Tomek, długi weekend styczniowy, część 3

Tomek, długi weekend styczniowy, część 3

Od Sylwestra uzgodniliśmy, że północ jest naszą szczególna godziną. Właśnie przyszła północ z piątku na sobotę, kiedy Tomek objął mnie ramieniem, przypominając mi ten fakt. Wówczas usłyszałam – Basiu, Twój wzgórek łonowy mówi, że już co nieco w tym życiu przeżyłaś, bawiąc się w „mocne” zabawy. Może byś miała chęć pobawić się ze mną. Nie umiem tego wytłumaczyć, czy to wpływ wypitych drinków, czy to wpływ mojego podniecenia po przeżytym zbliżeniu, ale w tym momencie zarzuciłam mu ręce na szyję, przywarłam ustami do jego ust w bardzo namiętnym pocałunku, po czym łapiąc oddech przed następnym szepnęłam długie – taaaak.

  •  

Ten nasz pocałunek trwał jeszcze długą chwilę, po której usłyszałam- idź do łazienki. Poszłam do łazienki, a Tomek do kuchni, po chwili wrócił, podając ponownie szklaneczkę z drinkiem. Wzniósł toast – za naszą zabawę, po czym wypił zawartość szklaneczki do dna. Ja również, jego wzorem, wypiłam swoją, aczkolwiek czułam w niej dość mocno alkohol. Wówczas Tomek odstawił je na bok, wyciągnął z końca łazienki dość duży stolik, przykrył go ręcznikiem kąpielowym, po czym pokazał, abym na nim usiadła. Ewidentnie, byłam wówczas wyższa. Siedziałam przed nim, a on stał patrząc na mnie, po chwili oparł ręce na moich piersiach, delikatnie je masując. Na efekt nie trzeba było czekać zbyt długo, zaraz zrobiły się dość mocno napęczniałe, a przede wszystkim napęczniały brodawki. Wówczas Tomek lekko je ściskając powiedział – zaczął się Nowy Rok, powinnaś w niego wejść z uśmiechem i z kolorową wizją życia. Tych Twoich cycuszków nie wolno ruszać, nasz tam już kolorki i tak ma zostać. Ale chcę Ci zrobić takie same kolorki na Twoich wargach. W tym momencie zsunął obie ręce w kierunku cipki. Tutaj kilka zdań komentarza na temat „znaczków” które już miałam. Było to moje „pożegnanie” z przeszłością i niektórymi Klubami, z którymi „współpracowałam” w Hamburgu. 30 grudnia 2007, na progu mojej kalendarzowej 50-tki zostałam odpowiednio wytatuowana. Miałam wytatuowany czarny znak zodiaku „raka” w samym kroczu i „50”, piątka czerwona na prawej wardze, zero niebieskie na lewej wardze, na piersiach, ok. 1cm poniżej brodawki mam wytatuowaną czerwoną gwiazdkę o średnicy ok.1cm. na lewej piersi taką samą gwiazdkę, ale koloru niebieskiego na prawej piersi. Następne „znaczki” pojawiały się mniej więcej w rocznych odstępach. 28 listopada 2008r. po spotkaniu w klubie „Czarnej Róży”, patrząc od góry, na lewej stronie mojego wzgórka łonowego pojawił się czarny znak stylizowanej „Czarnej Róży”, przy czym nie był on tatuowany, ale umieszczony z pomocą gorącego stempla na pomalowanej skórze. Tym sposobem ten znak po prostu „wtopił się” trwale w skórę właściwą i tkwi we mnie do tej pory. Mniej więcej po roku, 10 stycznia 2009 roku na pożegnaniu z innym klubem otrzymałam, wtopiony tą samą techniką na środku wzgórka łonowego, czerwony symbol Kwiatu Lotosu” Pomimo, że upłynęły już dwa lata, jest on nadal intensywnie czerwony, co dość wyraźnie widać, kiedy zdejmę majteczki. Tym razem minęło półtora roku, 23 lipca, w ramach „prezentu urodzinowego” otrzymałam następny znaczek, tym razem na prawej stronie wzgórka łonowego, ponownie czarnego koloru – Kotwicę Admiralicji . Było to nawiązanie do mojego żeglarstwa i rejsów, które z członkami tego klubu odbyłam. Tym sposobem, cała dolna część mojego wzgórka łonowego jest odpowiednio udekorowana. Ja jeszcze nie wiedząc, co to ma być ponownie rzuciłam mu się na szyję, objęłam go mocno, usta nasze znowu zwarły się z bardzo namiętnym pocałunku, po którym powiedziałam – chcę być dla Ciebie kolorowa. Tomek jeszcze raz spojrzał na mnie wymownie, a ja nadal trzymając go za szyję powtórzyłam – ja chcę. Wówczas dał mi znać, abym się położyła na tym stole i szeroko rozsunęła nogi. Już wcześniej zauważył mój wygięty do góry wzgórek łonowy oraz mocno wyeksponowane wargi sromowe. Pieszcząc wcześniej moją cipkę ustami „zapoznał” się też dokładnie z moja łechtaczką. Teraz, kiedy tak leżałam jeszcze raz mi się przyjrzał, po czym otworzył stojącą pod ścianą szafkę, coś z niej powyjmował. Okazało się, że ma w ręku klasyczne opaski, pozapinał mi je na nogach. Po chwili wyjął linki gumowe, wpiął je w opaski, zaczął naciągać. Dopiero wówczas zorientowałam się, że na ścianach i przy podłodze wmontowane są haczyki. Przeciągając je odpowiednio znalazłam się z mocno rozciągniętymi na boki nogami. Tomek jeszcze raz przeciągnął ręką po cipce, po czym zobaczyłam w jego ręku klasyczną igłę lekarską, otworzył opakowanie, wyjął, po czym dość mocno ściskając wargę po prawej stronie wbił ją od dołu na głębokość ok. 1cm. Lekko jęknęłam, ale on za chwilę wbił drugą od góry, natomiast za moment dwie następne były w drugiej wardze sromowej. Patrząc od góry na prawej wardze miałam już wytatuowaną cyfrę „pięć” koloru czerwonego, na lewej wardze cyfrę „zero” koloru niebieskiego. Miałam je wytatuowane na przełomie grudniu 2007 i stycznia 2008 roku, kiedy zaczynałam kalendarzowo 50 – ty rok życia. Tomek musiał je zauważyć wcześniej, kiedy kilkakrotnie pieścił moją łechtaczkę ustami. Teraz był już do tego przygotowany, w następnej kolejności wyjął z szafki pojemniki z czerwonym i niebieskim roztworem. Widząc mój wzrok, uspokoił mnie – nie bój się, to jest specjalny żel biologiczny, przyswajalny przez ludzki organizm, stosuje się go do wypełniania ran, za nim się same zagoją. Dla Twoich potrzeb zabarwiłem je organicznymi barwnikami, które też się wchłaniają przez organizm ludzki. Będziesz kolorowa przez jakieś 9 – 10 miesięcy, jeżeli będzie Ci to odpowiadało, kiedyś powtórzymy. Po chwili wziął strzykawkę, 20ml, naciągnął tego czerwonego roztworu i zaczął mi go wciskać w prawą wargę. Patrzyłam, jak rośnie mi tam czerwony balonik. Po chwili drugą porcję, przez drugą igłę wstrzyknął z drugiej strony. Tym sposobem miałam już dość duży „czerwony” wałek. W tym momencie zmienił strzykawkę i zaczął wprowadzać niebieski płyn do lewej wargi. Trochę jęczałam, czując, jak mi „puchnie”, ale to nic nie dawało, po chwili wprowadzał płyn drugą igłą. Przez ten czas nic nie mówił, tylko skupiony był na tych „zastrzykach” Myślałam, że skończył, jednak za wcześnie. Pogładził ręką po cipce, wyczuwając te „baloniki” po czym usłyszałam – te kolory to ktoś Ci narzucił, teraz ja dołożę swój. W pierwszej chwili nie wiedziałam o co chodzi, ale zaraz się wszystko wyjaśniło. Wyjął z szafki następna igłę, ścisnął mi dość mocno napletek łechtaczki i wbił mi ją dość głęboko w samą łechtaczkę ( 2 ). Tym razem rozdarłam się, ale nie byłam w stanie nic zrobić. Po chwili wyjął następną strzykawkę, a z szafki następny pojemnik czarnego koloru. Naciągnął w nią, złączył z igłą i zaczął wciskać zawarty w niej płyn. Wcisnął całą, po czym wyjął wszystko, igłę ze strzykawką, zaraz też wyjął pozostałe igły i dłuższą chwile przyglądał się, jak wyglądam. Delikatnie przeciągnął ręka po całej cipce, po chwili podął mi ręcznik, wypiął nogi, mówiąc – idź się umyć. Umyta, dłuższą chwilę patrzyłam na cipkę, nawet bez rozsuwania nóg widać było dwa dość duże „kolorowe wałki”. Jednocześnie pod napletkiem od razu poczułam „duży koralik” łechtaczki. Jedno, co było ważne, myjąc się i dotykając nie czułam bólu. Przeszłam do sypialni, Tomek pokazał, abym się położyła, jednocześnie podkładając pod biodra zwinięta na pół poduszkę, ułożyłam się szeroko rozsuwając nogi i patrząc, jak zbliża się do mnie jego potężny kutas. Wepchnął się do dziurki i zaczął mnie wypełniać. Poczułam go bardzo mocno w sobie, od razu zaczęłam się mocno podniecać, jednocześnie wypinając w jego kierunku biodra. A on się wsuwał systematycznie, aż doszedł do tego momentu, kiedy zaczął napierać swoim wzgórkiem łonowym na pogrubione wargi sromowe. Po chwili poczułam, jak jego łono ociera się o łechtaczkę. Jęknęłam, wyrzuciłam ręce do tyłu, mocniej wypinając się w jego kierunku chciałam, aby wszedł we mnie jak najmocniej. On to też tak zrozumiał, zaczął jeszcze mocniej na mnie napierać. Zaczęłam się bardzo mocno podniecać, po chwili już byłam cała mokra. Czułam, jak mocno napiera na moje wargi, jak je mocno uciska, ale nie powodowało to bólu, powodowało to jakieś dziwne uczucie przekładające się na coraz to większe podniecenie. Natomiast to podniecenie w naturalny sposób powodowało jeszcze większe powiększanie się moich warg i łechtaczki. To wszystko powodowało bardzo mocne podniecenie, po chwili poczułam pierwsze skurcze w brzuchu sygnalizujące zbliżający się orgazm. No i przyszedł. Tomek też go wyczuł, jeszcze mocniej wbijał się we mnie, aż przyszedł ten moment obopólnego spełnienia. W tym momencie zakryłam usta dłonią, aby nie krzyczeć, bo po brzuchu przebiegały wyraźne skurcze, a ja, można powiedzieć, w tym momencie, kiedy po raz ostatni wbił się we mnie, praktycznie zaczęłam cała drżeć. Mocno przywarł do mnie, dłuższą chwile tkwiąc we mnie, czekając, aż się uspokoję. Dopiero w tym momencie wysunął się, a ja szybko zwinęłam się w fasolkę, cała jeszcze drżąca. Po pewnym czasie poszłam się umyć, a kiedy wróciłam Tomek leżał w łóżku pokazując, że mam się koło niego położyć. Wtuliłam się mocno, dłuższą chwilę leżeliśmy, po czym Tomek odwrócił się tak, aby mięć moją twarz przed sobą. Usta nasze połączyły się w bardzo namiętnym pocałunku, po którym usłyszałam – wtul się, musimy się trochę przespać. Nie wiem, kiedy usnęłam, ale na pewno jakiś czas spałam. Tomek pierwszy ruszył się do łazienki, spojrzałam na zegarek, dochodziła piąta rano, kiedy wrócił, pachniał „świeżością”, to lubię. Po nim ja też się umyłam, też zrobiłam się „pachnąca”. Wsunęłam się do łóżka, po chwili poczułam jego rękę, jak się zsuwa w kierunku wzgórka łonowego. Jeszcze moment, jego palec zaczął dotykać mojego „koralika”, bo łechtaczka już zdążyła się podniecić. Dotykał mnie wyjątkowo delikatnie, co powodowało szybko narastające we mnie podniecenie. Jeszcze moment, poprosił, abym się ustawiła na kolanach. Wypięłam w jego kierunku biodra, szeroko rozsuwając nogi, a za moment poczułam, jak wsadza mi tego swojego kutasa. Wygięłam się mocno w jego kierunku, a on też odpowiednio mocno wbijał się we mnie. W tej pozycji miął również dobry dostęp do moich warg sromowych, to też, można powiedzieć, miażdżył je swoimi mocnymi pchnięciami. Ja jęczałam od samego początku, a kiedy chwycił mocno za biodra i zaczął wbijać się jeszcze mocniej, podnieciłam się do tego stopnia, że aż zaczęłam cała drżeć. Mając dużo swobody systematycznie wysuwał się dość mocno, ale tylko po to, aby za chwilę odpowiednio mocno wsunąć się we mnie W momencie, kiedy się we mnie spuszczał z całej siły waliłam dłonią w pościel. Wysunął się, zdążyłam chwycić ręcznik, wsunęłam go w krocze i opadłam zupełnie bez sił, czując, jak cała wewnątrz drżę, a szczególnie jak drżą te duże moje wargi. Poszłam się umyć, po czym poszliśmy razem do kuchni robić śniadanie. Kiedy umawialiśmy się na ten weekend, Tomek miał mięć go całego. Niestety, w ostatnich chwili okazało się, że musi o 15-tej być w szpitalu na dyżurze. Tym sposobem zostało nam tylko to przedpołudnie. Poszliśmy do kuchni, naszykowaliśmy lekkie śniadanko, nie wiele do jedzenia, za to dużo do picia. Zaczęłam sprzątać, w tym momencie poczułam jego rękę między nogami, szeroko je rozsunęłam, po chwili już oparta o blat, miałam go całego w sobie. Leżałam na tym blacie głośno oddychając, kiedy on się we mnie systematycznie wsuwał. To, co ważne, przy wszystkich naszych zbliżeniach Tomek się nie spieszy, tym sposobem w szczególny sposób czuje się jak ten jego kutas wypełnia moje wnętrze, jak się wolno przesuwa, aż do końca, aż napiera na szyjkę. Kiedy skończył, wysunął się, a ja leżałam na tym blacie nie mając siły ruszyć się. Mało tego, poczułam, jak po chwili zaczynają wypływać ze mnie te jego soki. Wówczas przeszedł po mnie następny dreszcz podniecenia, aż poczułam mocne skurcze w brzuchu. Nie miałam jednak innego wyjścia, sięgnęłam po ręczniczek, wsunęłam między nogi, poszłam się umyć. Umyta, ponownie wsunęłam się do łóżka, dochodziła dopiero siódma, nie było po co wstawać. Wtuliłam się w niego i ponownie usnęliśmy. Nie trwało to jednak zbyt długo, Tomek poszedł pierwszy do łazienki, a kiedy ja wyszłam siedział na krótszym brzegu łóżka. Uznałam, że powinnam mu „podziękować” za ten Noworoczny prezent, to też podeszłam do niego, uklękłam zaczęłam pieścić jego kutasa ustami. Był na tyle „mały”, że mogłam go swobodnie wsuwać i wysuwać. Widocznie sprawiało mu to przyjemność, po chwili zrobił się „normalny, a Tomek pokazał, abym na nim usiadła. On się dość mocno wsunął na łóżko, ja uklękłam i zaczęłam go sobie wsuwać. Moje „nowe” wargi – baloniki od razu dały znać, zaraz dały znać, że są odpowiednio ugniatane. Uniosłam się jeszcze kilka razy, opuściłam, miałam go całego w sobie. Od razu zaczęłam głośno jęczeć, po całym ciele zaczęły przechodzić dreszcze, bo czułam go bardzo mocno w sobie, ale też czułam go równie mocno na zewnątrz, bardzo mocno uciskał wargi – baloniki. Było to zupełnie nowe odczucie tego zbliżenia. Wsuwałam się i wysuwałam, ja już byłam cała „pływająca” a Tomek jeszcze nie. To też chwycił mnie za biodra, przekręcił na plecy, moje nogi rozsunął maksymalnie na boki i kontynuował to zbliżenie. Już nie jęczałam, już prawie krzyczałam w obłędnym orgazmie. Czułam go w sobie, czułam na sobie, brzuch zrobił się twardy jak deska, wypluwając z siebie obłędne ilości soków. Przez moment miałam wrażenie, że „odlatuje w zaświaty” w momencie, kiedy się we mnie spuszczał. Nie pamiętam, kiedy miałam tak namiętne zbliżenie. On się wysunął, Leżałam ja zwinięta na bok leżałam, łapiąc powietrze, jak ryba. Leżałam, bo w moim wnętrzu jeszcze wszystko pulsowało, Leżałam a cipki lały się „litry” naszych soków. Zebrałam się do łazienki, długo stałam pod natryskiem, za nim doszłam jako tako do siebie. Kiedy wyszłam, Tomek dał mi drinka, samemu pił już colę, bo szedł na dyżur. Stuknęliśmy się, usłyszałam – jesteś teraz kolorowa, życzę Ci kolorowych snów. Nie wiem, czy będą one kolorowe i nie wiem, że będą to sny, ale wiem, że na pewno że będziemy mieli następne spotkanie. Kiedy – czas pokaże. 15 stycznia 2012r. Baśka Baska45@poczta.onet.pl

Tomek, długi weekend styczniowy, część 2

Tomek, długi weekend styczniowy, część 2

Można powiedzieć, że pierwszą część naszego spotkania zakończyliśmy około 3-ciej nad ranem w piątek. Po dwóch mocnych klasycznych zbliżeniach i dodatkowej „zabawie” z cipka poszliśmy spać. Nie da się ukryć, że zarówno te zbliżenia jak i zabawy dość mocno mnie wyczerpały i nawet nie wiem o której usnęłam.

  •  

Pierwszy raz obudziłam się, to była siódma rano, ale Tomek jeszcze spał, to ja też zamknęłam oczy i chyba spałam dalej. Kiedy Tomek zaczął się ruszać, była prawie 9-ta, poszedł do łazienki, ja po nim. Pomna dyspozycji – jutro zajmiemy się Twoja pupcią, bardzo dokładnie ją umyłam a przede wszystkim głęboko. Zawsze mam w torbie gruszkę do lewatywy, tym razem się przydała, wypłukałam ją dobrze. Wsunęłam się do łóżka, Tomek objął mnie ramieniem, po czym zbliżył usta do moich, zaczęliśmy się całować. Były to bardzo namiętne pocałunki, podczas których Tomek zaczął gładzić moje piersi, po chwili pokazały, że są już podniecone, zajął się łechtaczką. Cipka trochę mnie pobolewała po wczorajszych „wkładkach” ale nie łechtaczka, która zaraz dała znać o swoim podnieceniu. Kiedy już zaczęłam głośno jęczeć, usłyszałam – połóż się na brzuszku. Spojrzałam, on kiwnął głową, odwróciłam się, kładąc ręce przed sobą i szeroko rozsuwając nogi. Tomek ułożył się obok mnie, zaczął ręką gładzić plecy. Wolniutko i bardzo delikatnie przesuwał rękę, a ja cała drżałam z podniecenia. Przesuwając ją coraz niżej, w pewnym momencie zsuwając palce rowkiem doszedł do dziurki. A ona cała mokra, delikatnie wsunął w nią palec, ja jęknęłam, czując narastające podniecenie, kiedy zaczął dotykać szyjki. Czując, że jego palec jest już całkiem mokry wysunął z tamtej dziurki i przesuwając go wyżej, zaczął wsuwać w brązową dziurkę. Jęknęłam, odruchowo ścisnęłam pośladki, ale po chwili je rozluźniłam, czując, jak zaczyna nim, penetrować tą dziurkę. Jeszcze moment i poczułam, że robi to zupełnie swobodnie, że pupa się rozluźniła. On to też wyczuł, wysunął ten palec, ale tylko po to, aby po chwili wsunąć dwa palce. Zaczęłam jęczeć, czując, jak mi je całe wsuwa, jak nimi zaczyna kręcić na boki. Nagle przestał, wysunął je, usłyszałam, unieś biodra do góry, on zwinął poduszkę na pół, podłożył pod mnie, po czym usłyszałam- rozciągnij pośladki. Przesunęłam ręce do tyłu, posłusznie je rozciągnęłam, Tomek w tym czasie bardzo szybko posmarował kutasa stojącym obok kremem nawilżającym, położył się na mnie i zaczął mi go wsuwać. Jęczałam, czując jak mnie rozpiera ten jego kutas, jak zaczyna się we mnie zagłębiać. Po chwili już go miałam całego w sobie. Jęczałam, nie jest to takie samo zbliżenie, jak w cipkę, ale też się je mocno czuje. A Tomek, podpierając się nade mną na tych swoich potężnych ramionach, tymi swoimi potężnymi biodrami wbijał mi go coraz mocniej. Przyszedł moment, kiedy przyspieszył to swoje wsuwanie, a zaraz poczułam, jak się po moim wnętrzu rozpływają jego soki. Nie jest to ten sam orgazm, co pochwowy, ale jest to również coś bardzo miłego. Skończył, wytarł się ręcznikiem, położył obok mnie i tak dłuższą chwilę leżeliśmy. Okazało się, ze to zbliżenie na tyle nas rozładowało, że usnęliśmy. Obudziliśmy się, dochodziła godzina 12-ta, uznaliśmy, że wypada coś zjeść. Poszliśmy do kuchni, Tomek naszykował kanapki, ja zaparzyłam herbatę, zasiedliśmy do śniadania. Ale Tomek uznał, że śniadanie tak „na sucho” to nie śniadanie, naszykował po dużym drinku. Patrząc, jak on leje tą wódeczkę od razu zorientowałam się, że w mojej szklaneczce jest więcej niż w jego. Ale stuknęliśmy się „za miłe spotkanie” i ją prawie całą wypiłam. Skończyliśmy, Tomek uznał, ze trzeba to mieszkanie trochę posprzątać, a przede wszystkim sypialnie. Kiedy była ona już doprowadzona do odpowiedniego ładu przeszliśmy do łazienki, pościerałam wszelkie ślady naszej dotychczasowej bytności, Tomek natomiast czegoś szukał w szafkach. Gdy już posprzątałam stanął przede mną, mówiąc – pobaw się nim trochę, pokazując już dość mocno podnieconego kutasa. Spojrzałam na niego, on kiwnął głową, uklękłam, on się lekko pochylił, po czym wzięłam go w usta. Zaczęłam go sobie wsuwać i wysuwać, jeszcze się mieścił, wysuwałam i oblizywałam, próbując wsunąć języczek w dziurkę, po czym ponownie wsuwałam go w usta. Kiedy zrobił się dość śliski Tomek chwycił mnie z tyłu za głowę i dość mocno przytrzymując zaczął przyciskać mi go do ust, w tym momencie usłyszałam – otwórz je szeroko. Otworzyłam szeroko usta, ale też otworzyłam szeroko oczy czując, jak on mi go wsuwa coraz głębiej. Po chwili miałam go całego w sobie, czułam go gdzieś bardzo głęboko, chyba na krtani. Tak trzymał go dłuższą chwilę, po czym wysunął i ponownie mi go wsunął do samego końca. Szybko oddychałam przez nos, kiedy ponownie wsuwał go aż po swój wzgórek łonowy. Wysunął się, podniósł do góry, po czym podał przyniesioną z kuchni szklaneczkę z drinkiem. Już poprzednio widziałam, że mi nalał dość dużo wódki, teraz też ja czułam, ale musiałam „przepłukać” gardło po tych jego pieszczotach, mając świadomość, że jak to wypiję, to będę mocno „wstawiona”. Nie miałam czasu zastanawiać się nad tym, Tomek pokazał, abym położyła się na krawędzi łóżka, prosząc jednocześnie, aby rozsunęła pośladki. Za moment poczułam jego dwa śliskie palce, jak wwiercają się w pupę. Poczułam je mocno, ale krótko, bo za chwile poczułam jego kutasa. Wpychał się głęboko, po chwili trzymał za biodra, systematycznie się wsuwając. Czułam bardzo mocno te jego pchnięcia, ulegająć dużemu podnieceniu, kiedy nasze biodra odbijały się o siebie. Jeszcze kilka mocnych pchnięć i poczułam, jak się we mnie rozpływaja te jego soki. Zrobiło mi się miło, on się wysunął, a ja, zabezpieczona ręczniczkiem wsunęłam się na łóżko i położyłam. Tomek przyszedł po chwili, podał mocnego drinka, wypiłam do końca i zwinięta w fasolkę leżałam na łóżku, z pupą wystawioną w zewnętrznym kierunku. Trudno powiedzieć, jak długo leżałam, chyba nawet przez jakiś czas spałam. Ale przyszedł moment, kiedy poczułam zsuwającą się kołdrę, a po chwili przesuwające się po moich pośladkach ręce Tomka. Rozsunął je, a po chwili już poczułam, jak wsuwa we mnie swojego kutasa. Ja przesunęłam nogę do środka, a on, trzymając mnie za biodro mocno wszedł we mnie. Po kilku pchnięciach obrócił mnie na plecy, miałam uniesione nogi, a on wsuwał się coraz mocniej. W tej pozycji miałam cipkę „na wierzchu”, on to za chwile wykorzystał, sięgnął na bok po leżący na półce wibrator, którego już wcześniej używał, po czym zaczął działać jednocześnie. Wolno i spokojnie wsuwał swojego kutasa w pupę, a prawą ręką zaczął „masować” cipkę, zaczynając oczywiście od łechtaczki. Zaczęłam się coraz mocniej podniecać Niedługo zrobiłam się bardzo mocno podniecona, Tomek po chwili już widział, jak się cipka „ślini”, to też zaczął mocno napierać na dziurkę. Jęczałam coraz głośniej, a kiedy już doprowadził mnie do orgazmu, wyrzuciłam biodra do góry, prawie całkowicie wbijając sobie ten wibrator do środka. Tomek przez moment przytrzymał mnie mocniej, po chwili poczułam, jak się we mnie spuszcza. Po tym zbliżeniu, podczas którego tak mocno się podnieciłam, w momencie, kiedy Tomek się wysunął usłyszałam: – idź do łazienki, stań twarzą przy ścianie, rozsuń szeroko nogi i rozciągnij mocno pośladki. Weszliśmy do łazienki razem, Tomek podszedł do szafki, po chwili zobaczyłam taką wkładkę analną złożoną z kulek, na pręcie. Spojrzałam, wydawały mi się te kulki dość duże, później okazało się że mają po 3cm średnicy, a przede wszystkim, że jest ich dużo. Tak, jak mnie prosił, rozciągnęłam pośladki, pupa była jeszcze rozluźniona po naszym zbliżeniu, to też pierwsza kulka weszła bez problemu. Druga i trzecia też weszły bez większych oporów, ale przy czwartej już czułam, że jestem wypełniana, problemy zaczęły się przy piątej. Każda z kulek była umocowana w odległości około 5cm, a więc kiedy wsuwał mi piątą, to pierwsza była gdzieś na głębokości ok. 25cm we mnie. Ponieważ były one dość duże, dość mocno mnie już wypełniły, zaczęłam je już czuć mocno w brzuchu. Jęknęłam, a Tomek już wsuwał mi następną. Zaczęłam już mocno jęczeć, on jednak nie przestawał, wsunął ostatnią, siódmą. Za nią jednak był jeszcze ostatni, około 8cm odcinek tej wkładki. Tomek podstawił stołeczek, usłyszałam – siadaj. Jęczałam już bardzo głośno, bo siadając, wsuwałam go sobie do końca. Tomek jeszcze naparł na ramiona, abym wbiła go głębiej, po czym pokazał, abym wstała. Wówczas okazało się, że ostatni odcinek, na końcu ma dziurkę, przez którą jest przewleczony sznurek, Tomek chwycił oba końce, przeciągnął je do przodu, po czym zawiązał. Tym sposobem nie było możliwości, aby ta wkładka wysunęła się ze mnie. Po chwili jego ręce znalazły się na moim brzuchu, sprawdzał, jak mocno jest wybrzuszony. Dlaczego to robił, wyjaśniło się za chwilę. Postawił mnie na środku, wyjął z szuflady klasyczne opaski na ręce, zapiął mi je, wyjął linki – gumki, powpinał, po czym przeciągając przez haczyki w ścianach pozapinał je do haczyków w podłodze. Tym sposobem stałam, z rozłożonymi szeroko rękoma, podszedł, rozsunął mi mocno nogi. Pogładził mnie po mocno wybrzuszonym brzuchu, przeszedł na tył, pogłaskał po pośladkach, po czym usłyszałam – a teraz jest czas, abym pogłaskał Cię trochę inaczej. Po chwili w jego ręku pojawił się klasyczny, wielorzemieniowy bat, którym zaczął mnie uderzać. Na początku uderzył nawet dość lekko po jednym pośladku, po chwili poczułam uderzenie na drugim pośladku. Przeszedł na przód, po chwili poczułam uderzenie na dolną cześć brzucha. Tak zaczęła się ta jego „wędrówka” wokół mnie. To był z tyłu, to z przodu, za każdym razem przechodząc wokół czułam uderzenia. Były one coraz mocniejsze. Zaczęłam jęczeć, kręcić głową na wszystkie strony, próbowałam ruszać ramionami, nic to nie dawało, raz za razem czułam jego uderzenia. Dość mocno czułam je na wyeksponowanej części brzucha poniżej pępka. Widać było, że celuje w to miejsce pomiędzy pępkiem a moimi znaczkami. Przyszedł moment, że zaczął uderzać bardzo mocno, ja się darłam, zaczęłam płakać. Wówczas stanął przede mną, popatrzył, szybkimi ruchami uderzył mnie po piersiach, ja się rozdarłam, po czym usłyszałam – na razie wystarczy, teraz się zabawimy inaczej. Podsunął pod pośladki stolik, wypiął mi ręce, po czym usłyszałam – połóż się i unieś nogi. Po chwili jego kutas zbliżał się do mojej dziurki. Zaczął napierać i wsuwać się z dużą furią, a ja po prostu krzyczałam. Przecież w brzuchu miałam ta wkładkę, ten jego kutas nie mieścił się, to też miałam wrażenie, że mnie za chwilę rozerwie. Na szczęście ta jego „furia” nie trwała zbyt długo, poczułam jak się spuszcza. O dziwo, mnie też się zrobiło „dobrze”. Wysunął się i poszedł, mówiąc – wyjmij z siebie ta wkładkę, umyj się, musisz dobrze odpocząć przed następną zabawą. W tym momencie ważne było, ze mogłam iść się umyć. Zawsze w torbie mam cały zestaw swoich kosmetyków, to od razu zaczęłam rozcierać pośladki, a przede wszystkim ślady na piersiach. Wyjęłam z siebie wkładkę, okazało się, że się zbytnio nie myliłam, kulki co prawda nie miały 3cm średnicy, ale nie wiele mniej. Osadzone były co 5cm, to też jeżeli weszło 7, to na pewno na głębokość powyżej 30cm. Nic dziwnego, ze miałam mocno wystający brzuch. Umyta, dostałam dużego drinka, usłyszałam- idź się połóż i odpocznij. Z przyjemnością wsunęłam się do łóżka, zwinęłam w fasolkę i spokojnie leżałam, chyba nawet usnęłam. Kiedy się ocknęłam nade na stał Tomek mówiąc – północ się zbliża na miejskim zegarze. Tak skończyła się ta część piątku. 12 stycznia 2011r. Baśka baska45@poczta.onet.pl

Tomek, długi weekend styczniowy, część 1

Tomek, długi weekend styczniowy, część 1

Tomka poznałam w końcowych dniach listopada na pogrzebie mojej Cioci. Rozstając się, umówiliśmy się na następne spotkanie na pierwszy weekend styczniowy. Z racji Święta Trzech Króli był to wydłużony weekend o piątek. Ale moje plany Świąteczno – Noworoczne, ze względów zawodowych, uległy zmianie i zupełnie przypadkiem spędziłam w Tomkiem wspaniałą Noc Sylwestrową. Kiedy wychodziłam w południe Nowego Roku usłyszałam – ale nasza umowa odnośnie weekendu jest nadal aktualna ? Spojrzałam na niego, mówiąc – tak. Korespondując uzgodniliśmy, że przyjadę tak, jak poprzednio, ale w czwartek. Właśnie przyszedł ten weekend styczniowy, który okazał się być bardzo znaczącym weekendem.

  •  

Zaczęliśmy tak, jak poprzednio, Tomek odebrał mnie z dworca, przyjechaliśmy do domu, weszłam do tego samego pokoju, przebrałam się, umyłam ręce i zeszłam do salonu. Tam czekał na mnie gorący „grzaniec”. Nie wiem co to było, ale ładnie pachniało, a mnie się chciało pić. To też wypiłam całą szklaneczkę, Tomek nalał mi następną, znowu prawie wypiłam, nie przewidując w miarę szybkich konsekwencji. Ale to było później, teraz, można powiedzieć, rzuciłam mu się na ramiona, a usta nasze spotkały się w wyjątkowo namiętnym pocałunku. Usta nasze dolegały do siebie, to mocniej, to słabiej, to znowu języki zaczęły swój taniec, a mój wsuwając się w jego usta mówił – chcę Cię. On to odpowiednio zrozumiał, zaczął podciągać mój sweterek, po chwili już leżał na podłodze, a myśmy zaczęli przemieszczać się w kierunku sypialni. Gdy stanęliśmy obok łóżka ja byłam już tylko w majteczkach i staniczku, a Tomek w samych spodenkach. Po chwili nie mieliśmy na sobie nawet tego, spojrzałam na niego, jego kutas już był mocno podniecony, o dziwo, ja też byłam podniecona. Tomek pokazał, abym ustawiła się na kolanach, w pozycji od tyłu. Po chwili już go miałam w sobie. Od samego początku głośno jęczałam, byłam podniecona, ale nie byłam jeszcze na tyle rozluźniona, aby wsunął się we mnie swobodnie. Chwycił za biodra i po prostu wbił się we mnie z całej siły. Po chwili już mnie mocno wypełniał. Mówiąc wprost, przy takiej różnicy masy ciał byłam po prostu mocno trzepana. Każde jego pchniecie odczuwałam bardzo mocno, zarówno wewnątrz siebie, jak i na zewnątrz, na swoich wargach sromowych. Było to nasze pierwsze zbliżenie, to też trwało dość długo, Tomek, jak to u niego bywa, wcale się nie spieszył, można powiedzieć, że wolno, ale precyzyjnie wbijał się we mnie. Aż przyszedł dla niego też odpowiedni moment podniecenia, poczułam mocniejszy ścisk dłoni na biodrach, poczułam szybsze i mocniejsze pchnięcia, po których nastąpił wytrysk. Ten jego sygnał o zbliżającym się wytrysku spowodował u mnie bardzo mocny skurcz mięśni na brzuchu, a po chwili równie mocny orgazm. Dłuższą chwilę tkwił we mnie, za nim się od niego uwolniłam, on poszedł do łazienki, ja natomiast opadłam na bok, mocno ściskając nogi i głęboko oddychając. Kiedy wyszłam z łazienki Tomek już posprzątał swoje ubranie. Ja też zaczęłam je zbierać, po chwili Tomek zaprosił mnie do łóżka, jednocześnie podając następną szklankę grzańca. Po tych już dwóch wypitych wcześniej szklaneczkach nieźle mi szumiało w głowie, ale bez żądnego zastanowienia wypiłam tą następną. Czułam jakieś wewnętrzne zadowolenie, to też wtuliłam się w niego dłuższą chwilę odpoczywając, a przede wszystkim czując jego ciało. Tomek dłuższą chwilę też leżał spokojnie, gładząc mnie po głowie, po twarzy, po chwili już po całym ciele. Kiedy już zaczęłam „odpływać” w narastającym podnieceniu Tomek spojrzał na mnie, mówiąc – zbliża się dwunasta, czy nasza ale umowa obowiązuje. Podczas naszego pierwszego, Sylwestrowego spotkania, kiedy wybiła godzina dwunasta, Tomek tuląc mnie do siebie powiedział – Basiu, chciałbym, aby godzina 12-ta, czy w południe, czy o północy, w naszych dalszych kontaktach była specyficzną godziną, mającą swoja moc i swój wymiar. Wówczas się zgodziłam, nie widziałam powodów, aby teraz się nie zgodzić, to też tuląc się do niego i mocno go całując stwierdziłam- jestem Twoja, możesz ze mną zrobić, co chcesz. Spojrzał, usłyszałam – zapamiętam sobie te słowa, po czym nalał z termosu następną szklaneczkę grzańca, wypiliśmy, wówczas pokazał, abym się swobodnie położyła na plecach, położył mi ręce za głową, po chwili rozsunął szeroko nogi. Samemu wstał, a kiedy wrócił trzymał w ręku wcale nie małą „maczugę”. Jej główka, na pierwszy rzut oka, w kształcie odwróconej gruszki miała około 3cm średnicy i ok. 4cm długości. Okazało się, że jest to wibrator, ale nie zwykły, raczej coś w rodzaju stymulatora typu „Magic Massager”. Tomek włączył go na delikatną wibrację, po czym dostawił do łechtaczki. Po chwili już jęczałam, a on systematycznie, wolniutko przesuwał go to w górę, to w dół. Po chwili przekręcił częstotliwość wibracji o jedną pozycję i ponownie zaczął nim masować łechtaczkę. Nie wiem, czy jest jakaś normalna kobieta, która czymś takim nie ulegnie podnieceniu. To też coraz głośniej jęczałam, zaczęłam unosić w górę biodra. Przyszedł moment, że byłam już mocno podniecona, jedną rękę wsunęłam pod pośladek, drugą ręką chwyciłam jego kutasa, i dalej jęczałam. Wówczas Tomek zaczął przesuwać ten wibrator do dziurki. Jęknęłam jeszcze głośniej, minimalnie na nią naparł, ale nie wsuwał. Dłuższą chwilę przytrzymał, po czym wrócił do łechtaczki. Wykonał kilka ruchów w łechtaczce, a ja już prawie krzyczę. Czuję, jak jestem mocno podniecona, jak jestem mocno nabrzmiała. Tomkowi chyba o to chodziła, przełącza wibrator na następna prędkość i dotyka łechtaczki. Gdy ją poczułam wyrzuciłam biodra w górę, a on za mną, znowu ją dotyka, ale tym razem mocniej. Jęczę coraz głośniej, a on coraz mocniej napiera tą końcówką na łechtaczkę. Po chwili dochodzę do klasycznego łechtaczkowego orgazmu, przez brzuch przesuwają się skurcze, a z cipki zaczyna wypływać strużka soków. Gdy tylko to zobaczył natychmiast przesunął główkę do dziurki, zaczął ja w nią wsuwać. Ja unosiłam biodra do góry i w dół, a on wolnitko wsuwał ją coraz głębiej. Wypełnił mnie do końca, dotykając główką szyjki. W tym momencie prawie zawyłam, czując bardzo mocny skurcz brzucha. Okazało się, że jemu chodziło i to, aby mnie do takiego stopnia podniecić. Wyjął wibrator, zmienił pozycję, po chwili był we mnie. Szeroko rozsunęłam nogi, mocno wypinałam biodra, a on bardzo po woli mnie wypełniał. Gdy tylko wypełnił, gdy poczułam jego koniec na główce dostałam wręcz dreszczy z podniecenia. Każde jego pchnięcie potwierdzałam nie tylko jękiem, ale bardzo mocno zaciśniętymi rękoma na jego ramionach. Muszę przyznać, ze takiego perfekcjonisty jeszcze nie spotkałam. On wolno, ale zdecydowanymi ruchami wsuwał się we mnie, a po mnie w tym momencie przelatywały ciarki. Po kilku następnych pchnięciach poczułam zbliżający się orgazm, brzuch zrobił się twardy, pochwa zaczęła zaciskać na jego kutasie. On to też poczuł, w tym momencie przyspieszył i za chwilę wypełniał mnie swoimi sokami. Ten moment potwierdziłam prawie krzykiem. Tomek dłuższą chwilę tkwił we mnie, po chwili usłyszałam – nie ruszaj się, mam dla Ciebie prezent. Wysunął się, podszedł do szafki, po chwili ujrzałam w jego ręku pokaźnych rozmiarów sztucznego kutasa. Na pierwszy rzut oka był na pewno grubszy niż jego, ale też na pewno był dłuższy. Usłyszałam – jesteś dzisiaj mocno rozluźniona, nie powinnaś mieć z nim kłopotów. Podał mi go, a ja spojrzałam na niego, spojrzałam na tego kutasa, ponownie spojrzałam na niego, on tylko kiwnął głową, ręką pokazując na cipkę. Była ona jeszcze mokra po naszym poprzednim zbliżeniu, to też rozsunęłam szeroko nogi, po czym zaczęłam go wsuwać. Na szczęście był on silikonowy, był dość miękki, ale to nie oznaczało, że mogłam go swobodnie wsuwać. Zaczęłam, poczułam, jak mnie rozciąga, ale główka weszła, naparłam, po chwili wsunęłam następny kawałek. Lekko poluzowałam, po czym ponownie naparłam. Naparłam jeszcze raz, zaczęłam jęczeć, po chwili jęknęłam – już nie mogę. Tomek podał mi rękę mówiąc – trzymaj go i chodź. Poszliśmy do kuchni, postawił na środku stołeczek, usłyszałam – Mała, ten koreczek dzisiaj jest Twój. Nie dyskutowałam, zaczęłam się ponownie unosić i opadać. Tomek na chwile odszedł, po chwili wrócił, trzymając w ręku wibrator, którego używał poprzednio. Po chwili pochylił się nade mną, zaczął jedną ręką dotykać piersi, a drugą spuścił niżej, kierując go na łechtaczkę. Kiedy jej dotknął, jęknęłam, ale też wyprostowałam się, po chwili oparłam ręce krawędzie stołeczka, uniosłam do góry i znowu opuściłam. On napierał na łechtaczkę, ona powodowała moje narastające podniecenie, ono chyba powodowało dalsze rozluźnienie. Czułam przecież, że jestem już całkiem wypełniona, a jedna nadal się wypełniałam, a on nadal wsuwał się we mnie. Tak cały czas będąc „drażnioną” tym wibratorem na łechtaczce systematycznie unosiłam się i opadałam. Po takich jeszcze kilku ruchach okazało się, że mam już całego w sobie. Tomek spojrzał, po czym poprosił, abym się uniosła i mocno pochyliłam do przodu. Wówczas okazało się, że ten „korek” ma w spodzie określone wyżłobienie, Tomek przeciągnął przez nie sznureczek, po czym poprosił, abym ponownie opadła. Kiedy siadałam naparł na moje ramiona, tak, że wszedł on znowu aż do końca, po czym poprosił, abym się uniosła, on w tym czasie przeciągnął wokół mnie te sznurki, po to, aby je zawiązać z tyłu. Tym sposobem miałam go zablokowanego w sobie. Tomek objął mnie ramieniem, pochylił, pocałował, jakby dając mi do zrozumienia, że zaakceptował, to co zrobiłam, po czym usłyszałam – połóż się na łóżku i szeroko rozłóż nóżki. Idąc, dość mocno chwiałam się na nogach, bo – po pierwsze, dawała o sobie znać odpowiednia ilość wypitego grzańca, po drugie zmęczone nogi tymi „ćwiczeniami” kiedy wsuwałam w siebie ten korek. Nie wiedziałam, co mnie czeka, ale posłusznie poszłam, położyłam, szeroko rozsuwając nogi. Tomek podszedł, przyniósł zwilżony ręczniczek, przeciągnął po cipce, po czym usłyszałam – cipka ma dwie dziurki, jedną już zatkaliśmy, teraz czas na drugą, rozchyl wargi. Spojrzałam, po czym rozsunęłam wargi, pochwali w jego ręku ujrzałam coś, co przypominało rozwieracz Hagera. Niczego nie podejrzewając patrzyłam, jak on go zbliża do cewki i jak delikatnie w nią go wsuwa. Nie wiem, jak dużo go wsunął, ale trzymając go w ręku polecił – a teraz podwiń nogi uklęknij i sama go wsuwaj. . Znowu spojrzałam na niego, po czym udało mi się uklęknąć, wzięłam ten rozwieracz od niego i zaczęłam go wciskać. Wówczas dopiero zorientowałam się, że jest to podobne do rozwieracza, ale tylko na początku, dalej jego średnica w znaczący sposób powiększa się. Spojrzałam na Tomka, on tylko ręką pokazał – wsuwaj, wsuwaj, a ja zaczęłam wsuwać. Po chwili zaczęłam jęczeć, czując, jak mnie to zaczyna boleć. Co centymetr, to większy ból, bo to nadal zwiększało swoją średnicę. Przyszedł moment, kiedy ten ból był już dość wyraźny, Tomek nadal pokazywał, że mam go wsuwać. Wsuwałam, ale ból narastał, aż do momentu, kiedy już go prawie całego wsunęłam. Prawie, ale jeszcze zostały może 3cm. Tomek podał mi rękę, mówiąc – chodź do kuchni, tam pokazał stołeczek, na którym siadałam, wsuwając w cipkę korek. Teraz ostrożnie, opierając się rękoma o krawędzie siadałam ponownie, wsuwając w siebie do końca ten rozwieracz. Wsuwałam, ale ból był taki, że zaczęłam płakać. Tomek podszedł do mnie, pogładził po twarzy, usłyszałam – dzisiaj pobawiliśmy się cipką, jutro pobawimy się pupcią, idź do łazienki, umyj się, idziemy spać. Kiedy się unosiłam odwiązał sznurek, który miałam zawiązany na plecach, a który blokował korek w cipce, po czym poszedł do łóżka. Szybko wyjęłam z siebie najpierw ten rozwieracz z cewki, później ten korek z cipki. Dopiero wówczas mogłam się im dobrze przyjrzeć. Rozwieracz miał chyba standardową długość, ale już po dwóch centymetrach długości dość mocno rozszerzał się, mając około 4cm średnicy pod koniec. Natomiast korek, na mój ogląd miał ok. 6cm średnicy i ze 20cm długości. Odłożyłam je na bok, opłukałam i jednak dość obolała położyłam się do łóżka. Spojrzałam na zegarek, ta nasza zabawa od północy trwała prawie trzy godziny. Tak zakończył się pierwszy dzień naszego spotkania. 09 stycznia 2012r. Baśka baska45@poczta.onet.pl

Tomek 01, Sylwester, część 2

Tomek 01, Sylwester, część II

Widocznie było nam dobrze, bo spaliśmy długo. Kiedy się obudziłam, dochodziła 6-ta rano. Poszłam do toalety, przy tej okazji szczególnie dobrze umyłam pupę, nie wiedząc do końca, co mnie dalej czeka. Kiedy wróciłam, to samo zrobił Tomek. Bardzo lubię taką sytuację, wrócił ogolony, odświeżony, pachnący.

  •  

Położył się obok mnie, leżałam na brzuchu, po chwili zaczął w znaczący sposób przesuwać mi rękę po plecach, minął łopatki, zaczął głaskać pośladki. Usłyszałam – chcę Cię tak, na płask i w pupę. Spojrzałam na niego, kiwnęłam tylko głową i odruchowo rozciągnęłam pośladki. Na szczęście niedaleko, na stole stoliku stał balsam, widziałam, jak się smaruje, po czym zaczął tym swoim potężnym kutasem wsuwać się we mnie. Ale jest to nieprecyzyjne określenie, to było wbijanie się we mnie jego masą ponad 120kg-mową. To było to parcie, które nie tylko weszło we mnie, ale jeszcze dociskało mnie całą do łóżkowego materaca. Tym sposobem czułam go nie tylko w swojej pupie, czułam go w całym swoim wnętrzu. Było to coś tak wspaniałego, że przez głowę przeszła mi myśl – następne zbliżenie też chcę tak. Ale o następnym zbliżeniu nie było co w tym momencie myśleć, w tym momencie prawie szorowałam przednią częścią ciała, kiedy Tomek wykonywał te swoje pchnięcia do przodu. Poczułam moment, kiedy już zbliżał się do swojego orgazmu, a za chwilę mocno jęczałam, czując, jak się jego sperma rozlewa po moim wnętrzu. Tomek spuścił się we mnie, a pomimo to jeszcze przez dłuższą chwilę tkwił we mnie. Po tym razem poszliśmy do łazienki, wymyłam go dokładnie i wówczas miałam możliwość popieścić go ustami, bo był w stanie „spoczynku”. Gdy go tak pieściłam wziął mnie za głowę, mówiąc – chodź do łóżka. Tam ułożył mnie w poprzek, podłożył pod kark ręcznik, po czym opuścił mi głowę w dół. Ja otworzyłam usta, a on wolniutko wprowadził mi go w głąb. Jeszcze był w stanie spoczynku, a ja już go mocno czułam. Ale Tomek przesuwał go, to w przód, to w tył, prawie wysuwając go z ust. Kilka takich ruchów, a już był zdecydowanie grubszy, jeszcze kilka i już był tak gruby, że nie był w stanie poruszać mi się w ustach. Wówczas Tomek jedną ręką chwycił moją pierś, a drugą, pochylając się, zaczął pieścić łechtaczkę. Ja już po chwili byłam podniecona, on jednak nie przestawał, ta ręka, która ściskała pierś, ściskała ją coraz mocniej, a ta, która dotykała łechtaczki spowodowała, że już była bardzo duża. Nie mogłam krzyczeć, nie mogłam się specjalnie ruszać. Jedna ręką objęłam nadgarstek jego ręki, próbując ją odwieść od mojej pierś, drugą ręką próbowałam odepchnąć jego biodra. Dopiero po pewnym czasie udało mi się go odepchnąć i wysunąć tego kutasa z ust. Ale efekt był taki, że zarówno on, jak i ja byliśmy mocno podnieceni. To też Tomek tylko zmienił pozycję, ja leżałam nadal w poprzek, rozłożyłam szeroko nogi, on zaczął mnie wypełniać. Od samego początku jęczałam, czując, jak mnie najpierw rozpiera, a później, jak mnie wypełnia. Wypełnił mnie do końca, czułam go bardzo mocno w sobie. Każde jego pchnięcie potwierdzałam coraz to głośniejszym jękiem w miarę narastającego podniecenia. Przyszedł moment, że już byłam bardzo mocno podniecona, a pomimo to czułam go bardzo mocno w sobie. To też w momencie, kiedy się we mnie spuszczał wbiłam swoje ręce w jego ramiona głośno krzycząc, odpływając w obłędnie mocnym orgaźmie. Po tym zbliżeniu ponownie poszliśmy się umyć, po czym Tomek przyniósł drinka i wypiliśmy toast za Nowy Rok. Nie wiem, ile w tym drinku było wódki, ale efekt był taki, że niedługo po tym poczułam się „wesoła”. Ponownie położyliśmy się do łóżka, ja leżałam na wznak, a Tomek gładził moje piersi. Moment i już byłam podniecona, moment, a one już jak dwa baloniki, to też przeniósł się na dół, zaczął pieścić łechtaczkę. Już po chwili jęczałam z dużego podniecenia, a on w tym momencie wsunął w pochwę dwa palce, dotykając od razu szyjki. Ja wpięłam się w niego, jęcząc, a on systematycznie wsuwając je we mnie doprowadził do bardzo mocnego orgazmu. Kiedy wypinałam biodra do góry usłyszałam – chcę Cię znowu w pupę. Był to moment, kiedy się odwróciłam, uklękłam wypinając w jego kierunku pupę, a on za moment wciskał w nią tego swojego kutasa. Od początku jęczałam, ale też wypinałam się w jego kierunku, aby wszedł we mnie jak najmocniej. A on to robił, trzymając mnie mocno za biodra wbijał się z całej siły. Przy tej różnicy wagi ciała czułam go bardzo mocno, od pewnego momentu jego pchnięcia, nie wiem, jakim sposobem, ale czułam bardzo głęboko w sobie. Aż przyszedł moment, kiedy bardzo głośno jęcząc przyjęłam w siebie cały jego wytrysk. Wszystko we nie pulsowało kiedy usłyszałam – a może chcesz jakąś małą zabaweczkę w pupcie. Byłam tak zemocjonowana, że nawet przez moment nie pomyślałam, aby kwestionować jego pytanie, tylko od razu z moich ust wydobyło się głośne – taaaak. Tomek powiedział – to się przez chwile nie ruszaj, sięgnął coś z szafki. Od razu miałam wrażenie, że to nie jest „mała” zabawka, ale intrygowały mnie jakieś tasiemki, które miał również z sobą. Przyklęknął za mną, oparł jedną rękę na kości krzyżowej, a w drugiej ręce trzymając korek analny, zaczął mi go wsuwać. Nie był on wcale taki mały, to też od razu zaczęłam jęczeć, ale wówczas dostałam klapsa na pupę i usłyszałam – przecież sama chciałaś. Pewnie, że sama chciałam, to też jęczałam, czując jak nie coraz mocniej wypełnia, a jednocześnie coraz mocniej wypinając w jego kierunku pupę. Trwało to dłuższą chwilę po której poczułam, że korek jest bardzo głęboko we mnie a pupa zaczyna się zamykać. Tomek poprosił, abym wstała, a kiedy to zrobiłam pokazał, abym uniosła jedną nogę, po czym założył mi na biodra „pas cnoty” zapinając zameczek zatyczką. Był on na tyle „krótki”, że się mocno wcisnął w mój „rowek” jednocześnie nie pozwalając wysunąć się korkowi, który siedział w pupie. Usłyszałam – idź się umyć, czas zjeść jakieś śniadanie. Jak tu się umyć w tym pasku, nie było rady, musiałam go trochę zamoczyć. Trochę dziwnie się czułam, a przede wszystkim dziwnie wyglądałam, ale z łazienki poszłam do kuchni, razem naszykowaliśmy śniadanie, herbatę, Tomek nalał po następnym drinku, wypiliśmy za pomyślność w Nowym Roku. Tym razem już oboje byliśmy trochę głodni, bo ze stołu co nieco ubyło, a przede wszystkim oboje delektowaliśmy się ciepłą herbatą. Wydawało mnie się, że to już koniec naszego spotkania. Okazało się, że jeszcze nie. Widząc, że jestem już odprężona, usłyszałam – na a teraz chyba możemy zakończyć we właściwy sposób nasze spotkanie. Za nim zdążyłam pomyśleć, Tomek podął mi rękę, poprowadził do sypialni i znowu usłyszałam – od tyłu, oprzyj się o łóżko. Odpiął blokadę na „pasie cnoty, zdjął ją, pokazując, że mam zająć odpowiednią pozycję, kładąc swój tułów na łóżku. Kiedy się wypięłam odruchowo zaczął mi się wysuwać z pupy korek, Tomek go jednak mocno wepchnął ponownie we mnie, a samemu wbił się. Ja się rozdarłam, bo przecież w pupie miałam wypełnienie, ale rozdarłam się raz, kiedy się we mnie wbijał, po chwili już go miałam całego w sobie i byłam w stanie tylko jęczeć. Trzymał za biodra i tym razem „mocno” trzepał, wbijając się we mnie z całej siły. Miałam szeroko rozsunięte nogi, przez co jego biodra dotykały mojego wzgórka łonowego, a przy sile jego naporu systematycznie „uciekał” do przodu, a przede wszystkim do góry. Czułam, jak jestem mocno podrzucana, a w powietrzu słychać było ten głośny „plask” odbijanych od siebie ciał. Aż przyszedł moment, kiedy wbił się we mnie bardzo mocno, zastygł i poczułam tę wspaniałą chwilę wypełniania. Cała drżałam i jęczałam w obłędnie dużym orgazmie. Wszystko się we mnie gotowało. Tomek po chwili wysunął się, usłyszałam – nie ruszaj się. Za chwilę przyszedł, w ręku trzymał kuleczki dopochwowe, wsunął mi cztery, poczułam, jak jestem jeszcze bardziej wypełniona, a Tomek w tym momencie ponownie podał mi tasiemki od „pasa cnoty”, mówiąc – z nimi tak szybko nie wystygniesz. Po czym klepnął mnie dość mocno w pośladek, mówiąc – idź się umyć i ubrać. Kiedy zeszłam już gotowa do drogi ponownie podał mi szklaneczkę, wznosząc toast – za Twoją i moja pomyślność, za naszą godzinę dwunastą. Wypiliśmy, zadzwonił po taksówkę, okazało się, że mam niecałe 30 minut do pociągu. Kiedy wychodziłam, bardzo namiętnie mnie pocałował, mówiąc – ale nasza umowa odnośnie weekendu jest nadal aktualna ? Spojrzałam na niego, mówiąc – taaak. Wsiadłam w taksówkę, ale nie za bardzo było mi wygodnie siedzieć, bo w sobie miałam swój Noworoczny” bagaż. W pociągu stałam na korytarzu, bo o dziwo, pociąg był prawie pełny. W domu napuściłam wody do wanny, zdjęłam „pas cnoty” wyjęłam z siebie kulki i korek, dobrze umyłam się i położyłam do swojego łóżka. Była godzina 17-ta. Takiego „Sylwestra” jeszcze nie przeżyłam, nie zatańczyłam ani jeden taniec, a byłam bardzo zadowolona. Widać można spędzić Sylwestra i inny sposób też, nie koniecznie tańcząc. 05 stycznia 2012r. Baśka baska45@poczta.onet.pl

Tomek 01, Sylwester, część 1

Tomek 01, Sylwester, część I

Nie tak dawno cytowałam moja Babcię, która miała bardzo różne powiedzonka, między innymi to: – Planowanie czas stracony, los da Ci to, co będzie chciał. Miałam zaplanowany wyjazd na okres Świąteczno – Noworoczny do Lyonu, do syna. Niestety, ze względów zawodowych nie mogłam wyjechać. Dowiedziałam się o tym na tyle późno, że nie bardzo miałam szansę cokolwiek załatwić sobie na Sylwestra. To też pogodziłam się z myślą, że spędzę go z butelką przed telewizorem. Około godziny 10-tej zadzwonił Tomek, mój daleki kuzyn, z którym poznałam się pod koniec listopada.

  •  

Poznałam go na pogrzebie mojej Cioci, siostry mojej Mamy. Pogrzeb był w piątek o 11-tej, ale jest to ode mnie 360km. To też pojechałam w czwartek samochodem, a ponieważ u rodziny nie było gdzie przenocować, kuzynka zarezerwowała miejsce w jednym z hoteli. W piątek, przy obiedzie usiadł obok mnie Tomek, dość daleki kuzyn. Widziałam go 20 lat temu, wówczas miał 13 lat, teraz był to wysoki, około 190cm wzrostu, bardzo dobrze zbudowany mężczyzna. Przyjechał pociągiem, zakładając, że po oficjalnej części „obiadu” będzie część mniej oficjalna, podczas której porozmawia sobie ze swoimi kuzynami i kuzynkami. Ale oni wszyscy przyjechali z żonami lub mężami, wszystkim się gdzieś spieszyło, w rezultacie w hotelowej restauracji, „przy piwku” zasiedliśmy tylko we dwoje. W pewnym momencie z restauracji hotelowej przenieśliśmy się do mojego pokoju, tam dopiliśmy jakąś wódeczkę. Wówczas zaczęło się. Tomek po prostu zaczął mnie rozbierać, ja się specjalnie nie broniłam, ale, jak to się mówi, sprawa się rypnęła, kiedy on się rozebrał. Moja koleżanka – Małgośka, lekarz, ginekolog kilka razy udowadniała mi, że u mężczyzny prącie jest proporcjonalne do ogólnej budowy ciała. Tomek miał ok. 190cm wzrostu, ponad 140cm w klatce piersiowej, ramiona jak konary drzew, a uda jak słupy telegraficzne. Nic dziwnego, że to co zobaczyłam „w zwisie” spowodowało, że oczy mi wyszły na wierzch. Miało „to” około 20cm, jak mu stanął zdecydowanie więcej. Zaczęliśmy się pieścić, spróbowałam wziąć go do ust, nie było szans, nie wsunęłam go w usta. Ale on się podniecił i wsunął się we mnie. Wsunął się, jest to powiedziane delikatnie, po prostu wbił się we mnie praktycznie przebijając mnie „na wylot”, tak mocno go czułam. Tej nocy doszło między nami jeszcze dwa razy do zbliżenia. W sobotę poszliśmy na obiad do jednej kuzynki, na kolację do drugiej. Wróciliśmy do hotelu około 22-giej i od razu nadziałam się na tego kutasa. Później mieliśmy jeszcze jedno zbliżenie, po którym go wyrzuciłam. Musiałam się przespać, bo w niedzielę droga powrotna. Po ujechaniu ok. 200km był zajazd, Tomek zaproponował przerwę na kawę. Zamawiając kawę zamówił również pokój, od razu był we mnie. Dojechaliśmy do domu, była 15-ta, okazało się, że Tomek ma PKS za dwie godziny, znowu był strzał i to nie byle jaki. On wyjechał w niedzielę późnym popołudniem, a ja „wspomnienie” po nim czułam jeszcze bardzo mocno w poniedziałek wieczorem. Teraz zadzwonił złożyć mi życzenia Noworoczne, pytając, gdzie się bawię na Sylwestra. Wyjaśniłam całą sytuację, kończąc – w domu przed telewizorem. Wówczas usłyszałam – no na pewno nie. Pakuj się i przyjeżdżaj do mnie. Byliśmy umówieni na spotkanie na pierwszy długi weekend w styczniu, ale teraz. Za nim zdążyłam pomyśleć, usłyszałam – zaraz Ci wyślę rozkład jazdy pociągów i na tym, w tym momencie skończyła się nasza rozmowa. Za parę minut przyszedł list, w którym były opisane wszystkie możliwe do niego pociągi oraz powrotne, a zaraz telefon, że mam pociąg o 15-tej, mam tym przyjechać. Potwierdziłam Tomkowi możliwość przyjazdu, zastrzegając się jednak, że muszę sama przeanalizować ten rozkład. Nie chodziło mi o pociągi, ale przecież nie byłam w ogóle przygotowana. To też wysłałam mu sms-a, że wyjeżdżam do niego o 19-tej, wcześniej muszę załatwić inne sprawy. Nie miałam nic do załatwienia, ale musiałam, jak to „baba” odpowiednio się przygotować. Umyłam głowę, wykąpałam się w olejkach, aby ładnie „pachnieć” zrobiłam odpowiedni makijaż. Spakowałam torbę z tym wszystkim, co uznałam za niezbędne, zadzwoniłam po taksówkę, pojechałam na dworzec. O dziwo, pociąg był na peronie odjechał o właściwej godzinie i przyjechał o właściwej godzinie. Tomek czekał na dworcu, wsiedliśmy w samochód, pojechaliśmy do niego. Kilka zdań o nim. Już podczas naszego wcześniejszego spotkania dowiedziałam się, że jest lekarzem, chirurgiem „miękkim” w Powiatowym Szpitalu, że zrobił doktorat i różne specjalizacje. Specjalnie mnie to nie interesowało, interesowało mnie to, dlaczego, mając 33 lata był jeszcze kawalerem. Wyjaśnił mi, że w tym „powiatowym” grajdole nie bardzo ma z kogo wybrać, a to „co się pcha do łóżka” nie nadaje się do życia. Wówczas specjalnie dalej nie wnikałam i na tym poziomie pozostała mija wiedza na temat prywatnego życia Tomka. Okazało się, że jest to na dość dużej działce domek – bliźniak. Weszliśmy, zaprowadził mnie na piętro, gdzie był pokoik, w którym mogłam się przebrać. Parter był dość obszerny, salon, sypialnia, gabinet, bardzo duża łazienka, nie mniejsza kuchnia. To wszystko połączone dość dużym przedpokojem. Zostałam wprowadzona do salonu, tam odpowiednio zastawiony stół. Tomek pokazując butelki zapytał – co pijesz ? Drinka, nalał wódeczki do szklaneczek, nawet dość dużo jej było, sok jabłkowy, lód, podał jedną mnie, drugą trzymając samemu w ręce, objął mnie w pół, wzniósł toast – za nasze spotkanie. Stuknęliśmy się szklaneczkami, ja wypiłam prawie całą, chciało mi się pić po podróży, on również, po czym pochylił się nade mną i nasze usta spotkały się w bardzo namiętnym pocałunku. Po chwili odstawiliśmy szklaneczki, ja zarzuciłam mu ręce na szyję, dalej go namiętnie całując. Po tym stało się to, co było do przewidzenia. Tomek obejmował mnie jedną ręką, drugą zaczął opuszczać w dół. Byłam ubrana w cieniutką, krótką sukieneczkę i miękki staniczek, to też bez problemów wyczuł, że moje piersi są już mocno nabrzmiałe. Po chwili jego ręka sięgnęła wzgórka łonowego, a ponieważ miałam „mini”, bez problemów wsunął mi rękę pod sukienkę, czując, że moja cipka jest mocno podniecona. Całując mnie nadal usłyszałam – idziemy do sypialni ? Tylko kiwnęłam głową, po czym zaczęliśmy iść, po drodze rozbierając się. Kiedy doszliśmy do łóżka i ja się już na nim położyłam, szeroko rozsuwając nogi. Przede mną pojawił się on, olbrzymi tors, który się do mnie zbliżał, ale również ten jego wielki kutas, który kierował się prosto w moją dziurkę. Gdy tylko go poczułam, już jęknęłam i tak jęczałam do samego końca. Powiedzieć, że jęczałam, to mało, bardzo chciałam mieć go w sobie, to też wypinałam mocno biodra w jego kierunku, a on się we mnie wbijał. Tak to należy formułować, po to nie było wsuwanie się. Każde jego pchnięcie czułam bardzo mocno, jak mnie rozpiera na boki, ale też jak zaczyna mnie wypełniać. Chwyciłam się jego ramion, nogami starałam się objąć jego biodra. Niestety, nie dałam rady, to też rozsuwając je mocno na boki pozwalałam mu wejść w siebie jak najgłębiej. On to wyczuł, wsuwał się we mnie do samego końca. Wszedł we mnie na tyle mocno, że jego wzgórek łonowy dochodził do moich warg. Było to bardzo podniecające, co ja wyrażałam coraz to głośniejszym jękiem, aż przyszedł moment spełnienia. Moment tak mocny, że ja prawie krzyczałam, wbijając mu w ramiona swoje ręce, czując, jak się we mnie spuszczał. Przez mój brzuch przeszły fale skurczy, a pochwa mocno obcisnęła się na jego kutasie. On to poczuł, bo spojrzał, po czym jeszcze dłuższą chwile tkwił we mnie. Ale przyszedł moment, kiedy się wysunął, poszedł do łazienki, a ja zwinięta w fasolkę leżałam, głęboko jeszcze oddychając i czując jak we mnie rozpływa się jeszcze ta jego sperma. Po nim poszłam ja do łazienki, a kiedy wyszłam owinięta w duży, pokazał, że mam się obok niego położyła. Wtuliliśmy się w siebie, ja na wysokości jego klatki piersiowej. Leżałam jak na poduszce, czując, jak pode mną faluje, w momencie, kiedy brał oddech. Ten stan rozkoszy trwał dobrą chwilę, po której usłyszałam – przecież nie pożegnamy starego roku w takim bałaganie. Uśmiechnęłam się, wstałam, zaczęliśmy sprzątanie. Ja pozbierałam swoje rzeczy, poszłam do pokoiku, w którym się przebierałam i tam je zostawiłam. Nie umiem tego wytłumaczyć, ale ubrałam się tylko w majteczki, zeszłam do pokoju. Tomek też pozbierał swoje rzeczy, ubrał się tylko w szorty, zasiedliśmy przy stole, zaczęliśmy jeść to, co było przygotowane. Jednak po chwili uznaliśmy, że brakuje nam herbaty. To też oboje poszliśmy do kuchni. Kiedy tylko stanęłam przed bufetem, na którym stał elektryczny czajnik jego ręce od razu chwyciły moje piersi, a one dały mu znać, że się podniecam. Gdy brodawki były już tak duże, jak truskawki zsunął ręce po pośladkach, jednocześnie zsuwając moje majteczki, prosto między nogi. Odruchowo je rozsunęłam a po chwili poczułam jego palce na łechtaczce. Jęknęłam w odruchu narastającego podniecenia, on natomiast zaczął coraz intensywniej mnie pieścić. Przyszedł moment, kiedy poczuł, że jestem już bardzo podniecona. Zrzucił z siebie szorty, mnie lekko odsunął od blatu, tak, że mogłam się lekko wygiąć w jego kierunku, on od razu zaczął się we mnie wsuwać. Ale gdzie tam wsuwać, normalnie wdzierać. Pomimo mocnego podniecenia nadal on się we mnie nie mieścił. Gdy tylko przystawił tego kutasa, już czułam lekki opór, ale gdy naparł mocniej, poczułem, jak przesuwa się ku mojemu wnętrzu. Jeszcze kilka pchnięć i już był całkowicie we mnie. No i teraz zaczęła się „jazda”. Przecież on jest praktycznie dwa razy cięższy ode mnie. Przy tej dysproporcji ciał ja „fruwałam” jak piórko. Co mnie pchnął, to mnie prawie unosił do góry, a jego kutas z odpowiednia siłą napierał na szyjkę, po chwili ten napór ustępował, kiedy mnie opuszczał. Przyszedł moment, kiedy bardzo głośno jęczałam, czując, jak po moim brzuchu zaczynają przesuwać się skurcze orgazmu. W pewnym momencie Tomek bardzo mocno mnie pchnął, ja czułam, jak się prawie odrywam od podłogi, a po chwili ten wspaniały moment spełnienia. Tkwił we mnie przez dłuższą chwilę, a kiedy się wysunął poczułam, jak z mojej pochwy zaczyna wypływać mieszanina jego i moich soków. Dobrze, że w pobliżu był stojak z ręcznikami kuchennymi, szybko odwinęłam z niego kawałek, wsunęłam w krocze, poszłam do łazienki umyć się. Kiedy wróciłam, kuchnia była posprzątana, na stole stały filiżanki z herbatą. Cieszyłam się, ale to nie zmieniało faktu, że wewnątrz cała jeszcze czułam to zbliżenie, a w kroku czułam jeszcze sączące się soki. Tym razem dłuższą chwilę siedzieliśmy przy stole, aż zaczęła zbliżać się północ. Tomek naszykował szampana, równo o północy strzelił korek, nalał do kieliszków, po czym tuląc się do siebie wyszeptałam – wszystkiego najlepszego w Nowym Roku. Tomek również złożył mi życzenia pomyślności, po czym wypiliśmy nalanego szampana do końca. Wówczas Tomek ponownie nalał do kieliszków, tuląc mnie do siebie powiedział – Basiu, chciałbym, aby godzina 12-ta, czy w południe, czy o północy, w naszych dalszych kontaktach była specyficzną godziną, mającą swoja moc i swój wymiar. Byłam podniecona zbliżeniami z nim, byłam trochę pod wpływem szampana, to też specjalnie nie zastanawiając się, co to oznacza, powiedziałam – dobrze, zgadzam się. Tomek pochylił się i bardzo długo całowaliśmy się, a pocałunki te były bardzo namiętne. Znowu zaczynałam być podniecona. Tomek przerwał te pocałunki, po czym usłyszałam – czy na powitanie tego Nowego Roku masz chęć na inną zabawę z szampanem ? Zarzuciłam mu ręce na szyję i patrząc mu prosto w oczy powiedziałam – taaaak. Usłyszałam – idź do łazienki. Po chwili przyszedł również Tomek, niosąc z sobą dwie butelki szampana. Zdjął z nich folie, zdjął zabezpieczenia, dodatkowo umył szyjki tych butelek. Po chwili naszykował również ręcznik, ale coś jeszcze, czego nie zauważyłam. Podszedł do mnie, poprosił, abym uklękła. Usłyszałam – rozsuń mocno nóżki, rozciągnij pośladki. Spojrzałam, Tomek posmarował czymś szyjkę od jednej butelki, przystawił ją do mojej dziurki, zdecydowanym ruchem wyjął korek, a otwór skierował w moja pupę, wciskając ją we mnie. Jęknęłam, czując, jak mnie rozpiera, ale poczułam jednocześnie, jak z dość dużą siła wlewa się we mnie zawarty w niej płyn. Tomek podtrzymując jedną ręką butelkę, drugą popukiwał w denko. Ja jęczałam coraz mocniej, on jeszcze mocniej wbijał ją we mnie, weszła już prawie cała szyjka, ale przede wszystkim powodowało to dalsze wypływanie zawartej w niej cieczy. O dziwo, po kilku jeszcze takich puknięciach okazało się, że butelka jest pusta, ale też, co mnie mocno zdziwiło, okazało się, że weszło we mnie znaczna część butelki. Ale to, co najważniejsze poczułam, jak płyn wypełnia moje wnętrze, powodując znaczące jego wypełnienie. W tym momencie usłyszałam – chcesz drugą, jęczałam, bo mnie pupa trochę pobolewała, czułam jej mocne rozciągnięcie, a pomimo to jęknęłam – taaak. Wówczas Tomek podciągając kciukiem korek prawie otworzył drugą butelkę, po czym szybkim ruchem wyjął pierwszą, a dostawił do pupy drugą, jeszcze mocniej ją wciskając. Jęknęłam bardzo głośno czując, jak mnie rozpiera, ale też poczułam, jak pod dość dużym ciśnieniem wpływa do mojego wnętrza płyn z tej butelki. Tomek, tak, jak poprzednio, co raz to pukał w denko, a ja czułam w swoim wnętrzu następną porcje płynu. Puknął jeszcze kilka razy, po czym usłyszałam – pusta. Butelka pusta, ale mój brzuszek pełny, zrobił się z niego mały balonik. Wówczas usłyszałam – poczekaj chwilę, podszedł do szafki, a po chwili szybkim ruchem wyjął z pupy butelkę i jeszcze szybszym ruchem wsunął we mnie dość duży korek. Jęknęłam już głośno, ale usłyszałam – wyprostuj się. Gdy się wyprostowałam, mocno poczułam w pupie wsunięty korek, ale przede wszystkim poczułam mocno wypełniony brzuszek. Był on wyraźnie mocno zaokrąglony. Tomek również przyglądał mu się z dużym zainteresowaniem, po czym usłyszałam – pupa dostała swojego sylwestrowego szampana, przecież cipce też się należy. Spojrzałam, a on niesie z kuchni dwie następne butelki. Pokazał, abym położyła się na stoliku, rozsunęła nogi, po czym odkorkował jedna butelkę i wbił mi ją w pochwę. Pochwa jest krótka, więc wypełniła mnie ta szyjka butelki praktycznie całkowicie, a kiedy zaczął nią ruszać, to, co się nie mieściło zaczęło wypływać bokami. Tak „wychlapał” całą butelkę. Popatrzył na mnie, po czym zsunął szorty, a ja ujrzałam jego sterczącego kutasa. Przybliżył go do dziurki, po czym zaczął się w nią wdzierać. To, że była ona „wypłukana” szampanem wcale nie oznacza, że było mu łatwiej wejść. Może trochę, ale nie za dużo. Nogi moje oparł o swoje ramiona i trzymając mnie mocno za biodra wbijał się we mnie całkowicie. Ja prawie krzyczałam, przecież w pupie siedział tamten korek. Z drugiej strony było to coś niesamowitego, jego energiczne ruchy powodowały ruszanie się mojego ciała, a przede wszystkim zawartości, którą miałam wewnątrz. Widać było i czuć było jak „kotłuje” się we mnie ten szampan. Ale też to „kotłowanie” się miało inny wpływ. Po prostu zawarty w nim alkohol bardzo szybko zaczął być wchłaniany przez mój organizm. To wszystko dawało jedno i niesamowite, a przede wszystkim niepowtarzalne wrażenie. Jęczałam, ale też rozchylałam nogi na boki, aby wszedł we mnie jak najgłębiej. Aż przyszedł moment, kiedy pchnął mnie chyba trzy razy bardzo mocno, po chwili poczułam, jak mnie wypełnia. Tkwił we mnie dłuższą chwilę, po czym usłyszałam – a może masz chęć pobawić się jeszcze z buteleczką szampana. Moim zdaniem był to wpływ euforii i podniecenia po przebytym zbliżeniu oraz wpływ wypitych drinków i pochłoniętego szampana, bo z moich ust wydobyło się głośne, długie – taaaak. Ale on spytał jeszcze raz – ale na całość. Ja znowu głośne – taaak. Nie wiedziałam w tym momencie, co oznacza – na całość. Wówczas Tomek wysunął się ze mnie, obrócił tak, abym oparła się tułowiem o stolik, po czym naszykował następną butelkę szampana. Naszykował, to znaczy zdjął z niej wszystko, poza korkiem, a szyjkę mocno czymś nasmarował. Zbliżył się do mnie, nie spiesząc się wyjął ten korek i podważając korek od butelki z szampanem, gdy tylko z niej wyszedł, natychmiast skierował ją do mojej dziurki, mocno dopychając. Jęknęłam głośno, poczułam, jak znowu wypełnia mnie zawartość tej butelki. Ale poczułam też coś więcej. Tomek tym razem nie pukał w denko, tylko trzymając w rękach, przekręcając lekko to w jedną, to w druga stronę zaczął mi ją wciskać do środka. Kiedy zaczęłam głośno jęczeć usłyszałam – na całość. Teraz zrozumiałam na co się zgodziłam. Wytrzymałam jeszcze trochę, kiedy Tomek powiedział – teraz siadaj sama. Pomógł mi zmienić pozycję, ustawił stołeczek, na którym oparłam się, wsuwając w siebie tę butelkę już po szampanie. Napierałam coraz mocniej, Tomek stał za mną, delikatnie poklepując po pośladkach mówiąc – dalej, dalej. Jęczałam coraz głośniej, aż przyszedł moment, kiedy przyszedł tak duży ból, że już nie byłam w stanie dalej napierać na nią. Krzyknęłam – dość, Tomek pomógł mi wstać, wypięłam się w jego kierunku z błagalnym wzrokiem, on zaczął ją ze mnie wysuwać. Kiedy już wyszła cała okazało się, ze wsunęłam całą szyjkę i prawie jedną trzecią długości już rozszerzonej butelki. Tomek odłożył ja na bok, mówiąc – idź się umyć. Umyta wróciłam do sypialni, Tomek podał mi szklaneczkę z drinkiem, wznosząc toast – za Twoje pierwsze osiągnięcie w tym roku Wypiliśmy, po czym usłyszałam – wydaje mnie się, że jesteśmy trochę zmęczeni, spróbujmy się trochę przespać. Położyłam się obok niego wtulona „na muszelkę” i nawet nie wiem kiedy usnęłam. Widocznie było nam dobrze, bo spaliśmy długo. Kiedy się obudziłam, dochodziła 6-ta rano. Ale to już inna historia. 04 stycznia 2012r Baśka baska45@poczta.onet.pl

Boże Narodzenie 2011

Boże Narodzenie 2011r

Nie tak dawno dyskutowałam z jedną z respondentek na temat – czy jesteśmy masochistkami ? Trudno to jednoznacznie określić, ale nie będę ukrywała, że w określonych sytuacjach ból mnie podnieca. Tak też było w pierwszy dzień Świąt Bożego Narodzenia.

  •  

Moja Babcia, kiedy planowałam coś dalej, niż dwa dni zawsze mówiła – planowanie czas stracony, los da Ci to, co będzie chciał. No i wszystko się zgadza. Planowałam wylecieć w piątek do Lyonu na cały okres Świąteczno – Noworoczny. Ale w czwartek dostałam pismo, że w tym tygodniu, w środę, czwartek mam kontrolę w firmie z Urzędu Skarbowego i z wyjazdu nici. Dobrze, że powysyłałam paczki Świąteczne dla syna, synowej, wnuczki i Teściów Syna. Tym sposobem Święta spędzałam w domu. W Wigilię byłam u swojej dalszej rodziny. W niedzielę u nas była ładna pogoda, od rana pojechałam na swoją „tradycyjną” wycieczkę rowerową. PKP trochę mi „popsuło” plany, bo normalnie miałam pociąg 08.30, teraz mam 07.45, o całe 45 minut wcześniej. Jadę na dworzec, wsiadam w pociąg, jadę do „swojej” stacji, jest to 75km ode mnie, wsiadam na rower i wracam do domu. W połowie drogi jest zajazd, tam normalnie odpoczywam, w niedzielę był zamknięty, ale posiedziałam chwilę przy stoliku, zjadłam drugie śniadanie, wypiłam herbatę, którą miałam w termosie i spokojnie wróciłam do domu. Było bardzo sympatycznie, był bardzo mały ruch na drodze, jechało się bardzo spokojnie. Ale to jest część prawdy, bo podczas tej wycieczki i po niej miałam pewne „przygody. Przed wyjazdem do pupy wsunęłam średniej wielkości koreczek analny. Natomiast w cipkę wsadziłam sobie dwie wibrujące srebrne kuleczki dopochwowe. Wsunęłam klasyczną podpaskę, założyłam majteczki lateksowe, które mocno mnie opinały i tak „ubrana” udałam się na swoją wycieczkę. Masz świadomość, że jadąc na rowerze, przy każdym naciśnięciu pedałów następowało odpowiednie napięcie mięśni brzucha, a przez to ruch koreczka w pupie, a przede wszystkim ruch kuleczek w cipce. To też już po ujechaniu kilku kilometrów już byłam cała dość dobrze podniecona. Kiedy stanęłam na krótki postój, cały czas czułam, jak się we nie „gotuje”. Po przyjechaniu do domu byłam bardzo mocno podniecona. Czułam wyraźnie przechodzące po moim brzuchu skurcze. To też praktycznie natychmiast po wejściu do domu poszłam do łazienki na piętrze, rozebrałam do naga, ale pozostawałam w majteczkach, jakby odruchowo poszłam do swojej szafy z „zabawkami”, wyjęłam „szpilkę” czyli sztucznego penisa o długości 26cm do jąderek i 3cm średnicy, ustawiłam się nad takim wąskim stołeczkiem. Szybko zdjęłam majteczki i usiadłam na nim tak, aby blokować pupę, a w cipkę zaczęłam wciskać sobie tego kutasa. Jęczałam, bo przecież w pupie nadal siedziała tamten kołeczek, ale systematycznie napinając ręce w pewnym momencie miałam go już całego w sobie. Oparłam się całkowicie na stołeczku, czując bardzo mocno te dwie wkładki w sobie. Czując je coraz mocniej, coraz mocniej się podniecałam. To spowodowało, że moje wargi sromowe, a przede wszystkim łechtaczka zaczęły mocno nabrzmiewać. Po chwili już były mocno „przekrwione”, a łechtaczka mocno się powiększyła. Wówczas stało się to, co jest dla wielu ludzi niezrozumiałe. Trzymając te obie wkładki nadal w sobie podeszłam ponownie do szafy, wyciągnęłam szufladę, w której są igły i szpilki, wyjęłam dość dużą szpilkę. Może nie była ona zbyt długa, miała 3 cm długości, ale była dość gruba, 2mm średnicy. Usadowiłam się na stołeczku naprzeciwko lustra, tak, abym wszystko dobrze widziała, szeroko rozsunęłam  nogi, tak, abym miała cipkę jak najbardziej na wierzchy, lewą ręką chwyciłam łechtaczkę w palce, mocno ją ściskając, tym sposobem miałam ją jeszcze bardziej na wierzchu, a prawą ręką zaczęłam w żołądź łechtaczki wbijać te szpilkę. Jęczałam coraz głośniej, a kiedy już wbiłam w siebie prawie połowę już zaczęłam prawie krzyczeć z bólu, ale wbijałam ją nadal. Moment, w którym poczułam perełkę szpilki na łechtaczce był tym momentem, w którym dostałam obłędnego orgazmu. Zaczęłam się cała trząść, z cipki prawie strumieniem zaczęły płynąć moje soki. Po chwili już tej wibracji nie wytrzymałam, osunęłam się na podłogę. Dłuższą chwilę głęboko oddychałam, po czym wyjęłam wszystko z siebie, weszłam pod natrysk, opłukałam, zeszłam do sypialni, położyłam do łóżka i nawet nie wiem, kiedy usnęłam. Obudziłam się, było godzina 19-ta. Tak minął mi pierwszy dzień Świąt. Na „szczęście” w drugim dniu nic się nie działo, spokojnie odpoczęłam, czytając książkę. Ale kiedy poszłam na spacer z kijami jednak podbrzusze lekko czułam, to też po powrocie do domu wykąpałam się razem z moim „Kubusiem”, ma on 24cm długości i 3,5 średnicy, po czym udałam się w „krótką” drzemkę. Trwała ona ok. 2 godzin, wieczorem zdążyłam jeszcze „wyskoczyć” do kina. Tak minęły mi Święta Bożego Narodzenia 2011 roku. Baśka baska45@poczta.onet.pl

Masażysta Andrzej

Masażysta Andrzej

Nie wiem jak to nazwać, ale przez znaczącą część życia „prześladuje” mnie imię Andrzej. Mój pierwszy chłopak – Andrzej, mąż – Andrzej, wieloletni przyjaciel – Andrzej, aptekarz – Andrzej, a teraz masażysta – Andrzej. Czy to nie zadużo tych „Andrzej” jak na jedną głowę. Ta historia zaczęła się w połowie czerwca. Do biura przyszło dwóch panów „M”, Mietek, Michał. Okazało się, że są współwłaścicielami fitneds klubu i siłowni. Ponieważ od 01 lipca przechodzą pod nadzór firmy patronackiej, chcą też mieć profesjonalnie prowadzoną księgowość.

  •  

Pojechałam, obejrzałam obiekt. Okazało się, że w peryferyjnej części miasta, przejęli pomieszczenia po jakimś zakładzie, na początku zrobili tam tylko siłownię. Ponieważ jednak obiekt był wpisany na listę obiektów prawnie chronionych otrzymali za jego rewitalizację zwrot środków finansowych. Te środki pozwoliły im na rewitalizacje następnego obiektu, również siłowni, a za pozyskane w tym roku środki przebudowali następne pomieszczenia, w których powstały dwie sale po 60m2 do fitnesu oraz zaplecze do suchej rehabilitacji narządów ruchu. Byłam pełna uznania tego co zrobili, podpisaliśmy umowę, że od 01 lipca przejmuję prowadzenie ich dokumentacji księgowej. Po podpisaniu tej umowy wszystkie trzy otrzymałyśmy bezpłatne wejściówki na ich zajęcia. Ja zamieniłam czwartkowy basen na siłownię. Pod koniec września Mieczysław zaproponował, w ramach tych samych ćwiczeń również pół godziny masażu rekreacyjnego. Zgodziłam się i w pierwszy czwartek października przyszłam na zajęcia na 19.30, po 40 minutach ćwiczeń przeszłam do pomieszczenia masażu. Michał przedstawił mi ich masażystę – Andrzeja. Okazało się, że jest to dojrzały mężczyzna, mający 42 lata. Położył mnie na stole, zaczął masować. Najpierw tył, później przód, byłam naga, dłuższą chwilę przyglądał się moim „znaczkom”, ale nie powiedział nic. Tak minął październik, Andrzej masował mnie bardzo dobrze, a przede wszystkim dokładnie. Tuż przed końcem października stwierdził – w piersiach masz dwa wisiorki, są one ładne, ale w Twoim wieku już się nie powinno nosić takich rzeczy, zbyt mocno obciągają piersi. Spojrzałam na niego, po czym nie zastanawiając się palnęłam – to je zdejmij. Usłyszałam – następnym razem, rzeczywiście, za tydzień miał przygotowane szczypce, rozsunął je i tym sposobem, 27 października, po niecałym roku noszenia „pierścionków” pozbyłam się ich. Ale to, co jest istotne w tym wszystkim. Zaraz tego samego dnia Andrzej powiedział – tutaj mam specjalnie zrobiony żel, którym będę Ci masował piersi, Ty natomiast masz sobie kupić i łykać ten preparat, dał mi kartkę. W domu przeczytałam jego nazwę i zajrzałam do Internetu, a tam było napisane:

Dakolen to całkowicie naturalne i bezoperacyjne rozwiązanie. Zawiera kompozycję substancji aktywnych, naukowo opracowaną w celu naturalnej stymulacji tkanki piersi. W ten sposób pomaga uzyskać utracony kształt i jędrność biustu. Dakolen to wyciągi roślinne, które przyczyniają się do reaktywacji wzrostu tkanki piersi, co sprawia, że biust jest pełniejszy i bardziej elastyczny. Głównymi składnikami preparatu są ekstrakty z kopru włoskiego, lnu i chmielu zwyczajnego, zawierające znaczną ilość całkowicie naturalnych substancji roślinnych, znanych jako fitoestrogeny. Fitoestrogeny mają podobne działanie na tkankę biustu jak żeńskie hormony – estrogeny.Nasiona kopru włoskiego i chmiel zwyczajny zawierają fitoestrogeny, które pomagają wspierać pełny kształt i jędrność biustu. Lignany z lnu zwyczajnego (Linum usitatissimum) pielęgnują i dbają o zachowanie prawidłowej tkanki dojrzałych piersi. Chmiel zwyczajny (Humulus lupulus) zawiera naturalnie występujące antyoksydanty i dzięki temu wspomaga ochronę przed wolnymi rodnikami, odpowiedzialnymi za proces starzenia. Kompozycja substancji aktywnych preparatu Dakolen zapewnia zdrowy rozwój piersi.

Poczytałam i uznałam, że nic nie tracę, a rzeczywiście, w moim wieku już warto było zadbać o piersi, tym bardziej, że nie raz były one dość mocno „zmęczone”. Następnego dnia pokazałam kartkę swoim koleżankom, ponownie przeanalizowaliśmy Internet, doszłyśmy do wniosku, że poza gotówką nic nie tracimy, Krystyna poszła i kupiła pełną dawkę dla każdej z nas. Tabletki tabletkami, ale od momentu, kiedy Andrzej zaczął masować mi piersi, ja zaczęłam się podniecać. On to zauważył, ale nie reagował. Następna, znacząca data w tej historii to czwartek, 17 listopada. Andrzej, masując mnie zauważył, że jestem „po przeżyciach”, wówczas stwierdził – aby zlikwidować te wszystkie ślady, to Ty przed masażem powinnaś być mocno rozgrzana. Czy jest taka możliwość ? Stwierdziłam, że tak, ale u mnie w domu. Zaproponował termin w sobotę, 17 grudnia, o 11-tej. Zgodziłam się, przyszedł, pokazałam mu stół, na którym może mnie masować, pokazałam wannę w łazience, po czym zaprowadziłam go do pokoju gościnnego, aby się tam mógł rozebrać. W tym czasie zeszłam do łazienki, puściłam ciepłą wodę wlałam trochę olejków eterycznych, po czym się w niej zanurzyłam. Po chwili do łazienki przyszedł Andrzej, ubrany tylko w spodnie od dresu, wziął gąbkę i tą ciepłą wodą już rozmasowywał moje ciało. Kiedy już praktycznie rozmasował mnie całą, podął mi ręcznik, pomógł wytrzeć, przeszliśmy do pokoju, położyłam się na stole, a on zaczął mnie powtórnie masować. Skończył plecy i cały tył, poprosił, abym położyła się odwrotnie, po czym dalej kontynuował ten klasyczny masaż. Kiedy już mnie praktycznie rozmasował całą, sięgnął ręką do swojej torby, wziął z niej pojemnik z białą substancją i zaczął intensywnie rozsmarowywać piersi. Kiedy już poczuł, że są nabrzmiałe z podniecenia, poprosił, abyśmy przeszli do salonu, po czym siadając na kanapie, zsunął spodnie, mówiąc – a teraz ten kutas jest Twój. Spojrzałam i jak to się mówi, oczy stanęły mi w słup. Okazało się, że między jego nogami sterczy coś bardzo potężnego. Kiedyś miałam już takie spotkania z Jarkiem czy Jankiem Furmanem. Może to upływ czasu, a może nie, ale ten wydął mi się wyjątkowo duży, a przede wszystkim potężny. Wziąłem go w rękę i nie miałam już żądnych wątpliwości, moja dłoń objęła go w połowie, a szerokość dłoni stanowiła może ¼ jego długości. Ale nie miałam wyjścia, uklęknęłam na kanapie, rozsunęłam cipkę i zaczęłam się opuszczać. Od pierwszej chwili czułam jego „potęgę”. Pomimo, że byłam mocno podniecona już na początku miałam problem, aby wsunąć go w siebie. Wsuwając go w siebie czułam, jak rozciąga się moja cipka. Kiedy przechodziła jego żołądź jęczałam, czując maksymalne rozciągnięcie dziurki. Kiedy się wsuwał, czułam, jak by po ściankach pochwy przesuwał się milimetr po milimetrze w moje wnętrze. Przyszedł moment, kiedy wypełnił mnie całkowicie, nie oznacza to jednak, że on się wsunął cały. W tym momencie Andrzej mocno chwycił mnie za biodra, po czym samemu się uniósł i szybko opadł. To spowodowało, ze wbiłam się w niego jeszcze głębiej, ale nadal nie całkowicie. Wówczas powtórzył to unoszenie, po którym już bardzo głośno jęcząc wbiłam się na niego całkowicie. Powiedzieć, że go miałam w sobie, to mało. Miałam wrażenie, ze mam go pod brodą. Byłam mocno wypełniona, wszystkie moje mięśnie były tak naprężone, że miałam wrażenie, jakbym miała go gdzieś głęboko w sobie. Przez moment tak trwaliśmy, po czym Andrzej trzymając mnie mocno za biodra zaczął mnie wręcz podrzucać, częściowo się wysuwając, po czym ja opadając ponownie nabijałam się na tego kutasa. Każdy taki ruch powodował wyjątkowo mocne parcie na szyjkę maciczną, a przez to narastające podniecenie. To podniecenie narastało, aż po iluś takich „podrzutach” poczułam bardzo mocny skurcz mięśni brzucha i prawie krzycząc opadłam na Andrzeja w bardzo mocnym orgazmie. Ja opadłam w orgazmie, to nie oznacza, że on też doszedł. Usłyszałam – Tobie dość, ale mnie nie, idziemy na łóżko. Zsunęłam się z niego i bardzo chwiejnym krokiem przeszłam do sypialni, położyłam się, szeroko i wysoko rozsuwając nogi. Andrzej bardzo wolno zbliżył się do mnie, ustawił tego kutasa na wysokości dziurki, po czym energicznie pchnął. Krzyknęłam głośno, przez moment miałam wrażenie, że jestem rozdzierana, a ten jego kutas wszedł we mnie ledwo, ledwo. Od tego momentu można powiedzieć, zaczął się horror. Będąc opartym na ramionach nade mną zaczął wykonywać systematycznie ruchy bioder do przodu, tym samym wbijając we mnie coraz głębiej tego kutasa. Trudno opisać takie uczucie, ale czułam, jak po ściankach pochwy, bardzo mocno rozpieranej przesuwa się ten „tłok”, prąc systematycznie do przodu. Tak wsuwając się wszedł we mnie, wypełniając, ale samemu jeszcze nie. To tez te jego pchnięcia, kiedy napierał na moja szyjkę były wyjątkowo mocne. Bardzo mocno czułam napięcie wszystkich mięśni. Andrzej minimalnie wysuwając się, za każdym razem napierał odpowiednio mocno, aż w końcu i on wszedł cały we mnie. Na chwilę się zatrzymał, popatrzył na mnie, po czym zaczął „finał”. Wysuwał się i wsuwał, napierając coraz mocniej, ja czułam go coraz mocniej w sobie. O dziwo cipka zaczęła puszczać soki, poczułam płynność jego ruchów, aż przyszedł ten wspaniały, końcowy moment. Zatrzymał się na chwilę, spojrzał wymownie na mnie, po czym pchnął mnie z całej siły, ja rozdarłam się, bo poczułam prawie ból na wargach, on natomiast „wlał” we mnie tyle, ile mógł, a mógł nie mało. Jeszcze przez chwilę tkwił we mnie, po czym usłyszałam – to jest mój spóźniony prezent imieninowy, na dzisiaj dość, od następnego razu, poza masażem, zaczniemy się bawić. Wysunął się, poszedł na piętro, umył, ubrał, podszedł do mnie, leżałam zwinięta w fasolkę, klepnął mnie dość mocno w pupę, mówiąc – do zobaczenia w czwartek. Wyszedł, a ja jeszcze długo leżałam w łóżku, jakby cały czas czując go w sobie. W końcu jednak zebrałam się, umyłam, próbowałam coś w domu robić. Niby robiłam, ale jednak cały czas miałam wrażenie, że jeszcze jego czuję. Szczęśliwie, byłam zaproszona na obiad, to też musiałam się czymś zająć. Ale też cały czas chodziła mi po głowie to jego stwierdzenie „po masażu zaczniemy się bawić”. Jak się „pobawimy” to pewnie napiszę. Sobotni epilog Przed południem miałam bardzo emocjonalne zbliżenie z „masażystą”. Chodziłam podniecona cały dzień, cały dzień miałam wrażenie, że go czuję. Rozładowałam się wieczorem. Jak ? Po prostu nabiłam się na grubą świece. Nasze Stowarzyszenie bardzo aktywnie współpracuje z Harcerzami. W piątek było w Katedrze uroczysta przekazanie młodzieży Betlejemskiego Światła Pokoju. Myśmy też zostali zaproszeni. Wzięłam z domu klasyczną lampę „wozówkę”, w niej przewiozłam światło do Stowarzyszenie. Tam czekał duży lampion, ogień został do niego przeniesiony, tak się ma palić do Wigilii. W Wigilię wszyscy przyjdą i wezmą światło do swoich domów. Do tego Światła otrzymaliśmy pięć dużych świec, mają one 32cm długości i 4,5cm średnicy. Leżały u mnie na stole. Wieczorem, kiedy już szykowałam się do spania, nadal byłam bardzo podniecona. Nie umiem tego wytłumaczyć, ale wzięłam jedną z tych świec, poszłam do łazienki, posmarowałam ją kremem Nivea, jest on bardzo dobry, bo nie spływa, postawiłam ją na stołeczku i wspinając się na palce zaczęłam ją sobie wbijać w pupę. Już od samego początku jęczałam, bo trzeba było rozciągnąć pupę. Później zaczęła się wsuwać. Po pewnym czasie pojawił się ból, ale jeszcze ja w siebie wbijałam. Aż przyszedł moment, kiedy zaczęło mnie wnętrze bardzo mocno boleć. Wówczas nastąpiło coś, co wg mnie ma wymiar tego bólu erotycznego. Po prostu dostałam bardzo mocny orgazm, a z cipki bardzo obficie popłynęły moje soki. Tak zakończyła się wczorajsza sobota. Niedziela, 18 grudnia 2011r. Baśka

Basenowe ćwiczenia

Basenowe ćwiczenia

W niedzielę, 04 miałam imieniny. Na ten dzień miałam zaproszenie na basen od ratowników. To spotkane wyglądało tak. Wstałam wcześniej, umyłam, wzięłam „basenową” torbę, wzięłam również 2 butelki 0,7 Bolsa i poszłam. Gdy tylko pojawiłam się na basenie natychmiast zaprowadzili mnie do sauny, na drzwiach było napisane „Przepraszamy, awaria”, natomiast w środku już czekało na mnie „towarzystwo”. Najpierw wręczyli mi przepiękny bukiet róż, ale jakich długich, chyba po 80cm każda, a następne wręczyli model przepięknego jachtu. Ma on 50cm długości kadłuba i 65cm wysokości od pokładu do topu masztu. Na jednej burcie był tradycyjne życzenie dla żeglarzy – stopy wody pod kilem, na drugiej burcie napis – dla Barbary – 04.12.2011r.

    Za to tylko już byłam ich. Ale jeszcze był szampan i życzenia, po których Bolek objął mnie w pół, delikatnie zsuwając ramiączko od kostiumu. Drugie już zsunęłam sama, resztę kostiumu też i stojąc przed nimi naga powiedziałam – chłopcy, do dwunastej jestem Wasza. To wystarczyło i tutaj pewnego rodzaju aluzja. W piątek 9-ciu dojrzałych mężczyzn, w niedzielę rano teoretycznie pięciu „młodych chłopaków”, ale było ich więcej, bo zawsze musiało być dwóch na basenie, czyli chyba 7-dmiu. W tym przypadku już po dwóch godzinach głośno jęczałam. Młodość to jednak młodość. O dwunastej już się bardzo słabo trzymałam na nogach. Opłukałam się i pojechałam do domu. No i teraz epilog. W domu rozebrałam się, poszłam do łazienki, chciałam się wykąpać. Ale będąc nagą dotknęłam cipki. Poczułam ją mocno, ale też poczułam coś innego, czego nie da się w normalny sposób wytłumaczyć. Zaskoczyłam, że niedawno dostałam Noego, dużego kutasa, jeszcze go nawet nie rozpakowałam. Prawie biegiem poleciałam na piętro, otworzyłam szafkę, rozerwałam wszystkie papiery i pudełka, nawet nie oglądając go przez chwilę, tylko nalałam na niego co nieco balsamu do ciała, który stał pod ręką, po czym postawiłam go na stołeczku i zaczęłam go „ujeżdżać”. W tym momencie zorientowałam się, że jest bardzo duży, a przede wszystkim gruby. Ale to nie miało znaczenia. Można powiedzieć, że wpadłam w furię i wbijałam się w niego coraz mocniej. Gdzieś w sobie czułam ból, a pomimo to wbijałam się na niego, aż wbiłam do końca. Gdy tylko moje wargi poczuły opór stało się coś dziwnego, po prostu dostałam bardzo mocny ścisk mięśni w brzuchu, a po ściankach zaczęły się sączyć krople moich soków. Wówczas jakby odpłynęły ze mnie wszystkie siły, nie wiele brakowało, abym się przewróciła, wyjęłam go z siebie, już nie szłam do wanny, tylko umyłam się pod prysznicem i poszłam do łóżka. Obudziłam się dobrze po południu. Poszłam do łazienki na piętrze „posprzątać” po tych moich „figlach”. Sprzątając opakowanie po tym sztucznym penisie przeczytałam, że ma on 15 cali długości całkowitej, a 13,5 cale do jąder, 2 cale średnicy, czyli ma on 38cm długości całkowitej, a 34 cm „roboczej” i 5cm średnicy. Patrzyłam na ten opis z niedowierzaniem, ale z drugiej strony przekonałam się, co można zrobić „w furii” Tak skończyły się moje imieniny A. D. 2011roku. Dlaczego o tym piszę. Bo historia lubi się powtarzać i tak było wczoraj. Poszłam „planowo” na basen, na 20-tą. Spokojnie sobie popływałam, ale widziałam, że jest dwóch ratowników z tej „ekipy”, która była w imieniny. Specjalnie nie zwróciłam na nich uwagi nadal katowałam wodę tę swoją żabką. Dochodziła 21-sza. Kiedy byłam przy „płytkim” brzegu podszedł do mnie jeden z ratowników, mówiąc, że zaprasza mnie „na kawę”. Było tak nie raz, że wchodziłam do ich pomieszczenia teoretycznie „na kawę” a praktycznie mieliśmy ze sobą zbliżenia. To te…ż się specjalnie nie zdziwiłam, pomógł mi wyjść z basenu, ja owinęłam się w ręcznik, a on prowadzi mnie do sauny. Na drzwiach znana mi kartka „Przepraszamy, awaria” a w saunie już dwóch ratowników. Jeden z nich podszedł do mnie, chwycił dość mocno za włosy, odciągnął głowę do tyłu, usłyszałam – chyba nie masz nic przeciwko temu, abyśmy zrobili małą powtórkę. W tym momencie zamknął mi usta swoimi ustami, o dziwo, poddałam się, całując go też. Drugi zaczął zsuwać ze mnie kostium, za chwile byłam naga, położyli mnie na stoliku przykrytym ręcznikiem, mocno rozkładając nogi na boki. Po chwili już pierwszy siedział we mnie, naparł z bardzo dużą siłą, a ja tylko jęczałam. Nie wiem, gdzie się spieszył, ale też szybko skończył. Po chwili obrócili mnie na brzuch, dostałam mocnego klapsa na pośladek a za nim drugi już był we mnie. Tak samo, naprawdę, nie wiem, gdzie się spieszył, ale uderzał swoimi biodrami we mnie bardzo mocno. Widać było, że są mocno napaleni, bo wsuwając się szybko we mnie, szybko też dochodzili do swoich orgazmów, spuszczając się. Trzeci również wszedł we mnie od tyłu, tak samo mocno we mnie się wsuwając. Trzymał mocno za biodra, przyciągając mocno moje. Sama się zdziwiłam, ale byłam podniecona, wypinając się tez w jego stronę. Skończył, spuszczając się mocno we mnie. Młodość, to jest młodość. Ten pierwszy już leżał na drugiej krawędzi stołu, pokazując swojego sterczącego kutasa. Jego koledzy pomogli mi podstawiając stołek, weszłam na niego, wbijając go sobie w pupę. Pozostali rozsunęli mi nogi, następny już wchodził na drugiego we mnie. Tym razem nie wytrzymałam, patrząc na niego powiedziałam – wolniej. Spojrzał no i od tego momentu, można powiedzieć, zaczęła się bardzo miła zabawa. Wsuwał się we mnie wolniutko, ale wypełniając mnie całą. Ja jęczałam w narastającym podnieceniu, osiągając wcale nie mały orgazm w momencie, kiedy się we mnie spuszczał. Zorientowali się, następny już nie „szalał”, tylko wolniutko wsuwał się we mnie. Ja jeszcze nie ochłonęłam z poprzedniego podniecenia, to też jęczałam coraz głośniej, osiągając bardzo mocny orgazm razem z nim.Gdy skończył, ponownie obrócili mnie na brzuch, ten, którego miał mnie w pupie ponownie w nią wszedł i po kilku mocnych ruchach skończył we mnie. Wówczas nastąpiło coś, czego poprzednio nie było. Właśnie ten, z którym odbyłam zbliżenie w pupę sięgnął po jakiś krem, nasmarował sobie ręce, po czym zbliżył je do mojej pupy, wsuwając najpierw jeden palec, po czym dwa, po chwili zaczął nimi obracać, to w jedną stronę, to w drugą. Zaczęłam jęczeć, po chwili zaczęłam mocniej, bo wsunął już trzy palce. Tymi trzema palcami „kręcił” w pupie dość długo, ale tylko po to, aby za chwilę je wysunąć, po chwili poczułam, jak jedną rękę położył na kości ogonowej, a tą drugą, zwinięta w piąstkę zaczął wsuwać w pupę. Darłam się, ale pozostali odpowiednio mocno mnie przytrzymali, tak, ze ten w końcu wsunął mi ją całkowicie. Czułam ją bardzo mocno w sobie, jęczałam coraz głośniej, ale on specjalnie na to nie zwracał uwagi, systematycznie ją wsuwał i wysuwał. Jednak przyszedł ten moment, w którym już nie wytrzymałam, krzyknęłam – dość, a kiedy ją wysunął klepnął mnie mocno w pośladek, mówiąc – jak dość, to dość, mocniej pobawimy się innym razem. Nie wiem, co on ma na myśli i jeżeli on uważa, że co tydzień będą takie „zabawy” to jest w dużym błędzie. Z basenu ja na pewno nie zrezygnuje. 14 grudnia 2011r. Baśka baska45@poczta.onet.pl

    Moje Imieniny AD 2011

    Imieniny 04.12.2011r.

    W tym roku moje imieniny wypadały w niedzielę. Umówiłam się z koleżankami, że zrobimy sobie małe spotkanie w piątek wieczorem, po pracy. Magda zajęła się sprawą organizacyjnie i na 17-tą wszystko było gotowe. Ale w trakcie dnia miałam telefony z życzeniami jak również bardzo miłe wizyty. Już ok. 10-tej przyszedł Tadeusz ze Spółki Lekarskiej. Piękne kwiaty i duży zestaw kosmetyków. Kiedy robiłam kawę Iwona podpowiada – zaproś go na wieczór.

      Zaraz po Tadeuszu dzwoni Mikołaj z Kliniki Weterynaryjnej. Patrzę na Iwonę, a ona kiwa głową, to też go zaprosiłam. Ponadto zaprosiłam jeszcze dwóch innych szefów firm. O 17-tej okazało się, że Tadeusz przyszedł w składzie 4-osobowym, czterech lekarzy, których znałam. Zaraz potem pojawił się Mikołaj w składzie 3-osobowym. Dołączyło jeszcze tych dwóch Prezesów, tym sposobem było ich 9-więciu. Magda spojrzała na mnie mówiąc – dasz sobie sama radę, spojrzałam, w tym momencie zrozumiałam, że Iwona sugeruje orgietkę, spojrzałam na nią, mówiąc – tak. To też dziewczyny w dyskretny sposób parę minut po 18-tej wyszły z biura, Magda wychodząc powiedziała – nie sprzątaj, przyjdę rano, to posprzątam. Kiedy zamknęłam za nią drzwi weszłam do salonu, popatrzyłam na to wesołe towarzystwo, po czym poszłam do łazienki, rozebrałam się i naga , tylko w szpileczkach weszłam do salonu mówiąc – każdy z Was kiedyś mnie rżnął, dzisiaj macie możliwość wszyscy. Do północy jestem Wasza. Spojrzeli na mnie, a ja podeszłam do Tadeusza, mówiąc – od Ciebie to się zaczęło, więc zaczynaj. Wszyscy panowie byli już w koszulach, to też nie problem było szybko się rozebrać, pogłaskałam jego kutasa, zaraz stanął, ja odwróciłam się przodem do kanapy, uklękłam wystawiając pupę. Po chwili miałam Tadeusza w sobie. Tak zaczęła się ta „dużą” orgietka. Byłam rżnięta w pochwę, w pupę, zespół Tadeusza zafundował mi podwójną zabawę od przodu, to znowu Mikołaj zrobił kilka „kanapek”. Dwaj „Prezesi” single też nie byli gorsi, pięknie wkomponowali się w środowisko i uwijali się, jak mogli. Około 11-tej już zaczęłam głośno jęczeć, bo mnie już zaczęła boleć cipka, pupa trochę mniej. Ale Mikołaj przytomnie stwierdził – nie jęcz, sama zaproponowałaś północ i wziął mnie od tyłu. Rzeczywiście, sama zaproponowałam, to też nie protestowałam, kiedy następni mnie rżnęli. Równo o północy ustawiłam ich w rządku, po czym idąc przed nimi na kolanach, każdego wzięłam w usta, dziękując za spotkanie, po czym wszyscy się ubraliśmy i dość weseli wyszliśmy do domów. Tadeusz odwiózł mnie do domu. Długo leżałam w wannie, za nim poszłam do łóżka, a obudziłam się w sobotę o 10-tej. Pochwa nawet nie bardzo mnie bolała, pupa też, więc uznałam spotkanie za udane. Około 14-tej przyszła Magda, przekazała mi informację, co posprzątała w biurze, przyniosła napoczęte wódki i wina, pomogła mi przygotować „rodzinne spotkanie”. To też zaczęło się o 17-tej, ale przebiegało „normalnie, kulturalnie kończąc się około 21-szej. Posprzątałam i dość szybko poszłam spać, bo umówiłam się w niedzielę rano na basen. Już we wtorek, kiedy wychodziłam z basenu jeden z ratowników powiedział do mnie – Ty masz w niedzielę imieniny, zapraszamy Cię na 9-tą do nas. To też rano wstałam, umyłam, wzięłam „basenową” torbę, wzięłam również 2 butelki 0,7 Bolsa i poszłam. Gdy tylko pojawiłam się na basenie natychmiast zaprowadzili mnie do sauny, na drzwiach której było napisane „Przepraszamy, awaria”, natomiast w środku już czekało na mnie „towarzystwo”. Najpierw wręczyli mi przepiękny bukiet róż, ale jakich długich, chyba po 80cm każda, a następne wręczyli model przepięknego jachtu. Ma on 50cm długości kadłuba i 65cm wysokości od pokładu do topu masztu. Na jednej burcie był tradycyjne życzenie dla żeglarzy – stopy wody pod kilem, na drugiej burcie napis – dla Barbary – 04.12.2011r. Za to tylko już byłam ich. Ale jeszcze był szampan i życzenia, po których Bolek objął mnie w pół, delikatnie zsuwając ramiączko od kostiumu. Drugie już zsunęłam sama, resztę kostiumu też i stojąc przed nimi naga powiedziałam – chłopcy, do dwunastej jestem Wasza. To wystarczyło i tutaj pewnego rodzaju aluzja. W piątek 9-ciu dojrzałych mężczyzn, w niedzielę rano teoretycznie pięciu „młodych chłopaków”, ale było ich więcej, bo zawsze musiało być dwóch na basenie, czyli chyba 7-dmiu. Ale w tym przypadku już po dwóch godzinach głośno jęczałam. Młodość to jednak młodość. O dwunastej już się bardzo słabo trzymałam na nogach. Opłukałam się i pojechałam do domu. No i teraz epilog. W domu rozebrałam się, poszłam do łazienki, chciałam się wykąpać. Ale będąc nagą dotknęłam cipki. Poczułam ją mocno, ale też poczułam coś innego, czego nie da się w normalny sposób wytłumaczyć. Zaskoczyłam, że niedawno dostałam Noego, dużego kutasa, jeszcze go nawet nie rozpakowałam. Prawie biegiem poleciałam na piętro, otworzyłam szafkę, rozerwałam wszystkie papiery i pudełka, nawet nie oglądając go przez chwilę, tylko nalałam na niego co nieco balsamu do ciała, który stał pod ręką, po czym postawiłam go na stołeczku i zaczęłam go „ujeżdżać”. W tym momencie zorientowałam się, że jest bardzo duży, a przede wszystkim gruby. Ale to nie miało znaczenia. Można powiedzieć, że wpadłam w furię i wbijałam się w niego coraz mocniej. Gdzieś w sobie czułam ból, a pomimo to wbijałam się na niego, aż wbiłam do końca. Gdy tylko moje wargi poczuły opór stało się coś dziwnego, po prostu dostałam bardzo mocny ścisk mięśni w brzuchu, a po ściankach zaczęły się sączyć krople moich soków. Wówczas jakby odpłynęły ze mnie wszystkie siły, nie wiele brakowało, abym się przewróciła, wyjęłam go z siebie, już nie szłam do wanny, tylko umyłam się pod prysznicem i poszłam do łóżka. Obudziłam się dobrze po południu. Poszłam do łazienki na piętrze „posprzątać” po tych moich „figlach”. Sprzątając opakowanie po tym sztucznym penisie przeczytałam, że ma on 15 cali długości całkowitej, a 13,5 cale do jąder, 2 cale średnicy, czyli ma on 38cm długości całkowitej, a 34 cm „roboczej” i 5cm średnicy. Patrzyłam na ten opis z niedowierzaniem, ale z drugiej strony przekonałam się, co można zrobić „w furii” Tak skończyły się moje imieniny A. D. 2011roku. Baśka baska45@poczta.onet.pl

      Masażysta Andrzej

      Masażysta Andrzej

      Nie wiem jak to nazwać, ale przez znaczącą część życia „prześladuje” mnie imię Andrzej. Mój pierwszy chłopak – Andrzej, mąż – Andrzej, wieloletni przyjaciel – Andrzej, aptekarz – Andrzej,a teraz masażysta – Andrzej. Czy to nie zadużo tych „Andrzej” jak na jedną głowę. Ta historia zaczęła się w połowie czerwca. Do biura przyszło dwóch panów „M”, Mietek, Michał. Okazało się, że są współwłaścicielami fitneds klubu i siłowni. Ponieważ od 01 lipca przechodzą pod nadzór firmy patronackiej, chcą też mieć profesjonalnie prowadzoną księgowość.

      •  

      Pojechałam, obejrzałam obiekt. Okazało się, że w peryferyjnej części miasta, przejęli pomieszczenia po jakimś zakładzie, na początku zrobili tam tylko siłownię. Ponieważ jednak obiekt był wpisany na listę obiektów prawnie chronionych otrzymali za jego rewitalizację zwrot środków finansowych. Te środki pozwoliły im na rewitalizacje następnego obiektu, również siłowni, a za pozyskane w tym roku środki przebudowali następne pomieszczenia, w których powstały dwie sale po 60m2 do fitnesu oraz zaplecze do suchej rehabilitacji narządów ruchu. Byłam pełna uznania tego co zrobili, podpisaliśmy umowę, że od 01 lipca przejmuję prowadzenie ich dokumentacji księgowej. Po podpisaniu tej umowy wszystkie trzy otrzymałyśmy bezpłatne wejściówki na ich zajęcia. Ja zamieniłam czwartkowy basen na siłownię. Pod koniec września Mieczysław zaproponował, w ramach tych samych ćwiczeń również pół godziny masażu rekreacyjnego. Zgodziłam się i w pierwszy czwartek października przyszłam na zajęcia na 19.30, po 40 minutach ćwiczeń przeszłam do pomieszczenia masażu. Michał przedstawił mi ich masażystę – Andrzeja. Okazało się, że jest to dojrzały mężczyzna, mający 42 lata. Położył mnie na stole, zaczął masować. Najpierw tył, później przód, byłam naga, dłuższą chwilę przyglądał się moim „znaczkom”, ale nie powiedział nic. Tak minął październik, Andrzej masował mnie bardzo dobrze, a przede wszystkim dokładnie. Tuż przed końcem października stwierdził – w piersiach masz dwa wisiorki, są one ładne, ale w Twoim wieku już się nie powinno nosić takich rzeczy, zbyt mocno obciągają piersi. Spojrzałam na niego, po czym nie zastanawiając się palnęłam – to je zdejmij. Usłyszałam – następnym razem, rzeczywiście, za tydzień miał przygotowane szczypce, rozsunął je i tym sposobem, 27 października, po niecałym roku noszenia „pierścionków” pozbyłam się ich. Ale to, co jest istotne w tym wszystkim. Zaraz tego samego dnia Andrzej powiedział – tutaj mam specjalnie zrobiony żel, którym będę Ci masował piersi, Ty natomiast masz sobie kupić i łykać ten preparat, dał mi kartkę. W domu przeczytałam jego nazwę i zajrzałam do Internetu, a tam było napisane:

      Dakolen to całkowicie naturalne i bezoperacyjne rozwiązanie. Zawiera kompozycję substancji aktywnych, naukowo opracowaną w celu naturalnej stymulacji tkanki piersi. W ten sposób pomaga uzyskać utracony kształt i jędrność biustu. Dakolen to wyciągi roślinne, które przyczyniają się do reaktywacji wzrostu tkanki piersi, co sprawia, że biust jest pełniejszy i bardziej elastyczny. Głównymi składnikami preparatu są ekstrakty z kopru włoskiego, lnu i chmielu zwyczajnego, zawierające znaczną ilość całkowicie naturalnych substancji roślinnych, znanych jako fitoestrogeny. Fitoestrogeny mają podobne działanie na tkankę biustu jak żeńskie hormony – estrogeny.Nasiona kopru włoskiego i chmiel zwyczajny zawierają fitoestrogeny, które pomagają wspierać pełny kształt i jędrność biustu. Lignany z lnu zwyczajnego (Linum usitatissimum) pielęgnują i dbają o zachowanie prawidłowej tkanki dojrzałych piersi. Chmiel zwyczajny (Humulus lupulus) zawiera naturalnie występujące antyoksydanty i dzięki temu wspomaga ochronę przed wolnymi rodnikami, odpowiedzialnymi za proces starzenia. Kompozycja substancji aktywnych preparatu Dakolen zapewnia zdrowy rozwój piersi.

      Poczytałam i uznałam, że nic nie tracę, a rzeczywiście, w moim wieku już warto było zadbać o piersi, tym bardziej, że nie raz były one dość mocno „zmęczone”. Następnego dnia pokazałam kartkę swoim koleżankom, ponownie przeanalizowaliśmy Internet, doszłyśmy do wniosku, że poza gotówką nic nie tracimy, Krystyna poszła i kupiła pełną dawkę dla każdej z nas. Tabletki tabletkami, ale od momentu, kiedy Andrzej zaczął masować mi piersi, ja zaczęłam się podniecać. On to zauważył, ale nie reagował. Następna, znacząca data w tej historii to czwartek, 17 listopada. Andrzej, masując mnie zauważył, że jestem „po przeżyciach”, wówczas stwierdził – aby zlikwidować te wszystkie ślady, to Ty przed masażem powinnaś być mocno rozgrzana. Czy jest taka możliwość ? Stwierdziłam, że tak, ale u mnie w domu. Zaproponował termin w sobotę, 03 grudnia, o 11-tej. Zgodziłam się, przyszedł, pokazałam mu stół, na którym może mnie masować, pokazałam wannę w łazience, po czym zaprowadziłam go do pokoju gościnnego, aby się tam mógł rozebrać. W tym czasie zeszłam do łazienki, puściłam ciepłą wodę wlałam trochę olejków eterycznych, po czym się w niej zanurzyłam. Po chwili do łazienki przyszedł Andrzej, ubrany tylko w spodnie od dresu, wziął gąbkę i tą ciepłą wodą już rozmasowywał moje ciało. Kiedy już praktycznie rozmasował mnie całą, podął mi ręcznik, pomógł wytrzeć, przeszliśmy do pokoju, położyłam się na stole, a on zaczął mnie powtórnie masować. Skończył plecy i cały tył, poprosił, abym położyła się odwrotnie, po czym dalej kontynuował ten klasyczny masaż. Kiedy już mnie praktycznie rozmasował całą, sięgnął ręką do swojej torby, wziął z niej pojemnik z białą substancją i zaczął intensywnie rozsmarowywać piersi. Kiedy już poczuł, że są nabrzmiałe z podniecenia, poprosił, abyśmy przeszli do salonu, po czym siadając na kanapie, zsunął spodnie, mówiąc – a teraz ten kutas jest Twój. Spojrzałam i jak to się mówi, oczy stanęły mi w słup. Okazało się, że między jego nogami sterczy coś bardzo potężnego. Kiedyś miałam już takie spotkania z Jarkiem czy Jankiem Furmanem. Może to upływ czasu, a może nie, ale ten wydął mi się wyjątkowo duży, a przede wszystkim potężny. Wziąłem go w rękę i nie miałam już żądnych wątpliwości, moja dłoń objęła go w połowie, a szerokość dłoni stanowiła może ¼ jego długości. Ale nie miałam wyjścia, uklęknęłam na kanapie, rozsunęłam cipkę i zaczęłam się opuszczać. Od pierwszej chwili czułam jego „potęgę”. Pomimo, że byłam mocno podniecona już na początku miałam problem, aby wsunąć go w siebie. Wsuwając go w siebie czułam, jak rozciąga się moja cipka. Kiedy przechodziła jego żołądź jęczałam, czując maksymalne rozciągnięcie dziurki. Kiedy się wsuwał, czułam, jak by po ściankach pochwy przesuwał się milimetr po milimetrze w moje wnętrze. Przyszedł moment, kiedy wypełnił mnie całkowicie, nie oznacza to jednak, że on się wsunął cały. W tym momencie Andrzej mocno chwycił mnie za biodra, po czym samemu się uniósł i szybko opadł. To spowodowało, ze wbiłam się w niego jeszcze głębiej, ale nadal nie całkowicie. Wówczas powtórzył to unoszenie, po którym już bardzo głośno jęcząc wbiłam się na niego całkowicie. Powiedzieć, że go miałam w sobie, to mało. Miałam wrażenie, ze mam go pod brodą. Byłam mocno wypełniona, wszystkie moje mięśnie były tak naprężone, że miałam wrażenie, jakbym miała go gdzieś głęboko w sobie. Przez moment tak trwaliśmy, po czym Andrzej trzymając mnie mocno za biodra zaczął mnie wręcz podrzucać, częściowo się wysuwając, po czym ja opadając ponownie nabijałam się na tego kutasa. Każdy taki ruch powodował wyjątkowo mocne parcie na szyjkę maciczną, a przez to narastające podniecenie. To podniecenie narastało, aż po iluś takich „podrzutach” poczułam bardzo mocny skurcz mięśni brzucha i prawie krzycząc opadłam na Andrzeja w bardzo mocnym orgazmie. Ja opadłam w orgazmie, to nie oznacza, że on też doszedł. Usłyszałam – Tobie dość, ale mnie nie, idziemy na łóżko. Zsunęłam się z niego i bardzo chwiejnym krokiem przeszłam do sypialni, położyłam się, szeroko i wysoko rozsuwając nogi. Andrzej bardzo wolno zbliżył się do mnie, ustawił tego kutasa na wysokości dziurki, po czym energicznie pchnął. Krzyknęłam głośno, przez moment miałam wrażenie, że jestem rozdzierana, a ten jego kutas wszedł we mnie ledwo, ledwo. Od tego momentu można powiedzieć, zaczął się horror. Będąc opartym na ramionach nade mną zaczął wykonywać systematycznie ruchy bioder do przodu, tym samym wbijając we mnie coraz głębiej tego kutasa. Trudno opisać takie uczucie, ale czułam, jak po ściankach pochwy, bardzo mocno rozpieranej przesuwa się ten „tłok”, prąc systematycznie do przodu. Tak wsuwając się wszedł we mnie, wypełniając, ale samemu jeszcze nie. To tez te jego pchnięcia, kiedy napierał na moja szyjkę były wyjątkowo mocne. Bardzo mocno czułam napięcie wszystkich mięśni. Andrzej minimalnie wysuwając się, za każdym razem napierał odpowiednio mocno, aż w końcu i on wszedł cały we mnie. Na chwilę się zatrzymał, popatrzył na mnie, po czym zaczął „finał”. Wysuwał się i wsuwał, napierając coraz mocniej, ja czułam go coraz mocniej w sobie. O dziwo cipka zaczęła puszczać soki, poczułam płynność jego ruchów, aż przyszedł ten wspaniały, końcowy moment. Zatrzymał się na chwilę, spojrzał wymownie na mnie, po czym pchnął mnie z całej siły, ja rozdarłam się, bo poczułam prawie ból na wargach, on natomiast „wlał” we mnie tyle, ile mógł, a mógł nie mało. Jeszcze przez chwilę tkwił we mnie, po czym usłyszałam – to jest mój prezent imieninowy, na dzisiaj dość, od następnego razu, poza masażem, zaczniemy się bawić. Wysunął się, poszedł na piętro, umył, ubrał, podszedł do mnie, leżałam zwinięta w fasolkę, klepnął mnie dość mocno w pupę, mówiąc – do zobaczenia w czwartek. Wyszedł, a ja jeszcze długo leżałam w łóżku, jakby cały czas czując go w sobie. W końcu jednak zebrałam się, umyłam, próbowałam coś w domu robić. Niby robiłam, ale jednak cały czas miałam wrażenie, że jeszcze jego czuję. Szczęśliwie, byłam zaproszona na obiad, to też musiałam się czymś zająć. Ale też cały czas chodziła mi po głowie to jego stwierdzenie „po masażu zaczniemy się bawić”. Jak się „pobawimy” to pewnie napiszę. Sobota, 03 grudnia 2011r. Baśka

      Następna strona »