, że ma już odpowiednio mokry palec, przesunął go w dziurkę. ja jęknęłam, kiedy poczułam, jak „ślizga się” po szyjce. Ten dotyk szyjki spowodował, że cipka zrobiła się bardziej mokra, wręcz roniła krople swojego podniecenia. Witek to wykorzystał, wysunął palec, którym mnie pieścił do tej pory, dołączył serdeczny i wsunął oba jednocześnie. Jęknęłam, przesuwając biodra minimalnie do przodu, ale to spowodowało, że jego palce weszły jeszcze głębiej, teraz czułam oba na szyjce. Mając tak ustawioną dłoń wsuwał ją we mnie coraz mocniej. Kiedy już jęczałam bardzo głośno polecił Filipowi - weź ja od dołu. Filip natychmiast wsunął pode mnie rękę sięgając swoimi palcami łechtaczki. Od dołu czułam palce Filipa na łechtaczce, od tyłu

czułam palce Witka w cipce. Taki układ spowodował, że byłam bardzo mocno podniecona, cipka wręcz „wypluwała” z siebie strumień soków. Wówczas Leszek powiedział - dajcie mi ją tutaj tyłem, odsuwając moją twarz i pokazując sterczącego kutasa. Kiedy próbowałam usiąść na nim, okazało się, że przesunął tego swojego kutasa w kierunku mojej brązowej dziurki. Nie był on bardzo śliski, to też nabijając się na niego głośno jęczałam, kiedy przepychał się do mojego wnętrza. Gdy tylko całkiem wszedł Witek uniósł

moje nogi szeroko je rozsuwając, przez co odsłoniła się cipka, w którą natychmiast wszedł Filip. Jęczałam bardzo głośno, czując ich obu w sobie, ale to nic nie dawało. Miałam wrażenie, że ta pozycja nie jest im obca, bo równomiernie, na przemian wbijali się we mnie. Kiedy Filip osiągnął swój orgazm i całkiem się we mnie spuścił, zastąpił go Witek. Wbijając się we mnie równie mocno. Po tych dwóch zbliżeniach puścili mnie, zsunęłam się z Leszka, ale tylko na moment. Położyli mnie w poprzek krzesła, Leszek ponownie wszedł mi w pupę, spuszczając się w nią po pewnym czasie. Po tych zbliżeniach nastąpiła następna faza „zabawy”. Chłopcy nie pozwolili mi się umyć, tylko odwrócili kładąc na podłodze na wznak. Nie wiem, czyj to był pomysł, ale Witek uniósł mi nogi, rozciągając je na boki, a w ręku Leszka zobaczyłam średniej wielkości wibrator. Przykląkł i natychmiast mi go wsunął i to bardzo głęboko,po czym zaczął nim systematycznie „pracować”. W tą „zabawę” włączył się również Filip, jedną ręką ściskał mi pierś, drugą zaczął pieścić łechtaczkę. To spowodowało, że zaczęłam być bardzo mocno podniecona, coraz głośniej jęcząc. Przyszedł moment, że już nie jęczałam, lecz wręcz podkrzykiwałam, podniecili mnie do tego stopnia, że zaczynałam mięć coraz mocniejsze skurcze brzucha, aż osiągnęłam

bardzo mocny orgazm. W tym momencie Witek puścił moje nogi, sugerując, że mam się obrócić na kolana. Wypięłam pupę i rozsunęłam nogi, tym razem Filip wsunął we mnie ten sam wibrator, zaczynając mnie pieścić ponownie. Po pewnym czasie przerwał, trzymając mi go głęboko w cipce. Poczułam, że mam coś przy brązowej dziurce. Spojrzałam kątem oka, a tam Leszek trzymał w ręku wcale

nie małych rozmiarów korek analny, naparł i już mi go wsuwał w pupę. Zaczęłam się drzeć, bo przecież w cipce „siedział” wibrator, to też miałam wrażenie, że za chwilę mnie rozerwie. Na szczęście nie rozerwało, wsunął mi się głęboko, wówczas Filip ponownie włączył wibrator. Ponownie doprowadzili mnie do dużego podniecenia, aż w końcu doprowadzili do orgazmu, podczas którego mocno krzycząc

wyrwałam im się z rąk, opadając na podłogę. Leżałam dłuższą chwilę, po czym poszłam do łazienki, umyłam, usuwając z siebie te ich „zabawki”. Wróciłam, wypiłam dużego drinka, poszłam do pokoiku, dłuższą chwilę odpoczywając. Było już dobrze po północy, przechodziłam z pokoiku do pokoju, kiedy Leszek klepnął mnie dość mocno w pupę. Spojrzałam na niego, a on zaczął mnie przepraszać, wówczas objęłam go ramieniem, mówiąc - nie przepraszaj, dopóki kobieta nie zareaguje. W tym momencie, stojąc

przed nim przyciągnęłam go prawą ręką do siebie, lewą opuściłam na jego kutasa, mówiąc dalej - a skąd wiesz, że to nie sprawia kobiecie przyjemności ?. Widząc zdziwienie w jego oczach powiedziałam - a teraz klepnij mnie w drugi pośladek. Spojrzał, ja kiwnęłam głową i dostałam. Spojrzał, a ja do niego - jeszcze raz, uderzył, a ja - jeszcze raz. Tym sposobem dostałam po pięć mocnych klapsów, po czym powiedziałam - dość, może innym razem pozwolę Ci na więcej, a teraz masz mnie zerżnąć. W tym czasie, kiedy

dostawałam od niego klapsy ściskałam dość mocno jego kutasa, tym sposobem zrobił się twardy, to też przyklęknęłam przy kanapie a Leszek za chwilę już siedział we mnie. Po chwili mocno trzymał za biodra, a po mieszkaniu zaczął rozchodzić się ten charakterystyczny odgłos odbijanych od siebie bioder. Nie da sięukryć, że ta „muzyka” jest bardzo podniecająca, to też zaraz zaczęłam się mocno podniecać. Nie umiem tego wytłumaczyć, ale chyba te klapsy od Leszka spowodowały, że już po kilku jego pchnięciach czułam

się bardzo mocno podniecona, po kilku następnych już zaczęłam odczuwać pierwsze skurcze, a kiedy się we mnie spuszczał prawie krzyczałam z obłędnie dużego orgazmu. Chłopcy nie pozwolili, abym „ostygła” i zaraz po Leszku wszedł we mnie Filip. Jego kutasa też czułam mocno w sobie, to też dalej bardzo głośno jęczałam. Ja jęczałam, on się we mnie wbijał, aż doszedł do swojego orgazmu i znowu poczułam w sobie to wspaniałe uczucie spuszczania się przez mężczyznę. Tę sztafetę zakończył Witek wbijając się we mnie

z całej siły. Już nie jęczałam, już prawie cały czas krzyczałam, bo dopadło mnie obłędnie duże podniecenie. Po brzuchu przelatywały skurcze, jeden za drugim. W pewnym momencie, co Witek mnie pchnął, napierając na szyjkę, to po moim brzuchu przelatywał skurcz. To też w momencie, kiedy się spuszczał poczułam tak potworny skurcz orgazmu, że krzyknęłam wyjątkowo mocno. Witek wysunął się ze mnie, ale za nim jeszcze skończył, ponownie stanęli przy mnie Filip z Leszkiem, kiedy Witek wysunął się ze mnie Filip błyskawicznie wsadził mi w cipkę wcale nie małego sztucznego kutasa i zaczął go mocno we mnie wbijać. Darłam się, czując, jak mnie rozpiera i wypełnia, ale po tym nastąpiło coś jeszcze. Kiedy Filip wpychał we mnie tego sztucznego kutasa Leszek dawał mi klapsa na pupę. Po kilku takich pchnięciach byłam wypełniona bardzo mocno, a kiedy Leszek przyłożył mi następnego, bardzo mocnego klapsa,

rozdarłam się, wysunęłam się im z rąk i położyłam na boku, nie pozwalając się ruszyć. Po chwili stwierdziłam, że na dzisiaj już dość, poszłam do łazienki, umyłam i wróciłam do domu, niosąc z sobą tego sztucznego kutasa. Okazało się, że ma on 24cm długości i 4,5cm średnicy. Tak zakończyły się imieniny Leszka, szkolnego kolegi z liceum mojego syna Marka. 15 sierpnia 2010r, niedziela. Baśka baska45@poczta.onet.pl

***

27
lipca

Piotr, urlop we Wloszech

   Dodane przez: baska  w kategorii Opowiadania

Piotr - urlop we Włoszech.

Tuż po tym długim weekendzie odezwał się Piotr, proponując mi, z racji moich następnych urodzin urlop we Włoszech. W pierwszej chwili zaczęłam się zastanawiać, nawet chciałam go zniechęcić pisząc o swojej firmie, o przygotowaniach i o współpracy z nowymi koleżankami.

  •  

Wówczas Piotr zaproponował, aby wzięła te koleżanki z sobą. Scenariusz naszego pobytu ma wyglądać tak, że 01 lipca lecimy do Rzymu, tam mamy się spotkać. Przez tydzień mamy zwiedzać Rzym, nie kryję, atrakcja, nie byłam, następny tydzień to zwiedzanie Włoch w kierunku Neapolu i ostatni tydzień to mamy byś w jakimś ośrodku nad zatoka Neapolitańską. Obawiam się, że od początku będziemy rżnięta, jeżeli my jedziemy we trzy, to on „zmontuje” większy „zespół osobowy”. Wszystko niby jest jasne, koleżanki też się zgodziły, dość dużą niewiadomą jest ten „ośrodek wypoczynkowy” nad Zatoką Neapolitańską. Myślę, że tam zafunduje nam swoje „atrakcje”. Takiego „prezentu” urodzinowego jeszcze nie miałam, mając świadomość, że mogą je spotkać różne zbliżenia, ale postanowiłyśmy skorzystać z jego propozycji. Tym bardziej, że od 02 sierpnia ruszam ze swoją firmą i nie wiem, czy w przyszłym roku będę mogła pozwolić sobie na 3-tygodniowy urlop. W tym miejscu czas przedstawić moje koleżanki. Pierwszą jest Marta. Zamierzałam otworzyć własną firmę pod nazwą „Biuro rachunkowe” z dość szerokim zakresem usług rachunkowych dla firm, ale również dla osób fizycznych. Zakładałam, że nie będę pracowała sama, że będzie mi potrzebna jeszcze jedna osoba „merytoryczna”. Po Świętach Wielkanocnych zaczęłam rozglądać się i rozmawiać na ten temat wśród znajomych, między innymi w „swojej” Spółce Lekarskiej. Jeden z lekarzy zaproponował mi rozmowę ze swoja siostrą, doszło do niej po kilku dniach. Okazało się, że Marta jest kobietą w wieku 35 lat, mająca pełne kwalifikacje, ale bezrobotna. Po studiach pracowała w państwowej firmie, przeszła do prywatnej, tamta zakończyła działalność gospodarczą z końcem roku. Od początku tego roku pracuje w jakiejś firmie „na czarno”, bo firmę nie stać na jej zatrudnienie. Umówiłyśmy się, że ja ją będę mogła zatrudnić oficjalnie od początku sierpnia, natomiast nieoficjalnie chciałabym pracować z nią już w lipcu, aby systematycznie wchodziła w nasze tematy oraz aby pomogła przy urządzaniu Biura. Marcie odpowiadała ta propozycja i tak się rozstałyśmy. Widząc się po paru dniach z lekarzem, który mi ja polecił zapytałam, na ile ona jest dyspozycyjna. Okazało się, że jest całkowicie, bo jest tzw. kobietą samodzielną. Po studiach wyszła za mąż, ale najprawdopodobniej na skutek choroby, którą przeszła w okresie rozwoju hormonalnego, okazało się, że jest bezpłodna. Podjęła leczenie hormonalne, ale oczekiwanych efektów nie dała. Wówczas się rozwiodła i żyje sama. Wizualnie jest to kobieta wzrostu około 170cm, zgrabna, dość potężnie zbudowana w biodrach, ale z dość płaskim brzuchem. Już od połowy czerwca zaczęłyśmy współpracować, Marta przychodziła do mnie do domu, tam wdrażałam ją w prowadzone tematy. Rzeczywiście prezentowała wysoki profesjonalizm w wykonywanej przez nas pracy. Dawało to możliwość wzięcie dodatkowych zleceń, co w konsekwencji rzutowało na jej i Iwony dochody. Kiedy przyszła propozycja Piotra, przedstawiłam ją jej również, mówiąc wszystko, co na ten temat wiem, uprzedzając, że może się spotkać z różnymi sytuacjami. Kiedy skończyłam Marta wyraziła chęć nawiązania kontaktu z kimś, z kim mogłaby uprawiać seks, a najlepiej grupowy. Nie ma w tym zakresie żądnego doświadczenia, ale widziała kilka filmów i bardzo ją coś takiego pociąga. Ponadto oglądała różne filmy o przemocy wobec kobiety i też by chciała coś takiego przeżyć. Stwierdziła - jak widzisz, dupę mam niezłą i chętnie bym ją wystawiła komuś, aby mi wpierdolił. Może nie tylko dupę, widziałam, jak mężczyźni zakładali kobietom różne rzeczy na pizdę lub na cycki. Mam je dość duże i dużo by się na nich zmieściło. Wysłuchałam tego wszystkiego spokojnie, mówiąc - w takim razie biorę Cię z sobą, myślę, że co nieco z tego, co powiedziałaś, przeżyjesz. Drugą osobą jest Iwona. Założyłam, że powinnam mieć jedną osobę „merytoryczną” i jedną osobę „administracyjną”. Nie pamiętam, kiedy Iwona pojawiła się w naszym biurze, ale zawsze pamiętałam ją jako kierowniczkę sekcji organizacyjno - kadrowej. Zawsze panowała nad wszystkimi naszymi sprawami, w grudniu ubiegłym roku uzyskała uprawnienia emerytalne i odeszła z pracy. Jest to kobieta mająca w tej chwili 56 lat, średniego wzrostu, ok. 165cm, ale mocno zbudowana. Ma 110cm w biuście i 100cm w biodrach, z dość płaskim brzuchem. Wygląda jeszcze bardzo „apetycznie”. To też od razu zadzwoniłam do niej, umawiając się na rozmowę. Spotkałyśmy się u mnie w gabinecie, po mojej pracy, przedstawiłam swoją propozycję. Iwona spojrzała na mnie, po czym stwierdziła - a ja chciałam sobie odpocząć. Podczas naszej rozmowy okazało się, że jest kobietą rozwiedzioną, mąż „w Polsce”, dzieci w „Świecie”, a więc całkowicie dyspozycyjna. To też zaczęła współpracować ze mną zaraz po czerwcowym weekendzie, a w połowie czerwca przedstawiłam jej propozycję wyjazdu do Włoch na zaproszenie Piotra, referując wszystkie szczegóły. Wówczas Iwona zaczęła się śmiać, po czym stwierdziła - cnotliwą Zuzanną to ja już byłam, teraz mam chęć na tego typu „zabawy”, weź mnie. Spytałam, czy jest świadoma tego, co mówi, stwierdziła, że tak, więc klamka zapadła. Po tej rozmowie spotkałyśmy się jeszcze kilka razy, aby omówić szczegóły „wyposażenia” które powinnyśmy zabrać i zgodnie ze scenariuszem, w czwartek, 01 lipca poleciałyśmy do Rzymu. Rzeczywiście, Piotr odebrał nas z lotniska i zawiózł na przedmieścia Rzymu do bardzo ekskluzywnego pensjonatu z dużym „zielonym” zapleczem. Jest to o tyle istotne, że w tym momencie były we Włoszech bardzo duże upały i jedynie w ogrodzie dało się wytrzymać. Na wejściu spotkałyśmy się z trzema mężczyznami - Karolem, którego już znałam, Gustawem, kolegą Karola z Drezna i Alessandro, czyli po naszemu Aleksandrem, Włochem. Karola już znałam, pozostali to przystojni, dobrze zbudowani mężczyźni w wieku około 30 lat. Zostałyśmy zakwaterowane na piętrze, każda w swoim pokoju. Zdążyłam tylko wejść do pokoju, tuż za mną wszedł Piotr i stało się to, co już było między nami nie raz. Nie wiadomo kiedy spadły z nas ubrania, po chwili już byliśmy w łóżka, jeszcze chwila, a już był we mnie. Czułam go jak zawsze, mocno w sobie, wypełniona do końca. Za każdym jego pchnięciem czułam narastające w sobie podniecenie, aż przyszedł ten wspaniały moment spełnienia, kiedy się we mnie spuszczał. Wpiłam ręce w jego ramiona jęcząc w bardzo mocnym orgaźmie. Po chwili powiedział – za chwilę chcę poznać Twoje koleżanki. To też kiedy tylko się umyłam poszłam do pokoi Marty i Iwony, uprzedzając je, że zaraz będą miały „spotkanie zapoznawcze” z Piotrem. Za nim jednak poszedł do Marty ponownie przyszedł do mnie mówiąc, że za nasz pobyt jest odpowiedzialny Karol i on o wszystkim decyduje, on zna program, który Ci dzisiaj przedstawi. Kończąc tę sekwencję swojej wypowiedzi, wstał i poszedł do Marty. Po określonym czasie wrócił, ponownie nawiązał do programu naszego pobytu we Włoszech, a szczególnie do ostatniego tygodnia, który miałyśmy spędzić gdzieś koło Neapolu. W tej wypowiedź ponownie przedstawił rolę Karola mówiąc - . Ja zaraz wyjeżdżam, zostawiając Was z nimi – po czym poszedł do Iwony. Kiedy wrócił poszedł do swojego pokoju, po pewnym czasie wyszedł z podróżną torbą mówiąc do mnie – bawcie się dobrze, Gustaw odwiezie mnie na lotnisko. Tyle go na cały pobyt widziałam. Kiedy Piotr wyjechał przyszedł do mnie Karol w znaczący sposób zsuwając spodnie. Popatrzył na mnie mówiąc – wiesz, że lubię Twoją dupcię, wypnij mi ją. Dobrze, że myjąc się wypłukałam ją po całym dniu, poszłam do łazienki, wzięłam krem, lekko mu go nasmarowałam, po czym położyłam się w poprzek łóżka, wypinając w jego kierunku biodra i lekko rozsuwając pośladki. Po chwili już go miałam w sobie, a zaraz poczułam jego biodra na moich. Wbijał się we mnie systematycznie, aż przyszedł moment jego zadowolenia. Wychodząc, stwierdził – jak się umyjesz przyjdź do mnie. Owinięta tylko w ręcznik, bo było bardzo ciepło poszłam, poczęstował drinkiem, po czym zawołał Aleksandra i we dwóch zaprezentowali mi scenariusz naszego pobytu. Okazało się, że do soboty, 09 lipca jesteśmy w Rzymie, następnie do soboty 17 lipca jeździmy po Włoszech i od 18 do 25 jesteśmy w Agropoli, nad morzem Tyreńskim, ok. 60km od Neapolu, w niedzielę, wracamy do domu. Jeśli chodzi o inne ustalenia, to usłyszałam, że codziennie, w godzinach od północy do 10-tej rano oraz w godzinach „służbowych”, czyli podczas zwiedzania lub przejazdów, mamy gwarantowaną nietykalność, natomiast w innych godzinach należymy do nich. Kończąc tą wypowiedź wskazał na Aleksandra, który przysłuchiwał się tej naszej rozmowie, a który w tym momencie zaczął zsuwać swoje spodenki i ukazał mi się jego kutas. Okazało się po raz kolejny, że mężczyźni średniego wzrostu potrafią mieć równie potężne kutasy, ten wyglądał imponująco. W tym momencie zauważyłam również, że on, tak samo jak Piotr i Karol, miał wygolony wzgórek łonowy, a na jego nasadzie miał wytatuowaną czarną stylizowaną Kotwicę Admiralicji. Zaintrygowało mnie to, zaczęłam dotykać ręką, czy jest ona wytatuowana. Okazało się, że nie, że tak samo jak Piotr i Karol jest ona wtopiony. Pochyliłam się i po chwili nie miałam już wątpliwości, to ta sama „mafia”, był to taki sam obrazek o wielkości około 5cm wysokości i 4cm szerokości stopy kotwicy. Aleksander przez moment patrzył na mnie, ale rozumiejąc, o co mu chodzi położyłam się na łóżku, szeroko rozsuwając nogi. Po chwili poczułam go w sobie i jak to się mówi „oko się nie myliło”, czułam go bardzo mocno w sobie. Czułam każde jego pchnięcie, a za każdym jego pchnięciem narastało we mnie podniecenie. Jęczałam już dość głośno, kiedy poczułam, że Aleksander zbliża się do swojego końca. W tym momencie nastąpiło dokładnie to, co jest w przypadku Piotra, jego kutas, podczas spuszczania się, zaczął „wibrować”. Jest to niesamowite wrażenie, dostałam orgazmu potwierdzając go głośnym jękiem. Wróciłam do swojego pokoju, zdążyłam się tylko położyć, wszedł Karol wprowadził Gustawa, był ubrany tylko w spodenki. Ten widząc, że leżę w łóżku nawet przez chwilę się nie zastanawiał, tylko błyskawicznie zsunął je, a ja ujrzałam jego kutasa. Ale jednocześnie rzuciło mi się w oczy, że Gustaw jest, jak wszyscy, całkowicie wygolony, a na wzgórku łonowym czerni się wtopiona Kotwica Admiralicji. Taka sama, jaką ma Piotr, Karol i Aleksander. Było w tym momencie jasne, jest to jedna „banda”. Po chwili już go miałam w sobie i bardzo mocno go poczułam. Wsuwał się we mnie w zdecydowany sposób, co czułam nie tylko w sobie, ale również na swoich wargach sromowych, które systematycznie „sklepywał”. Czując go tak mocno w sobie zaczęłam się szybko podniecać, potwierdzając to głośnym jęczeniem i bardzo głośnym jękiem, kiedy się we mnie spuszczał. Skończył, poszedł, ja się umyłam, chwilę odpoczęłam, po czym poszłam zobaczyć co słychać u Marty. Właśnie była po zbliżeniu z Karolem a Iwona była w trakcie zbliżenia z Aleksandrem. Minęło parę minut i wszystkie przyszły do mnie, ja wyciągnęłam butelkę, zrobiłam po drinku i wzniosłam toast – to za ten urlop, który tak „pięknie” zaczęłyśmy. W tym momencie parsknęłyśmy śmiechem, po czym zaczęłyśmy rozmawiać na zupełnie inny temat. Nie da się ukryć, że podróż i to „powitanie” zmęczyło nas, dość szybko poszłyśmy spać. Następnego dnia, w piątek po śniadaniu, z Aleksandrem ruszyłyśmy „na Rzym”. Wróciłyśmy ok. 18-tej i po kolacji zaczęło się następne spotkanie z naszymi „kolegami”. Ponieważ do północy było sporo czasu to też miałyśmy po dwa zbliżenia z każdym. Nie da się ukryć, że im bliżej północy, tym mocniej czułam te zbliżenia. Moje koleżanki czuły się równie zmęczone. Tak „zwiedzałyśmy” Rzym po piątku, 10-tego lipca. Drugi etap – 10 – 17 lipiec, jeździłyśmy od miasta do miasta. Albo w danym mieście, albo po drodze zawsze coś zwiedzałyśmy. Każde miejsce postoju na noc był to jakiś „wydzielony pensjonat” lub coś tego rodzaju i tu nastąpiła zmiana zasad naszego funkcjonowania. Na każdym miejscu postoju, poza naszymi „stałymi” kolegami czekało na nas trzech „lokalnych” mężczyzn. Byli to zawsze młodzi, bardzo sprawni mężczyźni. Po przyjeździe najczęściej miałyśmy prawie dwie godziny na posiłek, odpoczynek, toaletę, po czym zaczynała się „zabawa” każdy z każdą. Nasi „starzy” partnerzy zadawalali się po jednym zbliżeniem z każdą z nas, tym sposobem odbywali codziennie po trzy zbliżenia. Ale nasi „nowi” koledzy praktycznie od samego początku starali się „wykrzesać” z siebie więcej i nie raz któraś z nas miała więcej niż sześć zbliżeń. Nie da się ukryć, że odbywanie tylu zbliżeń najczęściej w czasie krótszym niż sześć godzin było dość uciążliwe i im bliżej północy, tym głośniej jęczałyśmy, kiedy miałyśmy ich kutasy w sobie. Trzeci etap – Neapol, dojechaliśmy do niego w sobotę, 17 lipca. Nie był to sam Neapol, a miejscowość Agropoli, nad morzem Tyreńskim, ok. 60km od Neapolu, tym nie mniej miałyśmy możliwość zwiedzania go w niedzielę, we wtorek i czwartek. W pozostałe dni tygodnia byłyśmy zajęte „inaczej”. Był to klasyczny ośrodek odnowy biologicznej w kształcie litery „U”. Teren był ogrodzony i monitorowany, budynki były oddalone od wejścia o około 100m, zasłonięte dość wysokim żywopłotem. Żywopłot był z trzech stron ośrodka, czwarta, to był brzeg morski. We frontowej, jednopiętrowej części była „administracja” oraz  wszystkie urządzenia, czyli sale ćwiczeń, mały basen, jaccuzy, sale do masażu, sauny mokra i sucha, zaplecze socjalne typu stołówka i bufet, chyba coś jeszcze, ale nie ważne. Boczne części budynku to dwupiętrowa część hotelowa. Dostałyśmy bardzo ładne pokoje jednoosobowe. Wewnętrzny dziedziniec to duży basen oraz kilka dodatkowych urządzeń do ćwiczeń, na których rzeczywiście obecni tam panowie ćwiczyli. W tym momencie zakończyła się dotychczasowa „opieka” naszych panów, byli w ośrodku, ale nie uczestniczyli w naszych „zabawach” poza Karolem, który cały czas nas nadzorował. Opieka się skończyła, ponieważ w ośrodku było około 30 mężczyzn, Marta twierdzi, że pewnego razu naliczyła ich 36. Byli to wszystko mężczyźni, na oko do 30 roku życia, którzy ćwiczyli na różnych przyrządach. W niedzielę rano Karol zakomunikował nam, że obowiązującym nas strojem jest strój „Ewy” i od tej pory uczestniczymy w „ćwiczeniach” z mężczyznami, którzy są na ośrodku. Byłyśmy „nietykalne” tylko od północy do 09-tej rano, to znaczy do śniadania. Nie wiem, kto to koordynował ale przez pozostały czas obecni w ośrodku panowie mogli z nami „ćwiczyć” i ćwiczyli, moim zdaniem, z dokładnością zegarka, co dwie godziny. Co dwie godziny, bez względu, gdzie byłam, „dopadał” mnie mężczyzna i odbywał zbliżenie w takiej pozycji, w jakiej sobie życzył. Dobrze, że można było leżeć czy przebywać w wodzie, to dawało pewien relaks, chwilę wytchnienia. Zabawa „na poważnie” zaczęła się w poniedziałek o 10-tej. Zostałyśmy zaproszone do sali ćwiczeń, tam założono nam na nogi opaski i podciągnięto do góry na tzw. świnkę, rozciągając maksymalnie mocno nogi na boki. Wówczas pokazało się przy mnie trzech mężczyzn, ubranych w czarne trykoty i maski, nie jestem przekonana, czy nie byli to nasi poprzedni „opiekunowie”. Jeden miał w ręku pejcz, drugi bat wielorzemieniowy, trzeci trzcinkę i zbili nam krocza, szczególnie dokładnie cipki. Po czym rozwiązali, dostałyśmy wolne do obiadu, to znaczy do 14-tej, po której „planowi” panowie zaczęli odbywać z nami zbliżenia. Jęczałyśmy bardzo głośno, ale to nie miało żadnego znaczenia, oni robili swoje. Druga faza „zabawy” miała miejsce w środę, tak samo o 10-tej. Zaprowadzono nas do tej samej sali, tyle tylko, że leżałam na plecach na stole, założono mi opaski na nogi i szeroko je rozciągnięto. Po czym przy każdej z nas pojawiło się po dwóch „czarnych mężczyzn” i zaczęli robić nam „baloniki”, czyli wstrzyknęli nam w duże wargi sromowe jakiś płyn, powodując, że zrobiły się bardzo nabrzmiałe. To znowu stanowiło dodatkowa „atrakcję” podczas zbliżeń, bo byłyśmy jeszcze mocno obolałe, to przy tak nabrzmiałych wargach byłyśmy jeszcze mocniej urażane. Te baloniki wchłonęły się dopiero w sobotę wieczorem. Trzecia faza „zabawy” miała miejsce w piątek. Powtórzyła się sytuacja ze środy, byłyśmy mocno rozciągnięte na stołach, ale nie wiedziałam, dlaczego miałyśmy podłożone pod biodra dość wysokie poduszki, tak, że były one uniesione dość wysoko. Ponownie pojawiło się, ale tym razem trzech takich samych „czarnych’ mężczyzn pchających przed sobą stolik, bardzo podobny do stolika barowego. Podeszli do mnie, przez dłuższą chwilę przyglądali się mojemu wzgórkowi łonowemu. Po chwili jeden z nich zaczął gładzić lewą stronę mojego wzgórka, patrząc od mojej strony, po chwili drugi w to samo miejsce przyłożył coś w rodzaju wałeczka gąbkowego i zaczął je smarować czarnym, gęstym płynem, a kiedy skończył, ten trzeci przyłożył w to miejsce coś w rodzaju kwadratowego „stempla”. Rozdarłam się, bo poczułam pieczenie. Okazało się, że ten „stempel” był bardzo gorący i „wkleił” w moją skórę ich znak. Usłyszałam – witaj w Klubie. Puścili mnie i jak zwykle miałam wolne do obiadu, tyle tylko, że miałam tego miejsca nie myć do wieczora. Kiedy wieczorem delikatnie zmyłam, okazało się, że jest to znak stylizowanej Kotwicy Admiralicji, taki sam, jaki ma Piotr, Karol, Gustaw i Aleksander. Tyle tylko, że nie wiedziałam, co oznacza „witaj w Klubie, jakim Klubie” Nie to jednak było w tym momencie ważne. Takie same „stemple” otrzymały Marta i Iwona, tyle tylko, że to był ich „pierwszy” stempel i miały go na środku wzgórka łonowego, dla mnie był to już trzeci, na środku miałam czerwony „Kwiat Lotosu” po prawej stronie „Czarną Różę” teraz po lewej „Kotwicę Admiralicji”. Po obiadowej przerwie „życie wróciło do normy” i nasi panowie zaczęli odbywać z nami regularnie zbliżenia. Podobnie było w sobotę do północy. W niedzielę po śniadaniu zostałyśmy odwiezione do Neapolu, tam w samolot i do domu. Kiedy tak leciałyśmy, nie da się ukryć, żądna z nas nie była w stanie „zsunąć nogi”, zaczynałam się zastanawiać, co o tym wyjeździe sądzą moje koleżanki. One to chyba wyczuły, bo Iwona w pewnym momencie stwierdziła – Basiu, jeżeli ten Twój Piotr zaproponuje Ci za rok taki urlop, to ja pierwsza się na niego piszę. Po chwili odezwała się Marta – ja też. W tym momencie zrozumiałam, że obie moje koleżanki mają pozytywne wrażenia poniedziałek tego wyjazdu.

W poniedziałek spotkałyśmy się w biurze i opowiadań nie było końca. Istotny jest epilog tej sprawy. Również w poniedziałek miałam telefon, że pewna firma ma dla mnie paczkę, czy będę o 19-tej w domu. Odebrałam, była dość dużych gabarytów, kiedy ją rozpakowałam, okazało się, że są w niej trzy mniejsze, adresowane imiennie dla mnie, Marty, Iwony. Otworzyłam swoją, a tam butelka 0,7 Ballentaisa oraz druga paczka zawierająca 10 tysięcy euro oraz wizytówka – dziękuję za wspaniałą zabawę. Piotr. Następnego dnia zaniosłam paczki Marcie i Iwonie, rozpakowały, popatrzyły i usłyszałam od Iwony  zapytaj Piotra, czy nie mogłabym pojechać na taki urlop powtórnie za miesiąc. Zaczęłyśmy się śmiać, a ja stwierdziłam – jak będę miała taką możliwość, to mu takie pytanie zadam. Można powiedzieć, że tak zakończył się mój lipcowy urlop 2010r. 27 lipca 2010r. Baśka baska45@poczta.onet.pl

***

 

21
czerwca

Czerwcowy weekend 2010

   Dodane przez: baska  w kategorii Opowiadania

Czerwcowy weekend 2010

Był długi czerwcowy weekend i zupełnie przypadkiem podjęłam, decyzję o wyjeździe. Byłam w Beskidzie Żywieckim, ale nie sama. Byłam w towarzystwie trzech młodych mężczyzn i był to wyjazd, podczas którego było bardzo dużo wspaniałego klasycznego seksu.

  •  

Historia jest prosta i jak to u mnie bywa, jest dziełem przypadku. Co roku w naszej firmie odbywają się praktyki studenckie. Były również w tym roku, ale były też w ubiegłym roku. Trzech studentów właśnie z poprzedniego roku pisze teraz końcową prace licencjacką. Ponieważ byli u nas na praktykach uczelnie zaproponowała, abym była konsultantem ich prac. Kiedy pracowałam przychodzili do biura, ale kiedy przestałam, nie bardzo miałam gdzie się z nimi spotykać. Nowe biuro jeszcze jest nie ukończone, oni mieszkali w akademiku, a do domu nie chciałam ich zapraszać. Zbliżał się ten weekend czerwcowy, zaproponowałam - jedziemy poza miasto, bierzemy komputery, tam popracujemy nad Waszymi pracami. Miałam namiary na sympatyczne miejsce w Beskidzie Żywieckim, zaproponowałam - jedziemy moim samochodem, macie ode mnie w prezencie noclegi, reszta Wy. Zgodzili się i już w środę w południe pojechaliśmy do xxx. Mieszkaliśmy nad Sołą, na której widać było ślady „wysokiej wody”. Byliśmy zakwaterowani w oddzielnych pokojach, przy czym mój był na tyle duży, że służył za „biuro”, ale na początku zaproponowałam chłopcom, aby dwa łóżka zsunęli razem. Po przyjeździe rozgościliśmy się, wszyscy odświeżyli się i spotkaliśmy się przy bardzo dobrym piwku z Cieszyńskiego Browaru „Brackie”. Zaczęliśmy analizować poszczególne prace, ja zgłaszałam swoje uwagi, oni notowali, aby nanieść je później. Ale przyszła stosowna pora, uznałam, że wystarczy na dzisiejszy dzień pracy, trzeba się zająć „przyjemnościami”. Przyjechałam z trzema sympatycznymi, dobrze zbudowanymi chłopakami - Markiem, Zbyszkiem i Michałem. To też w pewnym momencie zarządziłam sprzątnięcie komputerów, po czym sama weszłam do łazienki, opłukałam się i wyszłam do nich okryta tylko w przezroczysty peniuar. Spojrzeli na mnie, a ja zupełnie spokojnie stwierdziłam - już dostatecznie dużo dzisiaj zrobiliśmy, trzeba coś zostawić na następne dni, natomiast teraz powinniście się zrelaksować. Spojrzeli na mnie z dużym niedowierzaniem, ja nie traciłam czasu, podeszłam do Marka ( imiennik syna), siedział na fotelu z rozsuniętymi nogami w dość luźnych szortach. To też bez problemów udało mi się wsunąć rękę i wyjąć jeszcze „śpiącego” kutasa. Wzięłam go delikatnie w usta i zaczęłam wpuszczać go w siebie. Te pieszczoty nie trwały zbyt długo, jego kutas nabrał odpowiedniej sztywności i wcale nie małej wielkości, to też podniosłam się, położyłam na łóżku jednoznacznie go zapraszając do siebie. W pierwszej chwili jakby jeszcze niedowierzał temu, co widzi, ale po chwili już wiedział, co ma robić. Wszedł we mnie z dużym impetem, mocno się wbijając. Poczułam, jak mnie całą wypełnia, poczułam jego ruchy, ale on był zbyt mocno podniecony, aby takie napięcie wytrzymać. Trzymałam jego tułów, kiedy zobaczyłam w jego oczach jakby pytanie, ja krzyknęłam - do końca, po chwili poczułam, jak mnie wypełnia. Mocno oddychając jeszcze przez chwilę tkwił we mnie jakby zdziwiony, że to już. Poszłam się umyć, a kiedy wróciłam widziałam, że obaj pozostali chłopcy są już gotowi. Zbyszek siedział na dość szerokim fotelu, to też podeszłam do niego, uklękłam i po chwili miałam jego kutasa w ustach, pokazując Michałowi, że ma się zająć moją pupą. Nie czekałam na to zbyt długo, wszedł równie mocno, jak Marek. Trzymał mnie za biodra i wsuwał wykonując mocne ruchy. To powodowało, że nie mogłam zbytnio utrzymać pozycji i pieszczenie Zbyszka nie było tak skuteczne, jak by mogło być. Przyszedł moment, kiedy usłyszałam przyspieszony oddech Michała, a po chwili poczułam, jak się we mnie spuszcza. Wysunął się, a ja powiedziałam do Zbyszka - jesteś odpowiednio mokry, wejdź w drugą dziurkę. Oparłam się na tym fotelu odpowiednio się wyginając, a Zbyszek, o dziwo, zupełnie bez problemów wsunął się w tą dziurkę, chwycił za biodra i pracując swoimi biodrami doszedł do pełnego podniecenia, mocno się we mnie spuszczając. Tak zaczęła się „prywatna” cześć naszego spotkania. Nie sposób opisać szczegółowo wszystkich zbliżeń, które mieliśmy przez te cztery dni, to też ograniczę się do tych najbardziej „charakterystycznych”. Byliśmy w bardzo atrakcyjnym terenie turystycznym, to też nie sposób było z tego skorzystać.

Czwartek po śniadaniu zaczęliśmy „sztafetą”, poprosiłam ich do swojego pokoju, po czym zdjęłam z siebie wszystko, im też kazałam, mówiąc, że teraz „mają mnie zgwałcić”, po czym położyłam się na łóżku wysoko i wysoko rozsuwając nogi . Okazało się, że tym razem Michał był najszybszy, jego kutas stał na baczność, po chwili już był we mnie. Cały pochylony nade mną zbijał się we mnie systematycznie, ale tym razem już z większy wyczuciem. Trwało to dość długo, to też ja zaczęłam się dość mocno podniecać, co obrazowałam coraz to głośniejszym jęczeniem. Jęknęłam dość głośno, kiedy zaczął się spuszczać. Skończył, wytarłam się ręcznikiem i już się do mnie zbliżał Zbyszek. Ten też już wiedział, co ma robić. Jęczałam już coraz głośniej, bo byłam bardzo mocno podniecona, po brzuchu zaczynały „chodzić” skurcze, a on się we mnie systematycznie wbijał, aż skończył, wypełniając mnie swoimi sokami. Po chwili już był we mnie Marek. Te już był bardzo opanowany, wbijał się we mnie wolno, ale za to bardzo mocno. Ja już jęczałam bardzo głośno, bo już zaczynałam ich czuć w sobie, a przede wszystkim na sobie, poprzez odpowiednio obite wargi. Kiedy kończył dostałam bardzo mocnego orgazmu, który potwierdziłam prawie krzykiem. Spojrzałam na nich, oni na mnie, stwierdziłam - może we trzech dacie mi radę. Po czym wyjaśniłam im, że idziemy w góry na spacer. Przed wyjazdem uprzedziłam ich, ze mają mieć sprzęt turystyczny. Przeszliśmy czerwonym szlakiem na Halę Rysiank, dalej na Halę Lipowską i zielonym szlakiem zeszliśmy do Żabnicy i dalej już do domu. Droga była bardzo trudna, bo po wcześniejszych opadach deszczy w górach było jeszcze dużo wody, a dukty były bardzo mokre. Cała nasza wycieczka trwała ponad 8 godzin, z odpoczynkiem na Hali Lipowskiej, gdzie zjedliśmy obiad. Ale były też postoje „specjalne” ja na drogę ubrałam się w odpowiednie buty, ale w krótkie spodnie. To też raz na jakiś czas zsuwałam je, opierając ręce o jakiś pieniek i wystawiając pupę „do wiatru”. Okazało się, że dawało się ich dość szybko podniecać i po kolei, podczas tej całej drogi odbyłam z każdym po dwa zbliżenia. Po powrocie do domu wszyscy byliśmy dość mocno zmęczeni, szczególnie Michał, który na stałe mieszka nad morzem i był pierwszy raz w górach na takiej pieszej wycieczce. To też poprosiłam ich, aby się wykąpali i odpoczęli, bo za dwie godziny mam dla nich specjalne zadanie. Spojrzeli na mnie, ale posłuchali i poszli. Zaglądali kilka razy, a ja spoglądałam tylko na zegarek i nawet nic nie mówiłam. Chciałam, aby dobrze odpoczęli, bo miałam chęć na dość mocne zbliżenie jednoczesne od tyłu. To też kiedy tylko minęła umówiona godzina i pojawili się w pokoju zaczęłam zabawę. Jeden musiał być na dole i musiałam na nim usiąść, ale który. Dlatego zdecydowałam, że najlepszym rozwiązaniem będzie losowanie. Zawsze mam z sobą zapałki, aczkolwiek nigdy nie paliłam papierosów, to też wyjęłam trzy, jedna bez łebka i poprosiłam o losowanie. Wypadło na Marka i uważałam, że to dobry wybór. W tym momencie wyjaśniłam im, o co mi chodzi, wzięłam marka i zaczęłam mu odpowiednio smarować kutasa, abym mogła gładko na nim usiąść. Na szczęście łóżka były dość twarde, Marek położył się, wystawiając swojego sterczącego kutasa, a ja na nim usiadłam. Jęknęłam, kiedy się na niego nabijałam, ale po chwili już było mi dobrze. Szeroko rozłożyłam nogi, pierwszy zdecydował się Zbyszek i bardzo ładnie się we nie wsunął. Jęczałam, bo przecież w pupie miałam już jednego kutasa, a ten, który wszedł wypełnił mnie całkowicie. Jęczałam, a Zbyszek robił swoje, wsuwał się we mnie coraz głębiej i coraz mocniej, aż przyszedł moment, kiedy poczułam jego wytrysk. Michał wytarł mnie tylko ręcznikiem i po chwili też już był we mnie. Wbijał się odpowiednio mocno, a ja jęczałam coraz głośniej, bo przede wszystkim mocno go też czułam, ale ponadto narastało we mnie podniecenie, dające mocne skurcze brzucha. Kiedy się spuszczał, aż prawie krzyknęłam. Wysunął się, ja zeszłam z marka, odwróciłam się i mówiąc - dokończ - wystawiłam mu pupę. On ponowie wypełnił moją pupę, pchnął kilka razy bardzo mocno i poczułam, jak się spuszcza, a po moim wnętrzu rozpływają się jego soki. Umyłam się, ponownie poszłam do nich mówiąc - do 22-giej jestem Wasza, później cisza nocna, ale przyjmuje tylko sztywne, a dochodziła dziewiąta. Nie wiem, jak oni to zrobili, nie doceniłam ich, bo za niecałe pół godziny wparowali do mojego pokoju, każdy trzymający sztywno swojego kutasa. Popatrzyłam na nich, a oni - wypinaj pupę, teraz mamy na nią chęć. Nie było dyskusji, wypięłam się, a oni jeden za drugim wchodzili w moją pupę i po osiągnięciu swojego szczytu spuszczali się. Czułam ich bardzo dobrze, przede wszystkim czułam ich kość łonową, która z dużą mocą dobijała do mojej, przez co już po drugim pojękiwałam, a przy trzecim mocno jęczałam. Tak zakończył się nasz pierwszy pełny dzień pobytu.

Piątek - początek dnia był bardzo podobny, jak poprzedni, to znaczy zaraz po śniadaniu odbyliśmy zbliżenia w klasycznej pozycji. Nie da się ukryć, że zaczynają dochodzić do pewnej wprawy i nie są to już „szybkie numerki”. Już byli opanowani, a przez to każde zbliżenie trwało odpowiednio długo. Na dodatek wbijali się we mnie bardzo mocno, przez co w pewnym momencie zaczęłam czuć ich bardzo mocno, szczególnie na zewnątrz, bo mocno „obijali” moje wargi sromowe. Jednak pomimo tego, że tak mocno czułam ich w sobie od pierwszego razu doszłam do bardzo mocnego orgazmu, a każde następne zbliżenie powodowało jego narastanie, tak, że kiedy Marek, jako ostatni spuszczał się we mnie, wręcz krzyczałam z bólu, ale bólu rozkoszy. Odreagowaliśmy, ale ponieważ oni po wczorajszej wędrówce czuli zmęczenie w nogach postanowiłam, że będzie to trochę ulgowy dzień, ale bez lenistwa. Pojechaliśmy do Żywca zwiedzić miejscowe Muzeum Browaru Żywieckiego. Wychodząc, każdy otrzymywał pamiątkową szklankę oraz gratisowy kufel piwa. Popijając, wymienialiśmy uwagi na temat Muzeum, po czym w będącej obok Piwiarni Żywieckiej zaopatrzyliśmy się w odpowiednią ilość piwa na dalszą część dnia. Dopiero wówczas chłopcy zrozumieli, po co ich prosiłam, aby wzięli plecaki. Z Muzeum pojechaliśmy do Miasta, zwiedziliśmy Muzeum Miejskie na Zamku, odpoczęliśmy na bardzo ładnym Rynku, gdzie już napoczęliśmy nasze zasoby piwne i wróciliśmy do domu. Było już późne popołudnie, to też ponownie poprosiłam ich, aby spokojnie odpoczęli, aż do 19-tej. Gdy tylko wybiła godzina od razu pojawili się w moim pokoju. O dziwo, widać było, że są już trochę podnieceni. To też nie przedłużając stwierdziłam - wczoraj wylosował swój los Marek, dzisiaj losujecie wy dwaj, wskazując na Zbyszka i Michała. Wylosował Michał, pokazałam mu, że ma się wygodnie położyć na krawędzi łóżka, po czym ja sama nabiłam się na jego kutasa. Nie da się ukryć, że w tej pozycji poczułam go mocno w sobie. Kiedy już mocno na nim siedziałam, pokazałam Markowi i Zbyszkowi krem, mówiąc - Wasza jest pupa i mocno pochyliłam się do przodu, aby mogli wejść we mnie. Pierwszy Marek posmarował się i wszedł we mnie, a ja głośno jęknęłam. W cipce siedział kutas Michała, a od tyłu wjechał Marek. Chwycił mnie za biodra i wbijał się coraz mocniej, a ja czułam go bardzo mocno. Wbijał się bardzo „płynnie” to też dość szybko doszedł do swojego orgazmu, spuszczając się we mnie. Po chwili jego miejsce zajął Zbyszek i historia powtórzyła się. Kiedy tylko wysunął się ze mnie Marek chwycił mnie moczona biodra i zaczął wysoko podrzucać. Kiedy opadałam mocno nabijałam się na jego kutasa, co go podnieciło i w pewnym momencie poczułam, jak się spuszcza. Poszli, a ja się umyłam, poszłam do nich do pokoju, mówiąc to samo co poprzedniego dnia - do 22-giej jestem wasza, ale chcę sprawnych chłopaków. po czym wróciłam do swojego pokoju. Nie wiem, ile minęło czasu, leżałam już w łóżku, pojawili się wszyscy trzej niosąc butelki z piwem. Ponalewali do szklaneczek, podali mi jedną, sami usiedli po bokach i wznieśliśmy toast za miły dzień. Kiedy już zostały opróżnione pochylili się w moim kierunku, zsunęli kołdrę i zaczęli mnie pieścić. Marek ze Zbyszkiem zajęli się moimi piersiami, natomiast Michał od razu wsunął głowę między nogi sięgając językiem łechtaczki. Jęknęłam, ale to był dopiero początek, tym razem chłopcy postanowili mnie mocno wypieścić. Jęczałam już bardzo mocno, będąc bardzo mocno podnieconą, ale oni nie przerywali swoich pieszczot. Kiedy już bardzo głośno jęczałam Michał na moment przerwał swoje pieszczoty, ale tylko po to, aby się zamienić ze Zbyszkiem. Teraz Zbyszek rozpoczął swoje pieszczoty, a Michał zajął się moją piersią. Podobnie jak Michał Zbyszek też doprowadził mnie do orgazmu następnego orgazmu łechtaczkowego. Wówczas nastąpiła ostatnia zmiana i teraz Marek buszował w cipce, a pozostali pieścili moje piersi. Nie mogło to trwać zbyt długo, doszłam do następnego orgazmu już teraz bardzo mocno jęcząc. W tym momencie chłopcy przestali, Marek uniósł się nade mną, mówiąc - unieś nogi. Podniosłam je do góry, patrzę, a on w ręku trzyma sterczącego swojego kutasa, którego kieruje prosto we mnie. Po chwili już go poczułam w sobie. Nade mną wyrósł baldachim, podparty jego ramionami a w cipce już czułam pełne wypełnienie. To też jęcząc przyjmowałam jego pchnięcia, nie były one takie słabe. Wbijał się we mnie mocno i zdecydowanie, jęczałam coraz mocniej, bo przecież moment wcześniej byłam bardzo mocno podniecona. Jeszcze kilka takich pchnięć i zaczęłam już bardzo głośno jęczeć, bo zaczął mnie dopadać skurcze brzucha. A kiedy już poczułam, że się spuszcza, przyszedł taki silny, że aż krzyczałam. Marek wytrwał we mnie jeszcze chwile, po czym od razu jego miejsce zajął Michał. Ten również nie ułomek, to już od samego początku głośno jęczałam, czując w brzuchu bardzo mocne skurcze. Moment, kiedy się spuszczał potwierdziłam dość głośnym krzykiem. Ten jęk przeplatany z takim podkrzykiwaniem wydobywał się z moich ust nadal, bo Michała zmienił Zbyszek. Wbijał się we mnie systematycznie i bardzo mocno, aż poczułam, jak mnie wypełnia. Uznając, że mnie zadowolili w tym momencie poszli do swojego pokoju, a ja jeszcze dłuższą chwilę leżałam w łóżku przezywając ten maraton. Jednak po pewnym czasie zebrałam się, umyłam i poszłam spać.

Sobota - obudziłam ich już o siódmej rano, nie byli zbyt zadowoleni, ale zaraz po śniadaniu tradycyjnie już odbyliśmy „maraton” zbliżeniowy. Tym razem zapraszając ich uprzedziłam, że będzie to pozycja od tyłu. Nie wiem dlaczego chłopcy tą moja propozycję zrozumieli na moja zgodę na seks analny, ale kiedy tylko weszli do pokoju zobaczyłam, każdy z nich trzymał w reku sterczącego swojego kutasa, tyle tylko, że one się dziwnie „świeciły”. Ale specjalnie się nie zastanawiałam, wystawiłam biodra do góry i Marek jako pierwszy zajął się moją pupą. Ich kutasy świeciły się, bo były odpowiednio nasmarowane, to też Marek nie miał większych problemów, aby wejść we mnie. Pomimo tego, że był bardzo śliski dość mocno poczułam jego wejście, a już bardzo mocno poczułam, kiedy zaczął się we mnie wbijać. Trzymał za biodra i wchodził „jak w masło” do momentu, kiedy się spuścił. Poczułam to bardzo dobrze i jest to bardzo specyficzne uczucie. Czujesz, jakby rozpływało się po twoim wnętrzu jakieś bardzo przyjemne ciepło. Po Marku wszedł we mnie Zbyszek, a „sesję” zbliżeniową zakończył Michał. Nie da się ukryć, że było mi bardzo przyjemnie, ale muszę też powiedzieć, że to ich wbijanie się we mnie dość mocno poczułam. Umyłam się i tym razem zarządziłam spacer na Baranią Górę. Jest to dość intensywna wycieczka, samo wejście ok. 5 godzin,, zejście ok. 4 godzin. Spakowaliśmy się i w drogę. Tym razem w drodze na szczyt nie pozwoliłam sobie na żądną zabawę to też weszliśmy „planowo”. Zarządziłam odpoczynek w schronisku na Przygłupie, po godzinie zarządziłam drogę powrotną. Ponieważ droga powrotna była też dość długa, a schodzenie wcale nie takie łatwe, już się „nie rozpraszaliśmy” tylko szliśmy do domu. Po przyjściu chłopcy „padli”, to też zaproponowałam im dość długi odpoczynek. Była 21-sza, kiedy zjedli kolację i jako tako odpoczęli. Wówczas zaprosiłam ich do swojego pokoju, postawiłam na stole butelkę z wódeczką, soki i inne napoje, po czym po wypiciu pierwszego drinka powiedziałem - dzisiaj nie obowiązuje „cisza nocna” do jutra, do południa jestem Wasza. poczym weszłam nago do łóżka. Okazało się, że nie musiałam zbyt długo czekać na ich reakcję, pierwszy zerwał się Zbyszek, kiedy zrzucał swoje szorty widziałam jego sterczącego kutasa, po chwili miałam go już w sobie. Wbił się mocno we mnie, a ja wbiłam swoje ręce w jego ramiona, wyrażając w ten sposób zadowolenie z zaistniałej sytuacji. Zbyszek wbijał się we mnie systematycznie, czułam go bardzo dobrze w sobie, ale czułam go również na sobie, kiedy jego kość łonową dobijała do moich warg. Na szczęście nie trwało to zbyt długo, ja zaczynałam być mocno podniecona, kiedy on się spuścił. Po chwili swój „koncert” zaczął Michał i sytuacja powtórzyła się, Czułam go bardzo dobrze w sobie, ale równie dobrze czułam go na sobie. Byłam jeszcze dość mocno podniecona po poprzednim zbliżeniu, to też dość głośno zaczęłam pojękiwać, kiedy się Michał we mnie wbijał. Ale poczułam, że już zaczyna być mocno podniecony, jak też już zaczęłam odczuwać skurcze w brzuchu i nastąpił u niego wytrysk. Zdążyłam się tylko dobrze wytrzeć, kiedy już wchodził we mnie Marek. Tym razem już od początku jęczałam, czując go już mocno w sobie, a tym bardziej na sobie. Jęczałam tym bardziej, że mnie zaczęły dopadać skurcze brzucha, narastało podniecenie, a ż przyszedł bardzo silny orgazm w momencie, kiedy mnie wypełniał, Poszedł do swojego pokoju, a ja poszłam się umyć. Okazało się, że trudy wycieczki, wypite drinki i wysiłek „emocjonalny” był dla chłopców tak duży, że się pospali. Nawet byłam z tego zadowolona, bo też poszłam spać.

Niedziela - rano przekonałam się, że trud wczorajszego dnia był bardzo duży, bo chłopcy jeszcze o 9-tej byli nieprzytomni. Za nim się pozbierali do śniadania była już 10-ta. Przyszli do mnie do pokoju z połówką i sokami. Ja nie mogłam już pić, bo musieliśmy wracać, natomiast oni naszykowali sobie po drinku, wznosząc toast – za korektę prac licencjackich. Ja wypiłam samym sokiem, wówczas dali mi do zrozumienia, że coś by jeszcze ode mnie chcieli. Lubię pozycję od tyłu, to też im się tak ustawiłam, pierwszy tym razem był Marek, wszedł we mnie, chwycił za biodra, po chwili poczułam moc jego kutasa w sobie i moc jego bioder na sobie. Wchodził we mnie systematycznie, a ja tylko jęczałam, prawie krzycząc, kiedy się spuszczał. Po nim wszedł we mnie Zbyszek, na końcu Michał. Przy Michale już bardzo głośno jęczałam, a moment spuszczania się potwierdziłam głośnym krzykiem, samej osiągając mocny orgazm. Nastąpiła dłuższa chwila odpoczynku, po której chłopcy zaczęli podobne pieszczoty, jak poprzedniego dnia. Tym razem Marek zajął się cipką, a pozostali piersiami. Oni „bawili się” tymi pieszczotami, a we mnie praktycznie od początku narastało podniecenie. Przyszedł moment, kiedy wyraźnie wyczuwalne były skurcze brzucha, jednak oni nie przestawali. Dopiero kiedy ich kutasy zaczęły być odpowiednio sztywne, wówczas przestali. Marek położył się prosto na podłodze, pokazując, ze mam zając pozycję „na jeźdźca”. Wbiłam się dość gładko na tego jego kutasa, wówczas pozostali stanęli obok i ściskając mi piersi uczestniczyli w tym zbliżeniu. A Marek chwycił mnie za biodra, podciągał i opuszczał na siebie, wbijając mnie coraz mocniej, aż doszedł do orgazmu i wytrysku. Umyłam się, patrzę, a Zbyszek pokazuje, abym położyła się płasko na podłodze. Po chwili siedział na mnie swoimi  biodrami i odpowiednio pochylając się wbił się w pupę. Jęczałam bardzo głośno, bo też mocno go czułam. Leżałam płasko na dość twardej podłodze, to też każde jego pchnięcie odpowiednio mocno mnie do niej dobijało. Kończąc jakby kolejkę Michał również położył się na podłogi, pokazując, abym zajęła pozycję, jak na jeźdźca, ale odwróconą. Kiedy już na niego wbiłam podszedł od przodu Marek i wsunął mi swojego kutasa w usta. Tym sposobem miałam dwa kutasy w sobie, jeden w ustach, drugi w cipce. Co Michał podrzucił mnie na swoich biodrach, to ja wbijałam  kutasa Marka w usta. Na szczęście nie trwało to zbyt długo, najpierw spuścił się Michał, po chwili Marek, strzelając na moje piersi dość obfitym strumieniem. Na tym skończyła się nasza zabawa, bo dochodziła godzina 12-nasta. Zarządziłam pakowanie i odpoczynek do godziny 14-tej, głównie to ja musiałam odpocząć, po czym wsiedliśmy do samochodu i wróciliśmy do domu. Dość późno odwiozłam ich do Akademika. Rozstając się, zapytali, czy przyjmę od nich zaproszenie na oblewanie prac i egzaminu licencjackiego. Stwierdziłam, najpierw zdajcie, a później będziemy rozmawiali. Pomyślałam sobie, że warto by było wyjechać na jakiś weekend z tak sympatycznymi chłopakami. Tak zakończył się czerwcowy weekend. 09 czerwca 2010r. Baśka baska45@poczta.onet.pl

 

20
czerwca

Koledzy Marka 02. Plecak

   Dodane przez: baska  w kategorii Opowiadania

Koledzy Marka 02. Plecak

Minął prawie miesiąc od odjazdu Marka kiedy zadzwonił Witek mówiąc, że umówił się z Markiem i chce pożyczyć jego plecak, bo chcą jechać w góry. Uważałam, że jeżeli tak się umówili, to zaproponowałam, aby po ten plecak przyszedł. Zapytał, czy może przyjść z Filipem, również wyrażając zgodę, ale jakby podświadomie zastanawiałam się, czy to aby o ten plecak chodzi.

  •  

Umówiliśmy się w piątek na godzinę 19-tą, ale wcześniej zadzwoniłam do Marka, pytając o ten plecak, bo nie bardzo wiedziałam, gdzie go szukać. Marek wyjaśnił mi, że jest on wsunięty na górę jego szafy w pomieszczeniu garderoby. Poszłam, sprawdziłam, leżał tam opakowany w filię. Ale czekałam na chłopców, domyślając się, że może chodzić o zupełnie co innego. Nie przeliczyłam się. Było ciepło to też przyszli ubrani na sportowo, w podkoszulkach i krótkich spodniach. Przyszli bardzo eleganccy, ale za to z kwiatami i butelka wódki. Ja naszykowałam na ich przyjście małą kolację, ale przede wszystkim drinki. To też po powitaniu wypiliśmy po drinku, wcale nie protestowali, po czym poszliśmy do garderoby, gdzie leżał ten plecak. Zdjęli pakunek, poszliśmy do łazienki, dałam im ściereczkę, wyczyścili opakowanie, wyjęli go i dokładnie obejrzeli. Stwierdzili, że im odpowiada, wówczas zeszliśmy na dół, zaprosiłam ich do ławy , częstując następnym drinkiem. Dość ochoczo zasiedli, ja zaproponowałam rozmowę, pytając co słychać w ich życiu. Podczas poprzedniego spotkania nie mieliśmy na to czasu. Okazało się, że Witek ukończył Wydział Matematyczny, jest informatykiem, pracuje w znaczącym Centrum Komputerowym, na jesień wyjeżdża do Stanów do pracy i dalej się uczyć. Natomiast Filip ukończył medycynę, pracuje w poradni specjalistycznej jako stażysta, na jesień będzie zdawał LEP. Podczas tej rozmowy wypiliśmy prawie 0,7 wódeczki i okazało się, że chłopcy wcale nie spieszą się do domów. To też zapytałam o tzw. sprawy damsko - męskie. Witek jest żonaty, ma dwoje dzieci, a kwestia wyjazdu wynika z warunków mieszkaniowych, tutaj mieszkają z teściami, a oni chcą się usamodzielnić. W przypadku Filipa sprawa jest prostsza, bo jest w tzw. wolnym związku z Natalią. Natalia ma 24 lata, jeszcze studiuje medycynę, ale podjęła decyzję o wolnym stanie do 30-tego roku życia. Wówczas dopiero ma zamiar wyjść za mąż, być przykładną żoną i matką. Do tego czasu chce używać życia. Czas tej rozmowy, to następny drink, w tym momencie postanowiłam zacząć działać. Siedziałam na kanapie obok nich, to też położyłam rękę tam, gdzie powinny być ich kutasy. Poczułam, że nie są one jeszcze bardzo sztywne, ale też nie były one „obojętne”. Zaproponowałam - idziemy i ruszyłam w kierunku sypialni. W momencie wchodzenia zrzuciłam z siebie, co miałam, a niewiele miałam i położyłam się na łóżku. Oni zrobili to samo i po chwili leżeliśmy razem. Nie wiem, czy się umówili, czy tak wyszło, ale Witek był „na górze”, objął mnie ramieniem i zbliżył swoją twarz do mojej. Nie potrafię tego wytłumaczyć, ale ja go też objęłam i zaczęliśmy się całować, jak klasyczni kochankowie. Filip w tym czasie wsunął rękę między nogi, natychmiast wyczuł łechtaczkę. Tylko jej dotknął, a już zrobiła się duża i mokra. Witek cały czas mnie całując zajął się moimi piersiami. Filip pieścił łechtaczkę. To spowodowało, że po bardzo krótkim czasie byłam już mocno podniecona, brodawki powiększyły się do swojego maksymalnego rozmiaru, napęczniały wargi sromowe, a cipka cały czas puszczała soki. Zaczęłam jęczeć z podniecenia, oni jednak nie przestawali, po chwili zmienił tylko pozycję Witek. Zaczął pieścić ustami nabrzmiałe brodawki, a Filip przesunął głowę między nogi, pieszcząc łechtaczkę swoim językiem. Wyrzuciłam ręce do góry i prężąc się jęczałam coraz głośniej, oni natomiast coraz intensywniej mnie pieścili. Witek przemieszczał swoje usta to na jedną, to na drugą brodawkę, Filip cały czas „buszował” swoim językiem pomiędzy łechtaczką a dziurką. Doszłam do stanu bardzo dużego podniecenia, wyrażanego głośnym jękiem, odezwał się Witek - chcemy Cię jednocześnie obaj, który ma być na dole. Spojrzałam, mówiąc - decydujcie sami, jestem Wasza do rana. Słysząc to Filip uniósł się, poprosił, abym przesunęła się, położył się w poprzek łóżka, mówiąc - siadaj pupą.  \Popatrzyłam, po czym poszłam do łazienki, wzięłam krem, posmarowałam go, a następnie zaczęłam na nim siadać. Okazało się, że nie jest to takie proste, ten jego kutas nie był wcale taki mały, a przede wszystkim dość gruby, to też mocno go w sobie czułam, kiedy wpuszczałam w swoje wnętrze. Wówczas podszedł Witek, uniósł mi nogi do góry, rozsuwając je na boki, po czym zaczął wsuwać w cipkę swojego kutasa. Zaczęłam głośno jęczeć, bo tym sposobem miałam dwa kutasy w sobie. Oni nic z tego sobie nie robili, nie wiem, czy kiedyś już to ćwiczyli, ale zaczęli regularnie się we mnie wbijać. To Filip unosił swoje biodra, to Wojtek wbijał się we mnie z całej siły. Czułam ich bardzo mocno, czułam też, jak narasta we mnie podniecenie. Podniecenie narastało też u Witka, po chwili poczułam, jak się we mnie spuszcza. O dziwo, sama przy tym dostałam nie mały orgazm. Po chwili Filip odwrócił mnie tak, że leżałam na brzuchu, dostałam mocnego klapsa na pupę i zaczął się we mnie wbijać, aż doszedł do swojego podniecenia i poczułam, jak się we mnie spuszcza. Poszedł się umyć na piętro, a ja do swojej łazienki. Po powrocie ponownie zasiedliśmy przy ławie, ponownie poszły w ruch szklaneczki i wywiązała się rozmowa na temat urlopów. Kiedy tak opowiadali, gdzie kto jedzie, ja przyklęknęłam przed nimi i zaczęłam pieścić swoimi ustami te ich kutasy. Bardzo lubię takie pieszczoty. Tym bardziej, że były to dwa młode, dość duże kutasy. O dziwo, obaj byli kompletnie wydepilowani, co poprawiało komfort pieszczot. Wprowadzałam ich sobie w usta, coraz głębiej, to raz jednego, to raz drugiego, aż poczułam, żę zaczynają już „rosnąć”. Przyszedł moment, kiedy uznałam, że są już odpowiednio twarde, ponownie zaprosiłam ich do sypialni, ale tym razem ustawiłam się na kolanach, wypinając biodra do góry. Nie mieli wątpliwości, co mają zrobić. Pierwszy wziął mnie Witek, chwycił za biodra, po chwili w sypialni zaczął rozchodzić się ten charakterystyczny odgłos odbijanych od siebie bioder. Muszę przyznać, że są to dość duże kutasy, to też czułam go bardzo mocno w sobie. Każde jego pchnięcie potwierdzałam jękiem narastającego podniecenia, aż oboje doszliśmy do orgazmu, czująć, jak się we mnie spuszcza. Wysunął się, ja się tylko podtarłam ręcznikiem i już we mnie siedział Filip. Ale tutaj pewien akcent zupełnie inny. Za nim wszedł we mnie klepnął dość mocno w pośladek. Jedną ręką w jeden, drugą ręką w drugi. Po chwili, kiedy już był we mnie, ponownie, odchylił się, ponownie klepną w pośladki i dalej wbijał się de mnie. Powtórzył to jeszcze dwa razy i okazało się, że jest to dla niego, ale przede wszystkim dla mnie dość mocno podniecające. Ja coraz głośniej jęczałam, dodatkowo Witek wrócił z łazienki przysiadł się obok i chwycił jedną z moich piersi. Dość mocno ją ściskając. To spowodowało dalsze moje podniecenie i kiedy przyszedł moment spuszczania się we mnie głośno jęczałam. Poszłam do łazienki, a kiedy wróciłam, oni obaj nadal siedzieli na kanapie, popijając drinka. Usiadłam między nimi i z przyjemnością też przepłukałam gardło. Tym razem rozmowa toczyła się na ich tematy zawodowe, a szczególnie Filipa, który jesienią ma zdawać swój egzamin zawodowy, dający mu uprawnienia lekarza. Dalsza część rozmowy dotyczyła już kwestii służby zdrowia, bo jak wiadomo, u nas wszyscy znają się na tym temacie bardzo dobrze. Wymieniliśmy również poglądy na temat kilku innych spraw. W tym czasie ja pieściłam ich kutasy, mając jednego w jednej ręce, drugiego w drugiej ręce. Okazało się, że robiłam to dość skutecznie, bo zaczęły odpowiednio sztywnieć. Jeszcze chwilę, uznałam, że już są odpowiednio sztywne, zsunęłam się z kanapy, opierając się o nią ponownie wystawiłam do tyłu biodra. Ponownie Witek pierwszy był we mnie, ale tym razem Filip był bardziej aktywny, i od początku zajął się moimi piersiami, dość mocno je ściskając. Ja jęczałam coraz głośniej, bo bardzo dobrze czułam Witka w sobie, dodatkowo będąc podniecana przez pieszczoty Filipa. Poczułam, jak Witek coraz mocniej wbija się we mnie, aż przyszedł moment spełnienia. Potwierdzony przeze mnie głośnym jękiem. Po chwili już wchodził we mnie Filip i tak samo, jak poprzednio, dostałam od niego klapsy na pupę. Nie były to takie słabe klapsy, a pomimo to bardzo mocno czułam narastające we mnie podniecenie. Po każdym takim klapsie jeszcze mocniej wypinałam się w jego stronę, coraz głośniej jęcząc. Przyszedł moment pełnego spełnienia, poczułam, jak się we mnie spuszcza, potwierdzając to bardzo głośnym jękiem. Wysuwając się, jeszcze raz przyłożył mi po pupie, ja potwierdziłam to głośnym jękiem, po czym poszłam do łazienki. Specjalnie się nie spieszyłam, tym bardziej, że już zaczynałam odczuwać to spotkanie, a w szczególności odczuwałam je na swoich pośladkach. Wyszłam i doznałam szoku. Na ławie stał plecak, po który rzekomo przyszli, natomiast nie było śladu moich chłopców. Po kilku minutach przyszedł sms - Baśka, jesteś fantastyczna, dziękujemy za miłe spotkanie, do następnego razu. Czytałam ten sms kilkakrotnie, po czym doszłam do wniosku, ze chłopcy, po tym naszym pierwszym spotkaniu mieli chęć ponownie się ze mną zobaczyć, to wymyślili pretekst plecaka. Schowałam go na miejsce, gdzie był, posprzątałam była prawie północ i poszłam spać. Przez chwilę jeszcze zastanawiałam się, co znaczy - do następnego razu, ale po chwili zasnęłam. Wszystko wskazuje na to, że będzie jeszcze ciąg dalszy moich spotkań z kolegami Marka, a jeśli będzie, to go pewnie opiszę.

20 czerwca 2010r. Baśka, baska45@poczta.onet.pl

***

 

11
czerwca

Koledzy Marka 01

   Dodane przez: baska  w kategorii Opowiadania

W połowie maja przez tydzień, od niedzieli do niedzieli, był u mnie Marek, mój syn na stałe zamieszkujący w Lyonie. Wyjechał jako chłopiec po maturze, a teraz jest już „dojrzałym” mężczyzną, który ma 26 la

We wtorek zobaczył mnie, kiedy szykowałam się do kąpieli pod natryskiem, zbliżył i głaszcząc po pośladkach powiedział - Basiu ( nigdy nie mówił do mnie Mamo, od samego początku mówił do mnie Basia ) jak dawniej jesteś piękna, znowu mam na Ciebie chęć. To też po kąpieli wzięłam go za rękę, zeszliśmy do mojej sypialni, tam pozwoliłam mu wejść w siebie. Czułam go wspaniale, kiedy kończył dostałam bardzo mocnego orgazmu. Po tym zbliżeniu poszedł do swojego pokoju, ale rano, kiedy tylko wstał i zrobił toaletę już był u mnie. Od tego momentu miałam z nim szereg zbliżeń, kiedy tylko mogliśmy i gdzie mogliśmy. On zaglądał mi w obie dziurki, a ja raz za razem „połykałam” wcale nie małego jego kutasa. W piątek Marek przyprowadził dwóch kolegów, Witka i Filipa. Znałam ich ze szkoły jako młodych chłopców, a teraz przyszli eleganccy mężczyźni. Podświadomie cipka już mi się zrobiła mokra, ale ja siedziałam na dole, a oni na górze. Koło 10-tej przyszedł Marek i mówi - Basiu, koledzy stwierdzili, że jesteś super laska, myślę, że pokażesz im swoje wdzięki. Spojrzałam na niego, a on tylko w znaczący sposób przeciągnął mi rękę po tylnej części ciała, zatrzymując się na pupie. W mieszkaniu było ciepło, to też ubrana byłam tylko w sweterek i dość krótka spódniczkę, nie mając pod tym ubraniem nic. Weszłam na antresole, stanęłam przed Markiem, a on zaczął zdejmować ze mnie, najpierw bluzkę, następnie spódnicę i stałam przed nimi naga. Marek dał mi znać, weszłam na kanapę i wystawiłam biodra do tyłu, szeroko rozsuwając nogi. Po chwili Marek już był we mnie i odbyliśmy wspaniałe, pełne zbliżenie, podczas którego miałam bardzo mocny orgazm. Kiedy wróciłam z łazienki chłopcy byli już porozbierani i każdy z nich trzymał w ręku sterczącego swojego kutasa. Popatrzyłam, po czym podeszłam do Filipa, uklękłam przed nim i wzięłam jego kutasa w usta, mówiąc do Wojtka - Ty z tyłu. Okazało się, że nie musiałam dwa razy powtarzać i po chwili pieściłam ustami jednego, a w cipce miałam drugiego kutasa. Widać było, że chłopcy mają już pewne doświadczenie, bo Wojtek chwycił mnie mocno za biodra i systematycznie się we mnie wbijał. W tym momencie kuta Filipa wsuwał mi się głęboko w usta. Ale widać było, że nie mają jeszcze zbyt dużego doświadczenia, bo Wojtek spuścił się bardzo szybko. Wówczas osunęłam się na podłogę, szeroko rozsuwając nogi, Filip zrozumiał to od razu i po chwili on się we mnie wbijał. Był też mocno podniecony, to też nie trwało to zbyt długo i poczułam, jak się spuszcza. Poszłam do swojej łazienki, umyłam się i ponownie wróciłam do nich. Przez chwilę rozmawialiśmy, wypiliśmy po drinku po czym przyklękłam przed nim i zaczęłam pieścić ustami na zmianę, to kutasa Wojtka, to Filipa. Okazało się to dość skuteczne i po pewnym czasie Wojtek pierwszy zaczął być coraz sztywniejszy. Kiedy był już odpowiednio sztywny rozłożyłam na podłodze ręcznik, po czym położyłam się, dając mu możliwość wejścia we mnie. Rozłożyłam szeroko nogi, mocno je podciągając do góry, a on już z pewnym spokojem wszedł we mnie. Miałam nad sobą jego bardzo ładny tors, a w sobie bardzo dobrze czułam jak mnie wypełnia do końca. Aż w końcu doszedł do swojego szczytu, spuszczając się we mnie, co ja potwierdziłam głośnym jękiem również osiągając wcale nie mały orgazm. Po umyciu się ułożyłam się dokładnie w tej samej pozycji dając możliwość Filipowi. On, mając chyba więcej doświadczenia, wchodził we mnie zdecydowanie wolniej, ale za to mocniej. Czułam go bardzo mocno, a będąc jeszcze mocno podniecona po poprzednim zbliżeniu szybko zaczęłam do swojego orgazmu. Jęczałam już bardzo głośno, kiedy on się spuszczał. Wstałam, mówiąc, że na dzisiaj to już koniec i zeszłam na dół. Oni to też odpowiednio zrozumieli, jeszcze jakiś czas posiedzieli i poszli do swoich domów. Ja się umyłam i położyłam do łóżka. Marek sprzątnął po kolegach, też się umył i przyszedł do mnie. Ale nie położył się obok, lecz od razu odsunął kołdrę i wsunął głowę między moje nogi. Po chwili poczułam jego języczek na łechtaczce, a za chwilę pierwszy skurcz mięśni brzucha wywołanych narastającym podnieceniem. On na to nie zważał, tylko buszował tym swoim języczkiem, to po łechtaczce, to zanurzając go w dziurce. Ja jęczałam coraz głośniej, on jednak nie przestawał, cipka puszczała coraz więcej soków, on je spijał i dalej w niej buszował. Aż przyszedł taki moment, że skurcze spowodowały duży wypływ soków, a ja w odlotowym orgazmie wyrzuciłam swoje biodra do góry. Wówczas Marek pokazał, abym się odwróciła, wystawiłam biodra do góry, a on zwilżył swojego kutasa nadmiarem soków wypływających z cipki i wsunął go w moją brązową dziurkę. Poczułam go mocno, on chwycił mnie za biodra i wbijając się bardzo mocno doszedł do swojego szczytu, wypełniając mnie swoimi sokami, co bardzo lubię. Po tym zbliżeniu poszedł spać, ale mieliśmy jeszcze kilka zbliżeń, te w niedzielę były bardzo specyficzne. Marek kiedyś zobaczył u mnie wibrator, później pokazałam mu pozostałe. To też teraz przywiózł mi z Lyonu kilka różnych „zabawek”. Jedna z nich to tybetańskie „drzewko przyjemności”, czyli pięć kulek, jedna większa od drugiej, na dość długiej stopce, ale bardzo miękkiej i elastycznej. Całość ma 27cm, a największa ma 5,5cm średnicy. W niedzielę rano, kilka godzin przed wyjściem z domu, po klasycznym zbliżeniu poprosił, abym uklękła na piętach, po czym poprosił, abym się uniosła, podstawił to drzewko pod pupę, a samemu przystawił swojego kutasa do ust. Popychając mnie, popychał też całe ciało, przez co systematycznie nabijałam się na to drzewko. O dziwo, weszło i zaczęło penetrować głęboko moje wnętrze. Rzeczywiście, jęczałam z rozkoszy. Kiedy już wsunęłam w siebie całe, odwrócił mnie i wszedł w cipkę od tyłu. Jęczałam bardzo głośno, ale było mi wspaniale. Po kilku godzinach ponownie doszło między nami do zbliżenia, po którym nabił mnie na bardzo dużego silikonowego kutasa. Miał on 27cm długości 6,5cm na główce. Postawił go na stołeczku w kuchni i zaproponował, abym na nim usiadła. W takiej pozycji to ja musiałam wspiąć się na palce, żeby wsadzić główkę. Jakoś ją wsadziłam, ale nogi zaczęły drętwieć i uginać, przez co on zaczął we mnie wchodzić. Marek stał przede mną, ja miałam jego kutasa w ustach a rękoma opierałam się o krawędzie stołka. Opierając swoje ręce na moich ramionach mocno na mnie napierał. Wbiłam chyba na ¾ tego kutasa w siebie i już dalej nie dawałam rady. Wówczas Marek poprosił, abym się podniosła i oparła o kuchenny blat, natomiast on zajął miejsce za mną i chwyciwszy go od dołu jeszcze kilka razy pchnął, aż wbił mi go do końca, co ja skwitowałam głośnym jękiem - boli, bo mnie bardzo mocno zabolało. Puścił, mówiąc - poćwicz trochę, jak za jakiś czas przyjadę, to Ci też coś ciekawego przywiozę. Na tym skończyło się moje spotkanie z synem, wieczorem odleciał. Nie zwróciła bym uwagi na cały ten „incydent”, gdyby nie fakt, że ta historia ma swój ciąg dalszy, a jaki, w następnym liści. 11 czerwca 2010r. Baśka. baska45@poczta.onet.pl

***

23
maja

Sportowcy 02

   Dodane przez: baska  w kategorii Opowiadania

Sportowcy 02

W połowie kwietnia, w poniedziałek po basenie poszłam do sauny, gdzie miała na mnie czekać „niespodzianka”. Ta niespodzianka to dwóch dobrze zbudowanych młodych mężczyzn, sportowców, którzy w tym czasie ćwiczyli na basenie. Miałam chęć na seks, to też pozwoliłam sobie na takie dwa zbliżenia, jedno po drugim. Żegnając się usłyszałam - - przyjdź w czwartek, będzie nas trzech.

  •  

Przyszłam w czwartek, ale z tych trzech, którzy czekali na mnie wybrałam jednego. Reszcie powiedziałam, że mają czekać na swoja kolejkę. Wówczas jeden z nich zaproponował - a może byś przyszła w sobotę, jesteśmy od 9-tej do 12-tej. Spojrzałam, ale nie odezwałam się. Przez ponad cztery tygodnie przychodziłam na basen w poniedziałki i czwartki, pływaliśmy razem, nawet się z nimi zaprzyjaźniłam, a po basenie z wybranym „sportowcem” spotykałam się w saunie. Oni jednak za każdym razem zapraszali mnie na sobotę. W miniona sobotę miałam wolną, postanowiłam pójść i zobaczyć, jak wygląda ich trening. Było ich na basenie kilku, ilu dokładnie w tym momencie nie policzyłam, bardzo się ucieszyli, zauważyłam, że zrobiło się wśród nich pewne poruszenie. Nie wiedziałam, co ono oznacza, ale po pewnym czasie jeden z nich przyszedł i kiedy podpłynęłam do brzegu stwierdził - sauna i natrysk już są nagrzane. Uśmiechnęłam się, przepłynęłam jeszcze raz basen, po czym poszłam do sauny. Weszłam do pomieszczenia, gdzie są natryski, poczułam, że jest w nim bardzo ciepło, ale przede wszystkim w powietrzu unosił się bardzo ładny, odświeżający zapach. Zostawiłam duży ręcznik, a z małym weszłam do sauny. W saunie to samo, miły, orzeźwiający zapach i przyjemna temperatura. Tam czekało na mnie trzech „sportowców”, z którymi miałam już zbliżenia. W kąciku sauny stało wiaderko, a z niego wystawała butelka. Kiedy weszłam, jeden z nich ją wyjął, podął mi szklaneczkę, po czym wypełnił ją do wysokości 1/3. Samemu też sobie ponalewali i wznieśli toast - za miłe spotkanie. Poczułam w szklaneczce alkohol, był to jakiś napój zaprawiony alkoholem. Wypiłam, po czym jeden z nich objął mnie „przyjaźnie” ramieniem mówiąc - a teraz grzecznie wypnij dupcie. Uśmiechnęłam się, bo jadąc do nich psychicznie byłam nastawiona na seks, tylko nie do końca wiedziałam, jak on będzie wyglądał. Teraz już wiedziałam. Zgodnie z jego życzeniem wypięłam się, a on po chwili już był we mnie. Bardzo lubię tę pozycję, bo będąc drobną mam za sobą zawsze „potężniejszego” mężczyznę. Co się z tym łączy, przede wszystkim uścisk bioder. Kiedy mężczyzna już się we mnie wsunie, to najczęściej chwyta za biodra, mocno ściskając. To jest bardzo podniecające. Drugi element, występuje głęboka penetracja członka w pochwę oraz  bardzo ważny moment emocjonalny, moment wytrysku mężczyzny na szyjkę macicy. Jest ona szczególnie uwrażliwiona i jest to ten moment, kiedy np. zwierają się mięśnie Kegla. Tak również było w tym przypadku. Poczułam jego ręce na swoich biodrach, poczułam, jak wsuwa się we mnie jego kutas, po czym za chwilę zaczął rozchodzić się w pomieszczeniu ten charakterystyczny odgłos odbijanych od siebie bioder. Jest to ta charakterystyczna „melodia” która powoduje narastające podniecenie uwieńczone wytryskiem. W tym momencie ja poczułam ten charakterystyczny skurcz mięśni brzucha i krocza odpływając w mocnym orgazmie. Potwierdziłam to głośnym jękiem, on przez moment jeszcze tkwił we mnie, jakby chciał, aby te jego soki rozpłynęły się mocno po całym moim wnętrzu. Po chwili puścił i zaczął wysuwać, ale w tym samym momencie poczułam na swoich biodrach nowe ręce i usłyszałam - nie ruszaj się. Spojrzałam, a tu drugi już się szykuje, aby zająć miejsce tego poprzedniego. No i zajął i wypełnił mnie sobą i ponownie słychać było ten odgłos odbijanych od siebie bioder ale również mojego coraz głośniejszego jęczenia. Jęczenia powodowanego narastającym podnieceniem ale również tym niesamowitym uczuciem, kiedy to biodra mężczyzny dolegają do warg kobiety. Tyle tylko, że tym razem ten partner robił to już dość mocno, co też w szczególny sposób czułam zarówno w sobie, jak i „na sobie” czyli na swoich wargach sromowych. Wsuwał się i wysuwał, a ja jęczałam coraz głośniej, aż poczułam pierwsze skurcze brzucha sygnalizujące nadejście orgazmu. Przyszedł w momencie, kiedy poczułam wytrysk. Gdy na szyjce poczułam strumień jego spermy zwarły się we mnie wszystkie mięśnie brzucha powodując bardzo mocny orgazm, potwierdzony dość głośnym jękiem. Trwał we mnie chwilę, dopóki nie wyrównał oddechu, a kiedy wysuwał się, następna para rąk już leżała na moich biodrach, jednocześnie usłyszałam - jeszcze ja. Był to ten trzeci, który spokojnie czekał na swoją kolejkę. Spokojnie czekał, ale wcale nie był taki spokojny, kiedy tylko objął rękoma moje biodra a jego kutas znalazł się w cipce. Można powiedzieć, że zaczęło się bardzo mocne wbijanie. Różnica ciał między nami powodowała to, że kiedy jego biodra z odpowiednią siłą dolegały do moich, moje unosiły się w bardzo znaczący sposób. Jednocześnie czułam, jak jestem głęboko wypełniona. To też za każdym takim pchnięciem jęczałam coraz głośniej, aż prawie krzyknęłam, kiedy wbił się po raz ostatni, jednocześnie mocno spuszczając się. Czułam, jak te jego soki namiętności rozpływają się we mnie, po całym ciele przeszły dziwne dreszcze, powodujące bardzo mocny skurcz pochwy w osiągniętym orgaźmie. Po tych zbliżeniach pojedynczych zaczęły się zbliżenia zbiorowe. Pierwsze zaczęło się jakby klasycznie, w pozycji „na kolanach”. Wychodzę z pod natrysku a jeden z nich, siedząc na dość szerokim fotelu z rozsuniętymi nogami pokazuje mi swojego sterczącego kutasa, dając jednocześnie znak, abym go wzięła w usta. Przyklękłam przed nim i opierając ręce o jego biodra, pochyliłam nad nim twarz, wsuwając go sobie w usta. Kiedy już miałam go odpowiednio głęboko poczułam, że czyjeś ręce oparły się na moich biodrach a za chwilę, że inny kutas wsuwa mi się w dziurkę. Jeszcze moment i już miałam ich oby. Co ten od tyłu pchnął mnie do góry, wbijając się mocno we mnie, ten siedzący unosił biodra wbijając mi głęboko w usta swojego kutasa. Tak zaczęła się ta „zabawa” i trwała, aż ten, którego miałam w cipce spuścił się we nie. Wysunął się, ale ten na którym się opierała przytrzymał mnie, po chwili poczułam jak następny sytuuje się za mną. Przez chwilę „ślizgał” się po cipce, ale tylko po to, aby za chwilę wepchnąć swojego kutasa w moją pupę. Mocno jęknęłam, bo nie był zbyt dobrze zwilżony, ale po chwili już był we mnie, trzymając ręce na moich biodrach wbijając się z cała swoją mocą. Tym sposobem ja nabijałam się ustami na tego, na którym leżałam. Ta sytuacja nie trwała zbyt długo i poczułam, jak jestem wypełniana jego sokami. Wysunął się, ten, na którym leżałam też pozwolił mi się podnieść i poszłam się umyć. Następne zbliżenie zaczęło się w pozycji „ma jeźdźca”. Nie wiem skąd znalazła się w tym pomieszczeniu ławka taka, jaką używa się do ćwiczeń, jeden z nich ułożył się na niej pokazując swojego sterczącego kutasa. Nie miałam wątpliwości, że ma być mój, przesuwając się w dużym rozkroku w jego kierunku po chwili moja cipka była nad jego kutasem. Pochyliłam się, podpierając rękoma o jego brzuch i za moment miałam go w sobie. On wykonał kilka ruchów biodrami w górę, tym sposobem całkiem zostałam nabita na tego kutasa. Zaraz zostałam otoczona następnymi partnerami, pokazującymi swoje sterczące argumenty. Trzymając takie dwa w ręku zaczęłam odjeżdżać, będąc mocno podrzucana do góry. Dodatkowo dwóch innych podeszło z boku i zaczęło ściskać mi piersi. Pojawił się również jeszcze jeden, odsunął mi głowę do tyłu. Otworzyłam usta, a on wsunął mi swojego kutasa. W tej pozycji jest „prosta” linia gardła, tym sposobem bez problemów zaczął mi robić „masaż migdałków”. O dziwo, partner, na którym siedziałam dość szybko doszedł do swojego maksymalnego podniecenia, ten, którego miałam w ustach wysunął się i pomagając sobie ręką również doszedł do wytrysku, spuszczając się równo mnie na piersi. Po umyciu się dostałam coś do picia, po czym okazało się, że jeden z partnerów położył się na krawędzi stolika podpierając się na łokciach i wystawiając do góry sterczącego kutasa. Drugi podsunął mi stołeczek, pokazując, że mam na nim usiąść pupą. Spojrzałam, „świeci się” to znaczy, że jest nasmarowany i rzeczywiście, kiedy zaczęłam na nim siadać wślizgnął się we mnie beż rządnych problemów. Poczułam go mocno w sobie, wówczas stojący przede mną partnerzy unieśli mi nogi do góry, szeroko je rozsuwając. Tak „otworzył” się otworek cipki, w który po chwili wbił się jeden z tych partnerów. Nie wiem, gdzie i kiedy oni ćwiczyli, ale jeden trzymał mnie za biodra, a ten, który wszedł w cipkę, wbijał się z całą siłą. Jęczałam, bo cipka już zaczynała być dość mocno „zmęczona”, on jednak na to nie zwracał uwagi, tylko wbijając się we mnie coraz mocniej doszedł do swojego maksymalnego podniecenia spuszczając się we mnie. Wysunął się, patrzę, a tam jeszcze dwóch stoi ze sterczącymi kutasami i po chwili już następny był we mnie. Jęczałam coraz głośniej, to jednak ich nie wzruszało, po pary minutach drugi się spuścił. Kiedy trzeci się wbijał już jęczałam bardzo głośno, ale on robił swoje, wbijając się we mnie z całej siły. A ponieważ są to „sportowcy” mają jej wcale nie mało. Wysunął się, a ja poczułam, jak po kroczu sączy się nadmiar spermy, którą we mnie wlali. Umyta usiadłam na fotelu trochę odpoczywając ale niezbyt długo, na tym samym stoliku nastąpiła zmiana partnerów. Tym razem pierwszy położył się na plecach, rozsuwając nogi, jednocześnie dając mi do zrozumienia, że powinnam usiąść na jego sterczącym kutasie. Obok stało już kilku partnerów, czekających kiedy już będę na nim siedziała. Wówczas położyli mnie płasko, tym sposobem mieli swobodny dostęp do pupy, co od razu wykorzystali. Po chwili już miałam dwa kutasy w sobie, „statycznego” od dołu i „dynamicznego” od góry, który się systematycznie we mnie wbijał. Wbijał do końca, wypełniając swoimi sokami. Po chwili następny robił to samo, przy trzecim już dość mocno czułam pupę. Niestety, nie był to jeszcze koniec. Jeszcze dwóch weszło w moja pupę, rozbijając ja bardzo mocno. Ledwo trzymając się na nogach zaczęłam przemieszczać się w kierunku natrysku. Niby chcąc mi pomóc szło ze mną dwóch innych partnerów. Poprosili, abym oparła dłonie na armaturze i szeroko rozstawiła nogi, wypinając je lekko do tyłu. W pierwszej chwili pomyślałam - przed chwilą sklepali mi pupę, teraz chcą jeszcze sklepać cipkę. Okazało się, że niby tak, ale z pewną różnicą. Otóż jeden z nich trzymając w ręku sterczącego swojego kutasa zbliżył się, po czym prawie przystawił go do brązowej dziurki i puścił strumień swojego „złotego” płynu. Ale puścił go pod takim ciśnieniem, że aż jęknęłam, on natomiast po chwili przesunął w dół, „omywając” cipkę po to, aby po chwili w nią wejść. Jęczałam, bo to dziwne, ale przyjemne uczucie, kiedy byłam omywana, a następnie „płukana” od środka. Kiedy skończył, wysunął się, a za nim stał już następny. Tak następnych trzech partnerów potraktowało moją cipkę. Skończyli, opłukałam się i wyszłam z pod natrysku już cała mocno obolała, na chwiejących się nogach. Dwóch mnie chwyciło, mówiąc - jesteś zmęczona, połóż się. Patrzę, a na podłodze jest rozłożony duży, kąpielowy ręcznik. Nie zastanawiając się nawet przez moment położyłam się na tym ręczniku, oni pomogli mi się odpowiednio ułożyć, w pewnym momencie czuję, że poniżej kolan tym ich paskiem od szlafroka mam związywane nogi. Nie bardzo wiedziałam, co to ma znaczyć, ale niedługo już wszystko było jasne. Jeden z nich usiadł na tych nogach, rękoma rozciągnął pośladki i pochylając się trafił swoim kutasem równo w moją brązowa dziurkę. Zaczęłam głośno jęczeć, bo była ona już mocno „sfatygowana”, ale to nie miało znaczenia. Po chwili jego kutas już był we mnie mocno się wbijając. Czułam go bardzo mocno, tym bardziej, że leżałam na twardym podłożu. A on systematycznie się we mnie wbijał doprowadzając się do maksymalnego podniecenia i spuszczając się we mnie. Wstał, po chwili następny to samo, ręce oparł obok mnie z jego kutas już był w pupie. Miałam wrażenie, że mocniej się we mnie wbija, to też głośno jęczałam. Im ja głośniej, tym on mocniej, aż znowu poczułam, że jestem wypełniana. Niestety, nie był to jeszcze koniec, po tym jeszcze dwóch wbijała się w moją pupę w tej pozycji. Kiedy już czwarty siedział we mnie prawie krzyczałam, bo pupa już mnie bardzo mocno bolała. Okazało się, że w kolejce był jeszcze jeden, na szczęście był to ostatni do zbliżenia ze mną w te pozycji i ostatni w ogóle podczas tego spotkania. Nie mam pojęcia ile zbliżeń miałam, pamiętałam, że na basenie widziałam ich dwunastu, czy wszyscy mieli ze mną zbliżenie, nie wiem, na pewno większość nie jedno. Tym razem miałam ich dużo i mocnych, czego konsekwencją było bardzo boląca mnie cipka i nie mniej boląca pupa. Wróciłam do domu obolała, napuściłam do wanny wody, włączyłam hydromasaż i zaczęłam odpoczywać. Myjąc się, przeciągnęłam ręką po całym kroczu. Poczułam mocny ból, ale po nim nastąpiło coś, co jest zupełnie nie do wytłumaczenia. Nastąpiły skurcze całego podbrzusza i zaczęłam być bardzo mocno podniecona, jakby mój organizm czegoś jeszcze się domagał. Chyba w tym momencie działając odruchowo wyszłam z wanny, owinęłam we frotowy ręcznik i poszłam na piętro, doszłam do „białej szafki” w której mam swoje „zabawki” i sięgnęłam też chyba odruchowo. Pierwszy to był korek analny, przeze mnie nazwany „wieżą”, bo równy od góry do dołu, ale mający co pewien czas poprzeczne „pierścionki” dokumentujące „piętra”. Miał on 24cm długości i 3,5/4cm średnicy. Stanęłam na środku łazienki przed lustrem, tak, abym się widziała, ustawiłam przed sobą stołeczek, nakryłam go ręcznikiem. Koreczek posmarowałam oliwką, stanęłam w rozkroku i jedną ręką podtrzymywałam w pionowej pozycji ten korek, drugą ręką rozciągnęłam pośladek, nasunęłam się na brązową dziurkę i zaczęłam się nadziewać. Kiedy wsunęłam już czubek i „prześlizgnęłam się” przez „I piętro” drugą ręką rozsunęłam drugą część pupy i coraz dalej wsuwałam go w siebie. Od początku jęczałam, bo pupa była dość mocno sklepana przez tą ilość zbliżeń, ale pomimo to wpuszczałam go do środka. Mając już w sobie „III pietra” napotkałam dość mocny opór i znaczny ból. Zacisnęłam zęby, mrucząc - musisz być mój, mocno napierając. Poczułam, jak się „mocno” przeciska, jak „rysuje” mi po kości ogonowej, ale wszedł, po chwili poczułam następne „piętra”, aż w końcu miałam go już całego w sobie. Przez chwilę siedziałam głęboko oddychając, po chwili kilka razy wstałam, masując brzuch i ponownie siadałam, aż już dość dobrze czułam go w sobie. Teraz nastąpił „drugi akt”. Drugą zabawką, którą wzięłam z szafy był wibrator, bardzo naturalny sztuczny członek, jeden problem, bardzo duży, miał 28cm długości i 5cm średnicy. Usiadłam okrakiem na krawędzi stołeczka, tak, abym mocno trzymała „wieżę” w pupie, dostawiłam do cipki ten wibrator i dość mocnym ruchem pchnęłam go w dziurkę. W tym momencie rozdarłam się czując przejmujący ból, ale „główkę” już miałam w sobie. Uniosłam się, przesunęłam tak, aby oparł się na stołeczku i zaczęłam opuszczać się. Jęczałam i zaciskałam zęby, ale centymetr po centymetrze wsuwałam go w siebie. Czułam, jak mnie „orze” w środku, bo przecież w pupie siedziała „wieża”. To tym bardziej napierałam na niego przemawiając do niego - boli a ja i tak cię wsadzę. No i wsadziłam całego, poczułam, jak moje wargi oparły się o ręcznik. Wówczas uniosłam się, podtrzymując go jedną ręką, drugą ręką przekręciłam pokrętło wibracji. Po chwili poczułam wibrację, zawyłam z bólu, bo miałam wrażenie, że rozerwie. Ale usiadłam, trzymając się za brzuch i jęcząc czułam, jak on coraz mocniej napiera na szyjkę. Jeszcze chwila, ból zaczął ustępować, w to miejsce zaczęło pojawiać się podniecenie. Po brzuchu zaczęły przesuwać się coraz częściej skurcze brzucha a cipka zaczęła być coraz wilgotniejsza. To uczucie narastało, potęgowało się, z cipki zaczęło wypływać coraz więcej soków, aż przyszedł ten jeden, jedyny moment, kiedy przez brzuch przeleciała seria mocnych skurczy, a cipka wypluła z siebie obfita ilość soków w tym końcowym orgazmie. Jęknęłam bardzo głośno, trzymając się za brzuch, po czym wyjęłam wibrator, wyjęłam korek z pupy, wrzuciłam je do umywalki, a sama, tylko wycierając się na bardzo chwiejnych nogach zeszłam do sypialni, położyłam w łóżku i nawet nie wiem, kiedy usnęłam. Obudziłam się, było dość późne popołudnie. Wstałam, co nieco zjadłam i ponownie położyłam się do łóżka. Tym razem spałam aż do niedzielnego poranka. Mogę powiedzieć, że dopiero w tym momencie skończyłam spotkanie, które zaczęłam poprzedniego dnia rano. To zakończenie było umowne, bo kiedy chciałam się ruszyć, poczułam, jak mocno boli mnie całe podbrzusze i pupa. Ale na to, to ja już mam „lekarstwo” 23 maja 2010r. Baśka, baska45@poczta.onet.pl

7
maja

Piotr. majowy weekend 3

   Dodane przez: baska  w kategorii Opowiadania

Piotr 6, Majowy weekend 3

Poniedziałek. Długo w nocy nie mogłam usnąć, obudziłam się „cała obolała” i zastanawiałam się, dlaczego Piotr zaprosił mnie na dwunastą. Z drugiej strony uznałam, że dobrze, bo czas oczekiwanie na spotkanie z nim bardzo się dłużył.

  •  

Przyjechałam prawie punktualnie, Piotr otworzył mi drzwi i pierwsze, co mi się rzuciło w oczy - był w szortach. Zawsze, kiedy się spotykaliśmy był całkowicie ubrany, ale pomyślałam, pewnie niedawno wstał i nie zdążył się ubrać. Nie była to prawda, bo jak sam później powiedział, celowo się nie ubierał, aby mnie od początku prowokować. Dlatego od razu weszliśmy do sypialni i tam zaczęłam się rozbierać. Kiedy stanęłam przed nim całkiem naga podał mi szklaneczkę z drinkiem wznosząc toast - za nasze spotkanie. Później dopiero uzmysłowiłam sobie, że zawsze piliśmy po naszych zbliżeniach, a tym razem już przed. Jednak w tym momencie nie miało to żadnego znaczenia, wypiłam całą szklankę do końca i położyłam się na łóżku chcąc mieć go w sobie jak najprędzej. Rzeczywiście, nie czekałam na niego, po chwili poczułam go mocno w sobie i tak, jak w poprzednich zbliżeniach od początku przechodziły po mnie drgawki podniecenia. Piotr wsuwał się wolno, ale mocno, przez co to moje podniecenie było jeszcze większe. Objęłam go ramionami i z całej siły wypinałam w jego kierunku biodra, aby jak najmocniej wszedł we mnie. Czułam go bardzo mocno w sobie, ale też czułam ból, jaki mi sprawiał, bo przecież cała cipka była mocno opuchnięta po jego przedwczorajszym biciu. Jego kutas mocno napierał na szyjkę, ale niestety, taki stan uniesienia nie mógł trwać zbyt długo. Po moim brzuchu już chodziły skurcze narastającego orgazmu, a kiedy poczułam, że się we mnie spuszcza, wyrzuciłam ręce do góry i jeszcze mocniej wypinając się, bardzo głośno jęczałam. Po chwili Piotr ponownie poda mi szklaneczkę mówiąc jednocześnie - połóż się w poprzek łóżka. Pijąc uśmiechnęłam się mówiąc - chcesz mnie upić i zaczęłam układać się tak, jak prosił. Uśmiechnął się mówiąc - może Ci się przyda, po czym przyklękną przy łóżku i zaczął kierować swoją głowę w kierunku mojej cipki. Jeszcze nie opadły mnie emocje poprzedniego zbliżenia, a już pojawiły się następne. Piotr wsunął głowę między moje nogi, ja je rozsunęłam bardzo szeroko, wsunęłam pod pupę ręce, aby lekko unieść biodra do góry, a Piotr zaczął pieścić mnie swoimi ustami. Leżałam, głową kręcąc na jedną i drugą stronę, bo byłam coraz mocniej podniecona. A on, wygodnie oparwszy swoje ręce na moich biodrach cały czas to wwiercał się swoim języczkiem w dziurkę, to znowu „dopadał” łechtaczkę „szorując” nim po niej. Jęczałam, bo odczuwałam dość mocny ból dotyku jego ust do mojej cipki, ale jednocześnie czułam narastające podniecenie. Po brzuchu przechodziły skurcze narastającego orgazmu, aż przyszedł ten końcowy, bardzo mocny. Można powiedzieć, że chlusnęłam sokami, Piotr wziął ręcznik, dokładnie mnie wytarł i zaczął dalej mnie pieścić. Ja już wyłam, zaczęło mnie boleć całe podbrzusze, a on nie przestawał tylko jeździł tym swoim językiem po tej mojej łechtaczce. Doprowadził mnie do ponownego orgazmu, który potwierdziłam bardzo głośnym krzykiem. Wówczas przestał, pomógł mi usiąść, ponownie podał szklankę z drinkiem, po czym śmiejąc się do mnie zapytał - chcesz mnie jeszcze raz. Tylko kiwnęłam głową i zaczęłam obracać się na łóżku tak, aby wystawić się jemu od tyłu. Po chwili już miałam go w sobie i zaczął się ten stan obłędnego uniesienia. Rękoma tłukłam w łóżko, po całym ciele przechodziły ciarki podniecenia i coraz głośniej jęczałam czując każde jego pchnięcie. A on jakby celowo chcąc mnie jeszcze bardziej „dręczyć” wsunął rękę pod brzuch i sięgnął do łechtaczki. Kiedy tylko mnie dotknął aż zawyłam, a on, niby delikatnie, ale systematycznie przesuwa ten swój palec po niej, doprowadzając mnie wręcz do szaleństwa. Na szczęście przyszedł ten wspaniały moment, kiedy zaczął się spuszczać, wypełniając mnie swoimi sokami. W tym momencie praktycznie darłam się aż do momentu, kiedy poczułam, że „zastygł” we nie. Trzymał mnie za biodra i tkwił bardzo długo. Kiedy wysunął się, ja osunęłam się na podłogę, nie mając siły wstać. Wrócił, wówczas ja mogłam pójść do łazienki. Kiedy wyszłam z pod natrysku czekał już na mnie podając mi ponownie szklaneczkę, mówiąc - pij. Już mi mocno w głowie szumiało, ale z drugiej strony bardzo chciało mi się pić. Kiedy wypiłam, odstawił na bok, posadził na stole mówiąc - ponownie wyjeżdżam na dłuższy okres czasu. Zobaczymy się może za dwa miesiące, a może później. To też jest to nasz ostatnie spotkanie w tym mieszkaniu ze mną, chodź i tu podpisz, masz je ode mnie jako darowizna. Niestety, będziesz musiała zapłacić podatek. Wskazał mi krzesełko, po czym czytam, a tam jest akt darowizny. Spojrzałam na niego, a on - wyjeżdżam z Polski, ale będę czasami wpadał, wówczas wynajmę hotel. Ale Ty będziesz przyjeżdżać do mnie tam, gdzie Cię zaproszę.  Spóźniłem się, bo myślałem, ze będziesz tu miała biuro, ale zrobisz z nim, co będziesz chciała, możesz też sprzedać. W środę pojedziesz do notariusza xxx, tam podpiszesz akt notarialny, ja podpisałem wczoraj też ze środową datą. . Ponownie na niego spojrzałam, a on - no czytaj. Przeczytałam, nie było wątpliwości, była to akt darowizny. Spojrzałam na niego, pytając, skąd ma moje dane, wówczas się przyznał, że kiedyś, kiedy usnęłam „splądrował” mi torebkę i spisał wszystkie moje dane, ale nigdy ich do niczego, poza tą umową nie wykorzystał. Po czym usłyszałam - wychodząc, zamknij mieszkanie, czynsz masz opłacony do lipca. Ale za nim się rozstaniemy, jeszcze chcę się z Tobą pożegnać. Będziemy mieli jeszcze jedno zbliżenie, ale teraz będziesz bardzo grzeczna i będziesz robiła to, o co Cię poproszę. Oczy otworzyły mi się jeszcze szerzej ze zdziwienia, byłam tą sytuacją całkowicie zaskoczona. W tym momencie zrozumiałam, dlaczego tak szczegółowo wypytywał mnie o Biuro w sobotę. Po czym podprowadził mnie do ściany, gdzie stał stołeczek nakryty ręcznikiem, pokazał, abym na nim usiadła przodem do lustra, podał mi dość dużą agrafkę, taką z 8cm długości pokazał, że mam rozsunąć nogi i zapiąć ją sobie wzdłuż na wardze sromowej. Spojrzałam na niego, a on stojąc za mną zaczął głaskać mnie po głowie mówiąc - grzeczna dziewczynka, grzeczna dziewczynka. Zrozumiałam, że takie jest jego życzenie i odchyliwszy się dość mocno do tyłu zaczęłam wbijać sobie tą agrafkę. Już kiedyś to tłumaczyłam, co innego jest, jak ktoś cię kłuje, a co innego, jak trzeba to zrobić samemu, pokonując strach i odruch bólu w momencie ukłucia. Tym bardziej, że dwa dni wcześniej miałam ją nieźle zbitą i jeszcze cała bolała. Ale jakoś spięłam się w sobie i przekłułam dolną część skóry, przepchnęłam ją dość wysoko i wypchnęłam u góry. Piotr kiwnął głową i podał mi drugą pokazując drugą stronę. Procedura powtórzyła się i po dobrej chwili, głośno jęcząc, wbiłam w siebie druga agrafkę. Wówczas Piotr, podając mi następna agrafkę, pokazał mi palcem miejsce na brzuchu. W pozycji siedzącej zawsze pojawi się fałd skórny powyżej wzgórka łonowego. Właśnie takie miejsce wskazał mi Piotr, było to kilka centymetrów poniżej pępka. Wzięłam tą agrafkę, ścisnęłam ten fałd i zapięłam ją na nim. Wówczas palec Piotra wskazał miejsce jakieś 3cm w prawo od tamtego. Patrzyłam na niego, a on tylko głaskał mnie po głowie, samemu kiwając swoją. Okazało się, ze gustuje w pewnej symetrii, bo za chwile wskazał mi miejsce w lewo od pierwszego. Kiedy już wszystkie pięć agraf siedziało we mnie pokazał, że mogę wstać. Nie było to takie proste, bo przede wszystkim ciągnęła mi się skóra na brzuchu, tam, gdzie miałam wpięte te agrafy. Wówczas pokazał, że mam stanąć przed lustrem, mówiąc - a teraz zepniesz sobie te swoje cycuszki. Wbij ją w brodawki. Spojrzałam, a on trzymał w ręku następną agrafkę. Już nie dyskutowałam, wzięłam ją od niego, odpięłam, po czym przebiłam jedną i drugą brodawkę dociągając je do siebie. Piotr spojrzał, pocałował mnie mówiąc - popatrz, te twoje działanie podnieciły mnie, nasmaruj go. Spojrzałam, rzeczywiście, ten jego kutas, którego tak pragnęłam sterczał, jak dzida, Piotr podał mi krem i kilkoma ruchami zrobiłam go śliskiego, zakładając, że jak zawsze wsadzi mi go w pupę. Niestety, tak nie było. Piotr poprosił mnie, abym położyła się płasko na podłodze, po czym ukląkł na mnie okrakiem i przesuwając się do przodu zbliżył swojego kutasa do szczeliny, jaką stanowiły spięte dwie moje piersi. Przysunął się, po czym wolno, ale zdecydowanymi ruchami zaczął się w nią wślizgiwać,. Ja się darłam, bo przecież mnie to bolało, ale on na to nie reagował, wsunął go całego tak, że prawie miałam go pod brodą. Wsunął i wysunął, tak bawił się kilka razy, na szczęście nie za długo, po czym zsunął się zupełnie na dół, pokazując, że mam unieść nogi. To zrobiłam błyskawicznie, rozciągając je na boki. Poczułam pewnego rodzaju ulgę, ale nie do końca. Piotr wbił się we mnie, a ja znowu się darłam, darłam, bo mnie to jego wbijanie mocno bolało. Przecież nie dość, że mnie wcześniej zbił, to jeszcze teraz miałam wpięte agrafki, które mnie urażały. On jednak na to nie zważał, tylko się we mnie systematycznie wbijał. Na szczęście, na skutek narastającego podniecenia zrobiło mi się lepiej i kiedy się spuszczał też miałam orgazm potwierdzony dość głośnym jęczeniem. Piotr się wysunął, a ja zwinęłam się na tej podłodze w fasolkę, nie mając kompletnie siły się ruszyć. Nie musiałam, Piotr wrócił, przynosząc następną szklankę drinka, a kiedy ją wypiłam, poprosił, abym ukucnęła. Wówczas podał mi do ręki wibrator, ale jaki. Był przede wszystkim duży, jak go później pomierzyłam, ma 28cm długości i 4/5cm średnicy w formie walca z półokrągła główką. Cały dowcip polegał na tym, że on na swojej długości, co jakiś czas miał wypustkę w formie „kropki”. Piotr podał mi go do ręki, mówiąc - jest Twój, wsadź go sobie. Łatwo to było powiedzieć, nie tak łatwo zrobić. Ukucnęłam, podstawiłam go pod siebie i zaczęłam wsuwać. O dziwo początek był dość łatwy, ale już w połowie zaczęłam jęczeć. On wsuwał się we mnie, całą rozpierając na boki, ale najbardziej uciążliwe były te „kropki”, które w szczególny sposób dawały o sobie znać, przesuwając się przez wejście do Cipki. W połowie już bardzo głośno jęczałam, a po połowie już nie dawałam rady. Wówczas Piotr wziął się na sposób i wyciągnął mi do przodu nogi. Opierałam się na rękach próbując regulować wysokość wpuszczania w siebie tego wibratora. Ale w pewnym momencie ręce zmęczyły się, zaczęły się uginać, a ja coraz bardziej zaczęłam nabijać się na ten wibrator. Przyszedł moment, kiedy ręce całkiem omdlały i praktycznie miałam go całego w sobie. Piotr pomógł mi się podnieść po czym posadził na stołeczku. Tam, będąc w pozycji siedzącej jeszcze mocniej wbiłam go w siebie. To, można powiedzieć usatysfakcjonowało Piotra, ale w pewnym stopniu. W jego ręku pojawił się sznurek, którym związał obie agrafki w cipce, mówiąc - z takim bagażem Cię zostawiam, nie musisz się teraz ubierać. Ale on poszedł i za nim ja „doszłam do siebie” on stanął przede mną ubrany, trzymając w ręku dość duża torbę. Objął mnie ramieniem mówiąc - jesteś wspaniałą kochanką, będzie mi Ciebie brakowało, po czym nasze usta spotkały się w bardzo namiętnym pocałunku, a z moich oczach, nie wiem dlaczego, zaczęły płynąc łzy. Podał mi dwa komplety kluczy, mówiąc, że więcej nie ma, to też nie muszę od razu wymieniać zamków. Po czym otworzył drzwi i wyszedł. Stanęłam na środku pokoju jak ta „sierota”, kompletnie ogłuszona sytuacją, która się zdarzyła. Podeszłam do stołu i jeszcze raz przeczytałam dokument, który wcale nie tak dawno podpisałam. Nie było żadnej wątpliwości, Piotr podarował mi mieszkanie warte wcale nie małe pieniądze. Wróciłam do łazienki, pomału uwolniłam się z „ozdubek”. Weszłam pod natrysk, opłukałam, ubrałam, spakowałam torbę, wyszłam przed mieszkanie i ręce mi się trzęsły, kiedy je zamykałam. Od września ubiegłego roku pierwszy raz ja je zamykałam na klucz, do tej pory to one zamykały się za mną. W domu napuściłam wody do wanny, nalałam pachnących olejków, włączyłam masaż i myjąc się dotykałam wszystkich „bolących” miejsc. Bolały, a jednocześnie powodowały podniecenie. Może to się komu wydać dziwne, ale jestem dziwnie spokojna, że kiedy tylko zadzwoni i zaprosi na spotkanie, to bez względu na to, gdzie ono będzie i co mnie na tym spotkaniu spotka, nie odmówię, pojadęTak zakończył się czwarty i ostatni dzień majowego weekendu. I niech mi kto powie, ze życie nie jest w stanie zaskoczyc nas swoimi niespodziankami. . 05 maja 2010r Baśka baska45@poczta.onet.pl

***

7
maja

Piotr, Majowy weekend 2

   Dodane przez: baska  w kategorii Opowiadania

Piotr 6, majowy weekend 2.

Nie widziałam się z Piotrem cały miesiąc. Zadzwonił, abyśmy spotkali w majowy weekend. Tak wyglądała nasza niedziela.

  •  

Obudziłam się wcześnie rano i podobnie, jak w sobotę nie wiedziałam, co mam z sobą zrobić. Krzątałam się po mieszkaniu, dla zabicia czasu nawet poszłam do sklepu. I jak to w życiu bywa, można powiedzieć, że uratował mnie absolutny zbieg okoliczności. W sobotę było święto, wszystko było pozamykane, ale dzisiaj była już „zwykła” niedziela, zadzwoniłam sprawdzić, czy jest czynny basen. Okazało się, ze tak, to też o 14-tej pojechałam, znalazłam się w wodzie i nareszcie czułam, że mogę się wyżyć. „Młóciłam” wodę tę swoja żabą, robiąc te swoje długości basenu w bardzo dziwnym tempie. Nie uszło to uwadze znajomemu ratownikowi, Adamowi, który podszedł do mnie podczas jednego z nawrotu i zapytał - Baśka, co Ci jest, chcesz wodę w basenie „przemielić”. Uśmiechnęłam się do niego mówiąc - rozpiera mnie energia. To jest ta jedna z tych kilku moich wad charakteru, szybciej powiem, niż pomyśle. Adam tylko się uśmiechnął i poszedł, a ja dalej pływałam. Po pewnym czasie wrócił, mówiąc - jak chcesz rozładować swoją energię, to idź do sauny. W tym momencie zrozumiałam całą sytuację, na basenie byli ratownicy, z którymi już się trochę znałam, z kilkoma miałam też już zbliżenia. Spojrzałam na Adama, uśmiechnęłam się i po jednym z następnych nawrotów wyszłam z basenu, poszłam do szatni, zdjęłam kostium, owinęłam się w ręcznik i poszłam. Weszłam do przedsionka, a tam na fotelu siedział jeden ze znajomych instruktorów od ćwiczeń, którego też znałam, mówiąc - zostaw tu ręcznik i wejdź. Spojrzałam, zostawiłam ręcznik i weszłam do środka. W środku panował duży półmrok, pewnie celowo, żebym się zbyt szybko nie poorientowała w sytuacji. A kiedy już cokolwiek widziałam, w tym momencie zobaczyłam trzech ratowników, z którymi już kiedyś miałam zbliżenia, ale pojedynczo. Oni widząc mnie od razu się do mnie zbliżyli, mówiąc - chodź do nas „malutka” i wystaw tą swoją wspaniałą pupcię. Z racji niskiego wzrostu i drobnej postury w wielu środowiskach jestem nazywana „malutka” to też mnie to nie zdziwiło, ale za nim zdążyłam cokolwiek powiedzieć ich ręce już mnie kierowały w kierunku dolnej ławki, abym się na niej położyła w pozycji na kolanach. Kiedy tylko w niej się znalazłam, już czułam, jak jeden z nich wbija się we mnie. No i tu moje całkowite zdziwienie, przez brzuch przeleciały skurcze a cipka natychmiast zrobiła się mokra, jakby akceptowała zaistniałą sytuacje. To też wystawiłam w ich kierunku biodra, mocno je wypinając, a jednocześnie mocno również rozsuwając nogi. Na efekty nie trzeba było czekać, już po chwili pierwszy trzymał mnie za biodra, a jego kutas wbijał się we mnie. Wbijał się bardzo mocno, bo przecież ja drobna, a on bardzo mocno zbudowany mężczyzna. Każdy jego ruch bioder do przodu to było całkowite mnie wypełnienie, ale jednocześnie dobicie jego wzgórka łonowego do moich warg sromowych, które to dość mocno odczuwały. To też bo dość krótkim okresie czasu już zaczęłam jęczeć z podniecenia, narastało ono we mnie i głośno je wyraziłam w momencie, kiedy się we mnie spuszczał. Ale by to tylko moment, bo za chwilę już drugi znalazł się za mną, za chwilę już jego ręce opierały się o moje biodra, a jego kutas już „wjeżdżał” do mojej norki. Zaczął się ten sam spektakl, co przed chwilą, tyle tylko, że podniecenie, które we mnie narosło jeszcze nie opadło i po jego ruchach wbijania się we mnie po moim brzuchu przelatywały skurcze orgazmów. To też jęczałam już dość głośno, szczególnie w momencie, kiedy się we mnie spuszczał. Leżałam oparta na tej półce nie bardzo mając siłę wstać, za nim zdążyłam w jakikolwiek sposób zareagować już trzeci był we mnie. Każde jego pchnięcie to jakby podrywanie mnie do góry, to też zaczęłam już bardzo mocno jęczeć, bo zaczynałam czuć już trochę obolałą cipkę. Spuścił się, a kiedy chciałam się podnieść okazało się, ze chłopcy „wymienili się” i następny, ze sterczącym już kutasem wchodził we mnie. Tego już czułam bardzo mocno, to też bardzo głośno jęczałam, kiedy jego biodra dobijały się do moich. Ten jednak był bardziej opanowany, wbijał się wolniej, ale za to bardziej „precyzyjnie” to znaczy mocno dobijał swoja kością łonową w moją. Po drodze są moje wargi sromowe, które w tym momencie były już dość mocno sfatygowane. Ale i na tego przyszedł czas, poczułam, że się spuszcza. W tym momencie usłyszałam - nie ruszaj się, jeszcze ja. Prawdę powiedziawszy nie miałam siły się ruszyć, ale też już czułam się bardzo zmęczona tymi zbliżeniami. Ten ostatni był chyba najpotężniejszy z nich wszystkich, czułam za sobą jego bardzo potężne biodra, a po chwili poczułam jego bardzo mocne pchnięcia. Już nie jęczałam, już prawie krzyczałam, kiedy wbijał się we mnie, pomimo tylu zbliżeń czując go bardzo mocno w sobie, ale przede wszystkim czując, jak swoimi pchnięciami wręcz miażdży moje wargi. Na szczęście i na niego przyszedł moment spełnienia, spuścił się, co znowu, poczułam wyjątkowo mocno. Na szczęście na nim się ta „kolejka” skończyła. Jeden z nich pomógł mi wstać, bo ledwo utrzymywałam się na nogach, objął mnie ramieniem, wyprowadził pod natrysk mówiąc - wczoraj było Święto Pracy, wykonaliśmy swoją pracę. W tym momencie uświadomiłam sobie, że tak właśnie było, trzeba przyznać, we właściwy sposób uczciłam to święto. Wróciłam do domu, weszłam do ciepłej wanny z masażem i zaczęłam masować całe swoje krocze, bo przecież na wieczór byłam umówiona z Piotrem. Wytarłam się i zaczęłam smarować różnego rodzaju kremami, mając nadzieję, że do wieczora to zmęczenie cipki mi przejdzie. No niestety, tak zupełnie nie przeszło, ale nie miałam wyjścia, ubrałam się i pojechałam na umówione spotkanie. Piotr przywitał mnie bardzo czule , tuląc się do mnie i bardzo mocno całując. Trochę dziwiły mnie te jego pocałunki, bo całował mnie nie tylko w usta, ale zaczął całować całą, po szyj, karku. Im więcej ja odsłaniałam swojego ciała, tym więcej on całował. Kiedy zdjęłam staniczek od razu zaczął całować moje piersi, a kiedy zsunęłam majteczki wręcz rzucił mnie na łóżko i zaraz miał głowę między moimi nogami. Jego język natychmiast znalazł łechtaczkę i zaczął się o nią ocierać. To oczywiście spowodowało moje natychmiastowe podniecenie. W dziurce pokazały się moje soki, które on natychmiast zlizywał, wwiercając się językiem do środka. Po chwili ponownie był na łechtaczce próbując „owinąć” ja wokół swojego języka. Ja już jęczałam bardzo mocno, prężyłam i kręciłam głową w obie strony, ale to nic nie dawało. Piotr, dość wygodnie opierając się o moje biodra nadal bawił się moją łechtaczką i dziurką. W końcu doprowadził mnie do pełnego orgazmu, który potwierdziłam bardzo głośnym jękiem i „wypluciem” z siebie dużej ilości soków. Piotr to natychmiast wykorzystał, pokazał, abym obróciła się i opuściła nogi. Leżałam całym tułowiem na łóżku, a on natychmiast znalazł się za mną, wsuwając we mnie swojego kutasa. We mnie nie opadło jeszcze podniecenie po jego poprzednich pieszczotach, a już narastały następne. Biłam rękoma o łóżko, jęczałam coraz głośniej, a Piotr systematycznie się we mnie wsuwał i wysuwał. Każde jego pchnięcie było na tyle mocne, że czułam je również na swoich wargach sromowych. To też powodowało dodatkowe podniecenie. Przyszedł moment, kiedy Piotr przyspieszył, zaczął wsuwać się we mnie coraz mocniej, aż poczułam, że już jest blisko, a za chwilę, jak mnie wypełnia swoimi sokami. Jęknęłam bardzo głośno, po czym opadłam na łóżko głęboko oddychając. Po umyciu się trochę poukładałam rzeczy, które leżały w dużym nieładzie po tym moim powitaniu i zostałam zaproszona do stołu. Na stole naszykowane były głównie owoce i drobne słodycze, różnego rodzaju czekoladki. Wywiązała się rozmowa między innymi na moje tematy zawodowe, czyli podatki. W pewnym momencie zaproponowałam kontynuowanie tej rozmowy w łóżku. Leżeliśmy obok siebie, ja ułożona na jego przedramieniu, dalej rozmawiając. Ale podczas tej rozmowy moja ręka „wylądowała” na jego kutasie, a jego na mojej łechtaczce, co całkowicie wyeliminowało rozmowę, za to jakby spowodowało „grę wstępną” do naszego zbliżenie. Poczuł, że jestem już odpowiednio mokra, uniósł się na rękach i zaczął przesuwać się tak, aby wejść we mnie. Ja też tego chciałam, to też od razu szeroko rozsunęłam nogi wysoko unosząc je do góry, aby mógł wejść we mnie. Zrobił to bardzo płynnie, płynnie też zaczął się we nie wsuwać i wysuwać. Ta jego płynność spowodowała, że natychmiast zaczęłam się podniecać, cipka robiła się coraz bardziej nabrzmiała i mokra. Po całym ciele zaczęły chodzić dreszcze podniecenia. Nie mogąc już tego dłużej wytrzymać wyrzuciłam ręce do góry i wypinając mocno biodra chciałam, aby jak najmocniej wchodził we mnie. A on się wsuwał i wysuwał, aż przyszedł  ten wspaniały moment spełnienia, kiedy zaczął się we mnie spuszczać. Jęczałam w pełnym orgazmie, chcąc, aby wszedł we nie jak najmocniej. Oboje opadliśmy na siebie głęboko oddychając, wyrażająć w ten sposób swój stan zadowolenia. Po tych dwóch zbliżeniach siedzieliśmy przy stole, o dziwo tym razem rozmowa nasze zeszła na temat mojej działalności społecznej. Kiedy w sposób dość sugestywny opowiadałam o swoim pobycie w Gdyni Piotr wstał, podszedł do mnie, odsunął krzesło na którym siedziałam na bok i osunął swoją głowę między moje nogi. Poczułam jego ciepły oddech na swojej cipce, po chwili jego języczek na napletku łechtaczki. Nie ma kobiety, nawet te „zimne ryby” nie są w stanie oprzeć się podnieceniu, które powoduję pieszczenie cipki przez męski języczek. A Piotra języczek buszował coraz mocniej, oblizując tą moja łechtaczkę ze wszystkich stron. Kiedy już jęczałam bardzo głośno lekko jeszcze pochylił się i jego języczek wpadł prosto do dziurki. Latał w niej na wszystkie strony, próbując sięgnąć jak najgłębiej, po czym ponownie wrócił do łechtaczki. Znowu to ją próbował „owinąć” wokół języczka, to ją próbował wylizać. Te jego poczynanie trwały wcale nie tak krótko, ja wierciłam się na tym krześle, bojąc się, że za chwilę spadnę. Przyszedł moment, że chwyciłam się bardzo mocno brzegów krzesła i bardzo głośno jęcząc potwierdziłam swój orgazm, czego dowodem był duży wypływ soków z cipki. Piotr wstał popatrzył na mnie mówiąc - to było dla Ciebie, a teraz coś dla mnie, idź do łazienki i wypnij pupę. Myślałam, że chce mnie wziąć od tyłu, ale dlaczego mam iść do łazienki, skoro tu, przy krześle byłoby mi wygodniej. Jednak nie zastanawiałam się zbytnio, poszłam, ustawiłam się na kolanach mocno wypinając pupę i czekałam na Piotra. Przyszedł po chwili, podszedł do mnie, przesuwając ręką po całym kroczu, po czym zaszedł mnie od przodu mówiąc - wczoraj dostała pizda, dzisiaj należy się dupie. Nie skończył mówić, kiedy poczułam, jak na pośladek spadło uderzenie, po chwili drugie na drugi i tak na zmianę piąć razy. Po tym przerwał, mówiąc - rozszerz pośladki. Oparłam się całym ciałem na podłodze, sięgnęłam rękoma pośladków mocno je rozciągając, po chwili poczułam bardzo mocny ból spadającej w sam środek trzcinki sięgającej aż do cipki. Raz, dwa trzy, darłam się i jęczałam, ale to nic nie dawało, po chwili jeszcze dwa. Usłyszałam - nie puszczaj rąk i poczułam na brązowej dziurce jego kutasa. Był nasmarowany, to też bez większych problemów wszedł we mnie. Ja uniosłam się na rekach i zaczęłam ni to jęczeć, ni to krzyczeć. Bo czułam ból kiedy jego kutas wchodził we mnie bardzo głęboko, a jego wzgórek łonowy urażał moją dziurkę, ale z drugiej strony ulegałam narastającemu podnieceniu, kiedy on systematycznie wsuwał się we mnie i wysuwał. Tak to trwało dość długo, aż poczułam, że dochodzi do swojego maksymalnego podniecenia, a za chwilę jak się we mnie spuszcza. Czułam to bardzo wyraźnie, bo Piotr najpierw na chwilę we mnie zastygł, bo czym pchnął mnie z całej siły. Jęczałam z bólu i podniecenia, co wyrażało się mocnym skurczem całego podbrzusza i wyciekiem soków z cipki. Wysunął się i poszedł się umyć, a ja jeszcze dłuższą chwilę trwałam tak w tej pozycji mocno ściskając nogi, jakbym chciała zatrzymać go całego w sobie. Po tym zbliżeniu myślałam, że to już koniec naszego spotkania w tym dniu, okazało się, że jeszcze nie. Leżałam na łóżku, Piotr przyklęknął przy nim i zbliżył głowę do cipki. Przez chwilę się w nią wpatrywał, po czym położył swoje ręce na moich biodrach i zaczął ją pieścić swoim językiem. Jeździ po niej w tą i z powrotem, a ja zaczynałam coraz głośniej jęczeć w narastającym podnieceniu. Już dostawałam skurcze brzucha, już mocno „śliniła” się cipka, a on nie przestawał, tylko nadal ja „maltretował” To jego języczek oblizywał łechtaczkę, to „buszował” w dziurce. Tak doprowadził mnie do pierwszego orgazmu, podczas którego wypłynęło ze mnie bardzo dużo soków. Piotr je zlizał i zaczął „zabawę” od nowa, od nowa pieszcząc coraz mocniej moją cipkę. Nie wiem, jak długo to trwało, ale wiem, że w miarę szybko przyszedł następny orgazm i to bardzo mocny. Po całym brzuchu przebiegł skurcz, który „wypluł” ze mnie znowu wcale nie małą ilość soków. Piotr ponownie przyssał się do łechtaczki, chwytając ją delikatnie zębami, po chwili ponownie ją chwycił, ale pełniej, po czym dość mocno je zacisnął. Rozdarłam się krzycząc - gryziesz, a on, śmiejąc się do mnie spokojnie powiedział - przecież chciałem, będziesz miała moją „myszkę”. Po całkowitym zniewoleniu cipki poprosił, abym usiadła na łóżku, jednocześnie podając mi następna szklaneczkę z drinkiem. Już w tym momencie szumiało mi w głowie, ale wzięłam i wypiłam. Wówczas poprosił - usiąć i nie ruszaj się. Nie bardzo wiedziałam o co chodzi, ale też nie bardzo miałam możliwość ruszania się, bo już mi bardzo mocno szumiało w głowie. Piotr wrócił z jakąś torbą, po czym można powiedzieć - ustawił mnie. To znaczy pomógł mi unieść na brzegu lóżka z odpowiednio szeroko rozsuniętymi nogami, po czym wyjął swoja „niespodziankę” Wyjął „giganta”, sztucznego kutasa w cielistym kolorze, który miał na mój pierwszy rzut oka około 35cm długości i ok. 5cm średnic. Postawił go przy łóżku między moimi nogami mówiąc - siadaj pupą, od dzisiaj, zanim ode mnie wyjdziesz, będziesz na nim ćwiczyła. Myślę, ze kiedyś będzie cały Twój. Spojrzałam przerażona, byłam już naszym spotkaniem trochę zmęczona, na dodatek dość mocno podpita, to też zaparłam się rękoma o krawędź łóżka i zaczęłam się opuszczać, a kiedy go poczułam praktycznie opadłam na niego. Rozdarłam się, bo przecież pupa bolała mnie po jego biciu, a na dodatek poczułam, jak się rozciąga. Przy tym opadaniu pochłonęłam może połowę główki, a za moment poczułam, jak on się wsuwa dalej we mnie. Jęczałam bardzo głośno mając wrażenie, że za chwilę mnie rozerwie, a Piotr, drażniąc łechtaczkę mobilizował - jeszcze, jeszcze. Ruszając minimalnie biodrami udało mi się wsunąć go jeszcze trochę, ale już dalej nie mogłam. Jęcząc głośno powiedziałam - więcej nie mogę, boli. Piotr spojrzał na mnie, na tego kutasa, stwierdzając - dobrze, jak na pierwszy raz nieźle, ale ćwicz w domu, bo następnym razem ma być lepiej. Pomógł mi go wyjąć, nie wiem skąd wziął mazaka i zaznaczył, do którego miejsca dzisiaj się wbiłam. Później pomógł mi przejść do łazienki, umyłam, a kiedy się ubierałam zapytał - możesz przyjść jutro o 12-tej. Kiwnęłam głową, on mnie mocno pocałował i wyszłam. W domu przekonałam się, co osiągnęłam, nie mogłam usiąść, nie mogłam złączyć nóg i bolało mnie całe podbrzusze. Tak zakończył się mój trzeci dzień spotkania z Piotrem. Zastanawiałam się tylko, dlaczego zaprosił mnie na dwunastą. 05 maja 2010r. Baśka, baska45@poczta.onet.pl

***

 

7
maja

Piotr, Majowy weekend 1

   Dodane przez: baska  w kategorii Opowiadania

Piotr 6, Majowy weekend

Zbliżał się majowy weekend, ja nie miałam żadnych planów. Podświadomie czekałam na wiadomość od Piotra. Rozstając się, powiedział - zobaczymy się w maju. Nie sprecyzował dokładnie terminu, to też ja cierpliwie czekała i doczekałam się. W środę przyszedł sms: „Czy możemy spotkać się piątek, 19” Odpowiedziałam - tak i od tej chwili czas nabrał wymiaru podwójnego, albo jeszcze większego.

  •  

Nie umiem tego wytłumaczyć, ale odezwała się we mnie niesamowita tęsknota, tylko za czym. Jest wspaniałym „kochankiem” to fakt, ale oprócz tego przecież spotkania z nim to nie jest idylla, przecież było wcale nie mało elementów s/m, a jednak coś mnie do niego ciągnęło. To też w piątek równo o 19-tej zadzwoniłam do jego drzwi. Otworzy i spotkaliśmy się jak para stęsknionych kochanków. Ja rzuciłam mu się na ramiona, a on tuląc mnie bardzo mocno całował każde miejsce, które tylko udało mu się odsłonić. Przemieszczaliśmy się w kierunku sypialni gubiąc po drodze poszczególne części garderoby, aż w pewnym momencie przytulił mnie do siebie, a ja na swoim brzuchu poczułam twardość jego kutasa. To wystarczyło, aby mój brzuch odpowiedział również skurczem, a cipka zrobiła się bardzo mokra. Po chwili już byliśmy w łóżku, ja rozłożyłam szeroko nogi, jednocześnie wysoko je unosząc po to, aby mógł wejść we mnie jak najmocniej. Piotr to zrobił, wsunął się we mnie aż do końca, od początku poczułam go na szyjce, ale jednocześnie bardzo mocno poczułam go na swoich wargach sromowych. Spowodowało to, że bardzo mocno podnieciłam się, a wargi nabrzmiały, jak baloniki. Piotr wolno, ale „dokładnie” wsuwał się we mnie, co spowodowało niesamowite moje podniecenie. Wyrzuciłam ręce do góry, wypinałam biodra mocno w jego stronę, aby wziąć od niego jak najwięcej. I brałam, aż wzięłam wszystko, głośno jęcząc, kiedy się we mnie spuszczał. Cała w tym momencie drżałam, a po brzuchu przelatywały skurcze orgazmu. Piotr wstał, a ja zwinięta w fasolkę jeszcze dłuższą chwilę cała drżałam, przezywając to zbliżenie. Po umyciu się Piotr zaprosił do stołu, który zastawiony był głównie owocami i napojami. Zupełnie nie wiem dlaczego wywiązała się między nami rozmowa na tematy motoryzacyjne. Nie jestem fanka motoryzacji i moja wiedza nie jest zbyt głęboka, to też więcej mówił Piotr niż ja. Ale przyszedł moment, kiedy uznał, ze powinniśmy wrócić do sypialni. Gdy tylko podeszliśmy do łóżka Piotr lekko mnie pchnął i położyłam się w poprzek. Stanął nade mną, położył ręce na piersiach, lekko ścisnął brodawki po czym zaczął je spuszczać coraz niżej, aż zaczął rozchylać nogi. Nie stawiałam oporu i sama je mocno rozsunęłam, jednocześnie unosząc je ku górze. Tak wyglądało, że on na to czekał i natychmiast jego głowa znalazła się między nimi a po chwili jego języczek znalazł się na mojej łechtaczce. Jęknęłam, bo poczułam jak przechodzą po mnie dreszcze, natomiast on cały czas obracał tym językiem to w jedną, to w druga stronę. Cipce było dobrze, to też puściła soki, wówczas on przeniósł się do dziurki i zaczął je spijać, wwiercając się języczkiem w głąb. Nie ma go tak dużego, aby sięgnąć szyjki, ale i tak mocno w niej rozrabiał. Ja jęczałam już bardzo głośno, będąc w coraz to większym podnieceniu. Piotr jakby tego nie zauważał, nadal wiercił tym swoim językiem to po łechtaczce, to w dziurce. Mnie już zaczęły chodzić skurcze po brzuchu, jęczałam coraz głośniej, on jednak nie przestawał. Przyszedł moment, kiedy osiągnęłam ten maksymalny poziom podniecenia, przez brzuch przeszedł bardzo mocny skurcz orgazmu, a ja krzyczeć „wyplułam” z siebie niesamowitą ilość soków. Wówczas Piotr poprosił, abym obróciła się na kolana. Trwało to bardzo krótko, po czym poczułam w sobie jego kutasa. Znowu zaczęłam jęczeć, przecież nie opadło ze mnie jeszcze tamto podniecenie, a już od nawa narastało jakby drugie. Trzymając mocno ręce na biodrach wysuwał się ze mnie, a po chwili wchodził z pełnym impetem. Nie dość, że czułam go całego w sobie, to jeszcze na dodatek czułam, jak swoja kością łonową obija moje wargi. Każde takie pchnięcie kwitowałam głośnym jękiem, do momentu, kiedy poczułam jego wytrysk. A ma go bardzo obfity, to też głośno jęknęłam tłukąc rękoma w łóżko. Piotr poszedł się umyć, ja po nim. Do tej pory nasze spotkania mniej więcej tak wyglądały, to też nie zdziwiłam się, kiedy zobaczyłam Piotra w szlafroku. Podszedł, przycisnął mnie do siebie, spotkaliśmy się w bardzo mocnym namiętnym pocałunku i usłyszałam pytanie - możesz przyjść jutro ? Kiwnęłam głową, usłyszałam - bądź o 19-tej.

Sobota. O dziwo, noc z piątku na sobotę przespałam bardzo dobrze, ale obudziłam się, była 7-ma. Do spotkania z Piotrem miałam 12 godzin i cos z tym czasem powinnam zrobić, bo w domu „zgłupieję”. Święto, nic nie działa, wszystkie sklepy zamknięte. Postanowiłam pojechać na swoją co sobotnią wycieczkę rowerową. Spakowałam plecak, wsiadłam na rower i na dworzec. Wysiadłam z pociągu i wracam, ale dawno nie jechałam na rowerze „zewnętrznym”, mam w domu taki do ćwiczeń, to też jak tylko zobaczyłam zaprzyjaźniony zajazd to o niczym innym nie myślałam, tylko żeby odpocząć. Przywitałam się bardzo sympatycznie z właścicielką Basią i poprosiłam o klucz do „służbowego”. Był to pokój służbowy personelu na drugim piętrze, w szczycie budynku. Jednocześnie powiedziałam - przynieś „płyn odżywczy” i jakąś przekąskę. Poszłam na górę, zdjęłam z siebie wszystko, weszłam pod natrysk i stałam pod nim dobrą chwilę. Owinięta w ręcznik podłam na łóżko, weszła Basia, na tacy miała „przekąskę” ale jako płyn odżywczy zawsze brałam piwo, a tu nie dość, że piwo to jeszcze dwie szklaneczki z drinkiem. Spojrzałam na nią, ona na mnie i usłyszałam - jak chcesz, to możesz potrzebować zdecydowanie więcej energii. Zrobiłam duże oczy, a ona - mam tu na pokoju dwóch takich młodych, ostrych, już ich sprawdziłam. Popatrzyłam, pomyślałam, do spotkania z Piotrem jeszcze dużo czasu, czemu nie zaryzykować. Uśmiechnęłam się mówiąc - dobrze. Wówczas Basia podała mi szklaneczkę, drugą wzięła sama w rękę i „stukając” się ze mną powiedziała - będzie Ci dobrze, zaraz Ci ich przyślę. Wypiłam do połowy, Basia wzięła swoją i wyszła. W pokoju było okno zaciemnione, panował miły półmrok, leżałam w łóżku naga i sama byłam ciekawa, w co się wrobiłam. Łóżko było typu „małżeńskiego”, stojące pod oknem, ale z obu stron było do niego dojście. Zdążyłam przegryźć kanapkę, pukanie do drzwi. Po moim zaproszeniu weszło do pokoju, ubranych w ładne białe dresy, dwóch młodych chłopaków, trzymających w ręku koszyk, a z niego wystawały następne butelki piwa. Wyjęli, nalali do kufla, mówiąc - właścicielka powiedziała nam, że lubisz piwo, ja jestem Piotr a on Paweł. W tym momencie zaczęłam im się przyglądać, że są jednakowi. Stuknęłam się z nimi kuflem, pytając - skąd się tu wzięły takie bliźniaki. Wyjaśnili, że są przejazdem, mieli jechać dalej, ale, pokazując na kufel, chyba nie pojadą. Wypiliśmy po parę łyków, oni zdecydowanie więcej, niż ja, bo ja jednak musiałam jechać dalej, po czym wstali i zsunęli z siebie dresy. Nie da się ukryć było to dwóch młodych mężczyzn bardzo ładnie wyposażonych w „matkę naturę”. Podeszli do łóżka, jeden z jednej strony, drugi z drugiej i wolniutko zsunęli kołdrę, pod którą leżałam. Przedstawili się, ale nie wiedziałam, który jest który, przysiedli się, jeden zaczął pieścić piersi, drugi zaczął od brzuszka, ale jakoś dziwnie jego ręka dość szybko przesunęła się przez wzgórek łonowy i wylądował w szparce bezbłędnie trafiając na łechtaczkę. Jęknęłam, wówczas drugi przypiął mi się ustami do piersi intensywnie je pieszcząc. Muszę przyznać, że od początku widać było „fachowców”, którzy bezbłędnie w bardzo krótkim czasie doprowadzili mnie do bardzo dużego podniecenia. To też ten, który pieści cipkę wszedł na łóżko i zaczął podnosić moje nogi do góry. Sama mu pomagałam, rozszerzając je, on za chwilę już był we mnie. Moja wstępna ocena nie była błędna, czułam go głęboko w sobie, czułam, jak napiera na szyjkę, ale czułam też, jak jego kość łonowa „dobija się” do łechtaczki. Nie trzeba było długo czekać, przyszło szybko podniecenie i głośno jęcząc potwierdziłam moment, kiedy się spuszczał. Umyłam się, a kiedy wyszłam drugi wyraźnie dawał mi do zrozumienia, że czeka mnie powtórka. Nie kwestionowałam, położyłam, szeroko rozsuwając nogi i zaraza drugi mnie wypełniał, jak przystało na bliźniaków, robił to równie dobrze, jak brat. Oboje doszliśmy równo do orgazmu, o dziwo, stwierdziłam, że jego wytrysk wcale nie był taki mały. Po tym zbliżeniu była dłuższa przerwa, podczas której omawialiśmy bardzo „obojętny” temat, to znaczy pogoda i droga, którą mieliśmy do przebycia. Na szczęście okazało się, że zmierzamy w przeciwnych kierunkach. Ale ten czas wystarczył, aby „bliźniaki” byli już prawie gotowe do dalszego działania. To, co mnie zaskoczyło, ponownie zaczęli mnie pieścić, na początku tak samo, jak poprzednio, czyli jeden „przypiął” się do piersi, drugi swoimi palcami dość intensywnie zaczął pieścić łechtaczkę. Jednak, kiedy poczuł, że puściłam soki wsunął głowę między nogi pieszcząc cipkę językiem. Zaczęła odjeżdżać w narastającym podnieceniu, kiedy ten, który pieścił cipkę nagle przerwał, uniósł głowę, mówiąc d drugiego - chodź i zobacz, ona ma tu jakieś ozdóbki. Drugi przesunął się i zaczęli mnie dość dokładnie oglądać, a ponieważ był półmrok włączyli światło i obejrzeli mój znaczek na wzgórku, obejrzeli wargi, już sama pokazałam im gwiazdki na piersiach. Uśmiechnęli się, mówiąc - to Ty jesteś doświadczona kobieta, wobec tego pobawimy się teraz z Tobą. W tym momencie jeden z nich położył się płasko na łóżku, pokazując, ze mam się na niego nadziać. Widząc, co się szykuje krzyknęłam - idź się posmarować. O dziwo posłuchał, poszedł do łazienki i kiedy  ja już jeździłam wrócił, pokazując nasmarowanego, mocno stojącego kutasa. Przysunął się i muszę przyznać bardzo, że bardzo zręcznie wsunął się w pupę. Miałam dwa wcale niezłe kutasy w sobie, które zaczęły wyjątkowo rytmicznie, na przemian wsuwać się i wysuwać we mnie. Nie wiem, jak oni to zrobili, ale ja poczułam bardzo mocne podniecenie, kiedy się obaj jednocześnie we mnie spuszczali. Wysunęli się, ja wsunęłam w krocze ręcznik, mówiąc, że na dzisiaj dość. To jest ta moja wada, że czasami szybciej coś powiem, niż pomyślę. Chłopaki okazały się być bystre i inteligentne, od razu podchwyciły moja myśl, pytając - w takim razie gdzie i kiedy spotykamy się na dalszą zabawę ?. Popatrzyłam na nich, wówczas jeden z nich zapytał, czy mam coś do pisania. Wyjęłam z plecaka długopis, a on na serwetce napisał numer telefonu mówiąc - zapewniam Cię, umiemy się z kobietą bawić. Wyszli, ja jeszcze dłuższą chwilę leżałam, bo nie kryję, było mi dobrze po tym zbliżeniu. Jednak rzeczywistość wymagała podjęcia przeze mnie działań „porządkowych”. Umyłam się, wbrew zasadom, dopiłam piwo, spakowałam i zeszłam pożegnać się. Żegnając się z Basią powiedziałam - było dobrze, ale krótko, na co ona - oni od czasu do czasu tutaj się pojawiają, dać Ci znać. Kiwnęłam głową, dałyśmy sobie symbolicznego buziaka w siadłam na rower i wracałam do domu. Wracałam i czułam się jakoś dziwnie, jakby mnie bekas wewnętrzna energia rozpierała. I chyba rozpierała, bo dziwnie szybko wróciłam do domu, było przed 15-tą. Zjadłam obiad i położyłam się, być może to wpływ tej przejażdżki, a być może tej „wewnętrznej energii” ale zasnęłam. Obudziłam się, było po piątej. Poszłam do łazienki na piętrze tam się dokładnie umyłam, szczególnie pupę. Wróciłam do swojej łazienki dokończyć dalszą toaletę, wysmarowałam się odpowiednim balsamem, makijaż twarzy, rąk. To wszystko zajęło trochę czasu, po czym usiadłam w fotelu, zamknęłam oczy i jakby żywi stanęli mi przed oczami „bliźniacy” i zaczęłam zastanawiać się, jak by mogło wyglądać spotkanie z nimi, gdybym miała więcej czasu. Ale nie było czasu na „marzenia”, ubrałam się, taksówka i mieszkanie Piotra. Otworzył drzwi i od razu zaczyna się „inna” bajka. Nie umiem tego wytłumaczyć, ale nawet dotyk jego reki już mnie podnieca, nie  mówiąc już o dalszych czułościach. A pojawiły się od razu, objął mnie ramieniem i pochylając głowę oczekiwał moich ust. Nie broniłam mu ich i spotkały się one w wyjątkowo namiętnym pocałunku. Przyszedł moment, że dociskał swoje z taka siłą, jakby chciał zmiażdżyć moje. Ale w trakcie tego pocałunku przemieszczaliśmy się w kierunku sypialni, a kiedy już w niej byliśmy, Piotr pokazał mi, abym ustawił się na kolanach. Zrobiłam to chętnie, bo lubię tę pozycję, Piotrowi chyba też ona odpowiada, po chwili był we mnie. Poczułam jego dłonie na biodrach, poczułam go w sobie i poczułam go na wargach, kiedy „sklepywał” je swoją kością łonową. To wszystko powodowało, że narastało we mnie podniecanie, jęczałam coraz głośniej, aż przyszedł ten wspaniały moment orgazmu wspólnego z jego spuszczaniem się. Tłukłam rękoma o pościel, a on jeszcze dobrą chwile tkwił we mnie, za nim wyszedł. Ja opadłam zwinięta w fasolkę, ściskając mocno nogi, chcąc jak najdłużej zatrzymać go w sobie. Ale w pewnym momencie i ja musiałam pójść do łazienki. Owinięta w ręcznik zostałam zaproszona do stołu, gdzie stała butelka wina, kieliszki, drobne słodycze i owoce. Piotr wzniósł toast za nasze spotkanie i wypiłam prawie pół kieliszka wina. Dobre, lekko słodkie. Zaczęliśmy rozmowę na temat postępu w remoncie mieszkania, które adaptuje na Biuro. Nie wiedziałam w tym momencie dlaczego tak go to interesuje. Ta rozmowa trwała dość długo, bo praktycznie zdążyliśmy opróżnić butelkę. Wówczas Piotr zaproponował - następną wypijemy w łóżku. Przemieściliśmy się do łóżka, krótko mieliśmy kieliszki w ręku, ale po ich opróżnieniu ręce nasze zajęły się zupełnie czymś innym. Moja ręka pieściła jego kutasa, a jego już wymacała łechtaczkę. Pieścił mnie dość delikatnie, to też narastało we mnie coraz to większe podniecenie. Raz jego paluszek dotykał łechtaczki, raz go wsuwał delikatnie w dziurkę, sięgając nim aż do szyjki. Ja pieszcząc jego kutasa doprowadziłam go do pełnej sztywności, to też kiedy po pieszczeniu łechtaczki zaczął wsuwać paluszek w dziurkę powiedziałam - a może ten sztywny paluszek. Spojrzał, uśmiechnął się, po czym zaczął przemieszczać się tak, aby móc we mnie wejść. Ja rozsunęłam szeroko nogi, unosząc je wysoko i zaraz poczułam go w sobie. No i to jest ten moment. Wypełnił mnie, a ja już cała drżę. Wsuwa się i wysuwa, a mnie po brzuchu już chodzą skurcze. Czuję jak się „przytula” jego kość do moich warg, a ja robię się coraz bardziej mokra i mokra. Następnych kilka pchnięć, a ja już prawie wyję z podniecenia. Czuję, że zbliża się wytrysk, a mnie się obkurcza cały brzuch w bardzo mocnym orgazmie. No i ten moment, kiedy strumień idzie prosto w szyjkę, a ja drę się w tym orgazmie. Nie umiem tego w żaden sposób wytłumaczyć, ale te jego zbliżenia są właśnie takie jakieś „specjalne”, dlatego później godzę się na wszystko, co sobie życzy. A życzenia ma różne. Po tym zbliżenie długo odpoczywaliśmy. Kiedy wyszłam z łazienki Piotr siedział przy stole proponując następny kieliszek wina. Powrócił temat mojego Biura, wyposażenia technicznego, przecież musiałam zakupić komputery z legalnym oprogramowaniem. Rozmowa toczyła się dalej, aż Piotr wstał podszedł do mnie, odsunął na bok krzesło, na którym siedziałam, po czym przyklęknął i za chwilę jego twarz znalazła się na wysokości ciupki, a za moment jego języczek już „pracował” na mojej łechtaczce. I nie tylko, kiedy ona już była „duża” przeniósł się dziurki, w którą wsuwał i wysuwał swój języczek. Ja jęczałam coraz mocniej, chwyciłam się rękoma za brzegi krzesła, wysuwałam biodra jak naw jego kierunku, siedząc prawie już na jego krawędzi, a on dalej mnie pieścił. Tak doprowadził do orgazmu, podczas którego wypłynęło ze mnie wcale nie mało soków. Wówczas Piotr uniósł się, pocałował mnie w usta, po czym patrząc mi prosto w oczy zapytał - masz chęć, abym Ci dalej popieścić cipkę. W tym momencie miałam świadomość, że nie będą to zwykłe pieszczoty, a s/m. Nie wiem też, jaką satysfakcję sprawia Piotrowi zadawani mi bólu, ale już kilka razy widziałam, że w tym momencie „Śmieją mu się” oczy. A pomimo to kiwnęłam głową a on mówi - to chodź, poszliśmy do łazienki, tam posadził mnie na stole, po czym zapiął na nogach opaski, wpiął je w linki i zaczął podciągać. To spowodowało, że moje nogi „rozjechały” się na boki, całkowicie odsłaniając całe krocze. Po chwili w reku Piotra znalazła się trzcinka bambusowa i usłyszałam - dostaniesz piątek w środeczek. Po chwili końcówka trzcinki zaczęła spadać na cipkę. Zaczęłam jęczeć, a on systematycznie mnie uderzał. Po pięciu uderzeniach usłyszałam - rozciągnij mocniej pizdę. I wykonałam to jego polecenie, przesunęłam ręce na wargi sromowe i rozciągnęłam je na boki, a Piotr w powstałe miejsce dokładnie mnie uderzał następnych pięć razy. Skończył i opuścił mi nogi, całe krocze bolało bardzo mocno, Piotr podał mi kieliszek wina, mówiąc - to Ci pomoże. Nie wiem, w czym miął mi pomóc ten kieliszek wina, ale wino było mokre, a mnie zaschło w gardle. Wypiłam cały, Piotr go odstawił na bok mówiąc - unieś nogi do góry. Kiedy ja je podnosiłam, on spuścił szorty i już trzymał w ręku sterczącego kutasa. Po chwili był on już we mnie, a ja się rozdarłam. Rozdarłam się, bo mnie wszystko bolało, ale również jęczałam, bo poczułam, jak mnie wypełnia. Kiedy się wsunął, dotykał kutasem szyjki i to powodowało narastające podniecenie, ale jednocześnie kością ogonową dotykał warg, które moment wcześniej zbił. Ale okazało się, że im mocniej i dłużej mnie wypełnia, im dłużej jest we mnie, tym mocniej czuję narastające podniecenie, a słabiej urażanie warg. Aż przyszedł moment, kiedy pchnął mnie bardzo mocno, jęknęłam głośno z bólu, ale za chwilę jęczałam już z orgazmu, który mnie dopadł, a przyszedł o dziwo bardzo mocny, mięśnie dolnej części brzucha tak się skurczyły, że aż je było widać, kiedy „oblepiają” kutasa Piotra. Tkwił we mnie dość dugo, za nim się wysunął, a ja poszłam się umyć. Nie było to takie proste, ale jakoś dałam radę, po umyciu poszłam do sypialni i „walnęłam się” na łóżko. Piotr podał mi następny kieliszek wina, wypiłam go „duszkiem” to też zaraz dostałam drugi i przez chwilę leżałam bez ruchu. Nie dało się jednak tak leżeć „bezczynnie”, kiedy już jako tako doszłam do siebie znowu wróciliśmy do „służbowej” rozmowy praktycznie o niczym, żeby było śmiesznie, o systemie komunikacji w mieście i o problemach w przemieszczaniu się po nim. Ale podczas tej rozmowy moja ręka znalazła się na jego kutasie, który zaczął bardzo wolno nabierać swojej sztywności. Kiedy już był dość sztywny Piotr powiedział - piździe to już dzisiaj dam spokój, ale weź mnie do buzi. Po czym ułożył mnie na krawędzi łóżka tak, że praktycznie cała głowę miałam za niego krawędzią. W takiej sytuacji robi się prosta linia przełyku, co daje możliwość bardzo głębokiego wsunięcia kutasa. Piotr to właśnie wykorzystał i minimalnie przytrzymując mi głowę z boku wsunął mi go całkowicie. A ponieważ ma go dużego już w takim stanie podniecenia sięgał moich „migdałów”. Na szczęście robił to bardzo delikatnie, wolno wsuwając się, ale za każdym razem bardzo głęboko. Czułam go mocno, tym bardziej, że robił się coraz sztywniejszy. Jednak w pewnym momencie przerwał, poprosił, abym położyła się płasko na brzuchu, poczułam, jak usiadł na moich podudziach, drugi ruch - to rozsuwanie pośladków, a trzeci ruch - wsunięcie mi tego kutasa w brązową dziurkę. Zaczęłam jęczeć, bo nie był na tyle śliski, aby wejść bezproblemowo, czułam dość duże tarcie, jednak pod naporem „siły” pupa puściła go do środka. Wówczas oparł się swobodnie na ramionach nade mną i wjeżdżał w nią systematycznie. To wjeżdżanie doprowadziło go do orgazmu i poczułam, jak jestem wewnątrz wypełniana. Wewnątrz mnie zaczęło rozchodzić się jakieś dziwne „ciepło” w momencie, kiedy się rozpływały jego soki. Jeszcze chwilę we mnie tkwił, po czym, dając mi mocnego klapsa w pupę stwierdził - na dziś już dość. Wysunął się, a ja jeszcze dość długo leżałam, też jednak w pewnym momencie zebrałam się umyłam i zaczęłam ubierać. Kiedy już się szykowałam do wyjścia podszedł, objął mnie ramieniem, mocno pocałował, pytając - czy możemy się spotkać jutro o19-tej. Kiwnęłam głową, wsiadłam w taksówkę i wróciłam do domu. Tak zakończyłam drugi dzień długiego majowego weekendu. 06 maja 2010, Baśka, baska45@poczta.onet.pl

***